Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Własny kombajn – konieczność czy przesada?

Autor: Karol Hołownia

Dodano: 13-08-2019 14:40

Żniwa 2019 mają się ku końcowi. Zbiory były wczesne i dość szybko przeprowadzone. Coraz większy udział w żniwach mają usługodawcy. Ceny usług od kilku lat praktycznie nie wzrosły. Mimo tego ciągle większość rolników preferuje posiadanie własnego kombajnu.

Zasadniczą korzyścią z posiadani własnego „okrętu żniwnego” w gospodarstwie łączy się przede wszystkim niezależność w możliwości przeprowadzenia zbioru w dowolnie wybranym przez siebie terminie. I na tym właściwie się kończy, choć oczywiście jest jeszcze możliwość zarobienia, a raczej „dorobienia”, świadcząc usługi. I na tym właściwie zalety własnego kombajnu się kończą.

Robiąc nawet prosty rachunek ekonomiczny z zakupu jednego z najtańszych kombajnów zbożowych np. w kwocie ok. 500 tys. zł przez gospodarstwo które użyje go do zbioru plonów z powierzchni 50-100 ha, zwrot inwestycji może potrwać co najmniej kilkanaście lat.

Dlaczego napisałem o możliwości „dorobienia”, a nie zarabiania w przypadku świadczenia tzw. usług sąsiedzkich? Dlatego iż posiadając własne gospodarstwo niemal zawsze świadczenie usług jest ograniczone czasem potrzebnym na zbiory plonów u siebie, a bardzo często również inne prace gospodarskie. Dlatego też myśląc o zakupie maszyny pod kątem takiej działalności warto sobie zadać pytanie: czy, a jeśli tak, to ile realnie czasu będę mógł poświęcić na pracę poza obrębem swojej farmy? Kolejna sprawa, to jak wygląda lokalny rynek usług. Czy będę miał szansę na dodatkowy zarobek?

Poza tym trzeba wziąć pod uwagę ceny usług, które praktycznie nie zmieniły się od kilku lat. Za 1 ha kombajnowania stawki rozpoczynają się już od ok. 200 zł, a najczęściej jest to poziom 240-270 zł plus paliwo.

Patrząc na ceny nowych kombajnów czy pras można zadać sobie pytanie, w jaki sposób to ma się opłacić? Swoje zasady ma też ARiMR uwzględniając wielkość gospodarstwa do zasadności zakupu danej maszyny. Wielu rolników w chcąc uzyskać dofinansowanie na zakup maszyny żniwnej, „odchodzi z kwitkiem”, bo dla instytucji liczą się przede wszystkim cyferki i ekonomiczne uzasadnienie inwestycji.

Tymczasem liczby liczbami, a praktyka rządzi się swoimi prawami, bo w specyfice rolnictwa ściśle zintegrowanego z przyrodą i warunkami pogodowymi po prostu jest wiele rzeczy bardzo trudno policzalnych i nieprzewidywalnych. Rynek usług powoli się rozwija, jednak różnie to wygląda w poszczególnych regionach kraju, a wiadomo też, że usługodawca w pierwszej kolejności będzie chciał obsłużyć duże gospodarstwa, z którymi często wcześniej podpisywane są nawet stosowne umowy. Znamy gospodarstwa posiadające nawet 1000 ha i więcej, a które nie mają własnej floty kombajnów czy pras do zbioru słomy, bo jak twierdzą ich kierownicy i tak pilnej pracy jest w bród, a dodatkowe maszyny to tylko kłopot związany z potrzebą angażowania wykwalifikowanych operatorów, awariami, serwisem itp.

Gorzej mają rolnicy gospodarujący na mniejszych areałach: kilkunasto-, kilkudziesięciohektarowych. Wielu z nich przyznaje, że chętnie korzystałaby z wynajęcia maszyn, ale często nie mogą oni liczyć na terminową i kompleksową obsługę. Dlatego wielu decyduje się na własny sprzęt, choćby używany i niezbyt wydajny, a który zapewni im niezależność i możliwość zbioru plonów w czasie kiedy ich parametry są na najwyższym poziomie i można je korzystnie sprzedać.

Jak pokazała nasza sonda internetowa, tylko ok. 35 proc. rolników korzysta z usługowego zbioru zbóż. Wszystko jednak wskazuje na to, że wzorem państw zachodnich rynek usług będzie się rozwijał i profesjonalizował tak aby dopasować swoją ofertę do profilu gospodarstw o różnej wielkości.

×