Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

17 proc. gospodarstw bez odszkodowania z tytułu wystąpienia ASF

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 01-07-2019 16:43

W sumie 571 gospodarstw trzody chlewnej zostało bezpośrednio dotkniętych afrykańskim pomorem świń (ASF) na terenie Polski w latach 2014-2018. W tę grupę włączają się ogniska oraz gospodarstwa kontaktowe powiązane z wyznaczonymi ogniskami. W 17,7 proc. tych gospodarstw wydano decyzję odmowną, w zakresie wypłaty odszkodowania, za wystąpienie ASF w stadzie.

Tak jak wskazują zdarzenia wystąpienia afrykańskiego pomoru świń w latach poprzednich na terenie Polski, znajdujemy się w wysokim sezonie występowania ASF w gospodarstwach. Zwykle największa liczba ognisk jest odnotowywana w okresie od późnej wiosny do początków jesieni. Dlatego można powiedzieć, że pewnie i w tym roku, jeszcze wiele może się wydarzyć w zakresie występowania ASF w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną.

Szczególnie dotkliwą sytuacją jest wystąpienie ogniska i późniejsza odmowa wypłaty odszkodowania, szczególnie, gdy mówimy o większych stadach świń i produkcji, która jest systematycznie prowadzona oraz stanowi znaczącą część w przychodach gospodarstwa.

Jak się okazuje, w ciągu pięciu opisywanych lat, odmowa wypłaty odszkodowania za wystąpienie ogniska, lub za uznanie gospodarstwa jako kontaktowe z wyznaczonym ogniskiem nie należy do rzadkości. Na 571 tego typu zdarzeń w 101 przypadkach odmówiono wypłaty odszkodowania, co stanowi 17,7 proc. W sumie na odszkodowania ze Skarbu Państwa przeznaczono 16 642 490,77 zł, co daje średnio na jedno zdarzenie nieco ponad 29 tys. zł.

Osobom, którym nie przysługuje odszkodowanie, a które przyczyniły się do szybkiej likwidacji choroby zakaźnej, wojewódzki lekarz weterynarii, na wniosek powiatowego lekarza weterynarii, może przyznać nagrodę ze środków budżetu państwa.

Poniżej przedstawiamy wyniki w zakresie wypłaconych nagród i odszkodowań za wystąpienie ASF w gospodarstwach.

W obecnej sytuacji związanej z występowaniem ASF na terenie kraju warto przypomnieć, jakie mogą być przesłanki do odmowy wypłaty odszkodowania tym bardziej, że jak zapowiada wiceminister rolnictwa biosekuracja ma mieć „charakter opresyjny”. To właśnie takie hasło padło z ust Szymona Giżyńskiego wiceministra rolnictwa oraz pełnomocnika rządu ds. działań związanych z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w czerwcu podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach. 

Przesłanki odmowy wypłaty odszkodowania określone są w art. 49 ust. 7 ustawy z dnia 11.3.2004 r. Ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz.U. z 2018 r. poz. 1967). Odszkodowanie nie przysługuje, m.in. jeśli właściciel zwierząt nie zastosował się do obowiązków określonych w przepisach o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt lub obowiązków określonych, nie zawiadomił niezwłocznie np. Inspekcji Weterynaryjnej, wójta o podejrzeniu choroby, nie stosował się do decyzji powiatowego lekarza weterynarii o wybiciu zwierząt w ognisku, czy też do możliwości przemieszczeń zwierząt na danym terenie, który objęty jest nakazami i zakazami w wyniku występowania choroby.

To tylko niektóre przykłady zdarzeń, które mogą skutkować odmowną decyzją w zakresie wypłaty odszkodowania.

Jeszcze bardziej poważnie, niż dotychczas ma być traktowane przestrzeganie zasad bioasekuracji w gospodarstwach trzody chlewnej, które to mają chronić stada przed wniknięciem wirusa.

Jak już wcześniej pisaliśmy Szymon Giżyński podkreślił, że nieprzestrzeganie bioasekuracji w momencie wystąpienia ogniska, skutkuje tym, że nie ma taryfy ulgowej, przy ubieganiu się o odszkodowanie za poniesione straty od państwa. - Jeżeli będzie wina po stronie rolnika, że doprowadził do sytuacji nie strzegąc siebie i dorobku życia przed inwazją ASF, dopuścił do tego i zostało to potwierdzone, nie ma możliwości odzyskania odszkodowań i będziemy tego przestrzegać. Jak również w sytuacji, kiedy zostaną potwierdzone w toku postępowań, że była to pewna przyczyna sprawcza, niedbalstwo, które bezpośrednio spowodowało, tak opłakane skutki - nie tylko w kontekście jednostkowym ale i zagrożenia na zewnątrz. Będzie to oczywiście penalizowane w postaci naruszenia prawa karnego – mówił wiceminister w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym Puławach.

Zmiana podejścia do występowania choroby ma również dotyczyć samych dochodzeń epizootycznych. Szymon Giżyński zauważył, że poszukiwanie wektora przeniesienia wirusa, nie powinno się skupiać wyłącznie na rozpatrzeniu udziału hodowcy w takim zdarzeniu. - Jeszcze parę miesięcy temu, za wszystko był odpowiedzialny rolnik. Nie przychodziło nikomu do głowy, że ten wirus mógł być również transferowany poprzez zaniechanie, niedopuszczanie do świadomości, że mogą do tego dopuścić lekarze weterynarii i myśliwi. Teraz to padło. (…) Jeżeli sytuacja w tym protokole będzie taka, że jednoznacznie jest stwierdzona czyjaś wina, po jakiejkolwiek stronie, to będzie to egzekwowane. Będzie to wystarczającą informacją, żeby nastąpiły pewne skutki prawne, zarówno w kontekście decyzji administracyjnych Inspekcji Weterynaryjnej, jak również jeśli będą takie wnioski, zgłoszenie do prokuratury, organów ścigania będzie to bardzo jasno prowadzone - powiedział.

 

 

Już 7 listopada w Warszawie jedno z najważniejszych wydarzeń w rolniczym kalendarzu. Szerokie grono znamienitych gości i dziesiątki sesji, w których poruszamy aktualne i ważne dla rolników tematy. Zarejestruj się teraz!

×