Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wilki dziesiątkują stada owiec w Małopolsce. Hodowcy domagają się odstrzału

Autor:

Dodano:

Hodowcy owiec na Sądecczyźnie ponoszą coraz większe straty z powodu watah wilków, dziesiątkujących stada. Tak źle, jak tego lata jeszcze nie było.

W tym roku wilki zaatakowały już kilka hodowli na Sądecczyźnie – czytamy w portalu Gazety Krakowskiej. Straty owiec odnotowali hodowcy m.in. w Łabowej, Nawojowej, Wierchomli i w gminie Piwniczna-Zdrój. Najgorzej jest latem, bo od lipca do jesieni wadery uczą polować młode.

Właśnie w lipcu br. w Kokuszce pod Piwniczną pewien hodowca w jedną noc stracił 70 jagniąt rasy wrzosówka z liczącego 300 sztuk stada. To czwarta część stada i większość przychówku, tymczasem w przypadku tej rasy owiec cykl hodowlany trwa dłużej. Dopiero po roku owca gotowa jest na ubój, podczas gdy innym rasom wystarcza 5-6 miesięcy. Właściciel stada podkreśla w rozmowie z portalem, że na noc zagonił zwierzęta do ogrodzonego sektora, a ogrodzenie było pod napięciem. Sam również spał przy owcach. Wilki jednak nic nie robią już sobie z obecności ludzi, bo przez kilkadziesiąt lat całkowitej ochrony zatraciły strach przed człowiekiem.

Inny hodowca skarży się Gazecie Krakowskiej, że jesienią ub.r. wilki zagryzły mu 13 sztuk owiec, a w lipcu br. zaatakowały dwukrotnie, noc po nocy. Najpierw zagryzły tryka-reproduktora z certyfikatem, a następnej doby pożarły sześć owiec. Do obu ataków doszło mimo obecności człowieka na pastwisku. Stado liczyło 32 matki i 20 jagniąt rasy górska barwne. Hodowca od kilku lat dążył do odtworzenia hodowli owcy czarnej, która jest symbolem Piwnicznej, w Dolinie Popradu. Po takiej stracie jego nadzieje i plany stają pod znakiem zapytania.

Hodowcy mają otrzymać odszkodowania, ale te pieniądze w żaden sposób nie zrekompensują im rzeczywiście poniesionych strat. Obaj domagają odstrzału redukcyjnego drapieżników, podobnie jak i inni hodowcy z Beskidów. Zdaniem właścicieli stad szacunki dotyczące liczebności populacji wilków w regionie są rażąco zaniżone, bo faktycznie nikt wilków nie policzył. Na terenie Nadleśnictwa Piwniczna bytować ma około 30 wilków, tymczasem od 2010 r. zagryzionych i zjedzonych owiec, krów a nawet psów wciąż przybywa.

Cytowany przez portal Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu przyznaje, że problemy z wilkami z roku na rok się nasilają.

- W tym roku mamy bardzo dużo zgłoszeń od hodowców, którym wilki zabiły zwierzęta - mówi Jan Janczy. - Według danych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, hodowcom wypłacono już 55 tysięcy złotych z tytułu odszkodowań. Ale sezon jeszcze się nie skończył.

Andrzej Myśliwiec, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Piwniczna w rozmowie z GK wątpi jednak w możliwość gwałtownego wzrostu populacji drapieżników na danym terenie i przypomina, że wilk w Polsce podlega ścisłej ochronie. Przyznaje jednak, że wilki podchodzą coraz bliżej domostw i zagród, w poszukiwaniu łatwego łupu.

×