Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jaka będzie przyszłość rynku trzody chlewnej?

Autor:

Dodano:

Sytuacja na rynku trzody chlewnej wydaje się w chwili obecnej bezpieczna i stabilna. Czy oznacza to jednak, że producenci żywca mogą ze spokojem patrzeć w przyszłość?

Koniec lata i początek jesieni niemal zawsze przynosił ze sobą mniejsze lub większe obniżki cen trzody chlewnej. Wszystko za sprawą działania czynników sezonowych: wraz z nadejściem chłodnych dni maleje zainteresowanie grillowaniem, co w widoczny sposób odbija się na poziomie konsumpcji wieprzowiny. Z drugiej strony koniec okresu upałów przynosi ze sobą poprawę tempa wzrostu tuczników, co odbija się na wyższej podaży wieprzowiny na rynku. Opisaną prawidłowość potwierdzają dane z minionych pięciu lat. Według naszych notowań z lat 2014 - 2018 w każdym z omówionych lat nastąpił jesienny spadek cen, a różnica cen pomiędzy początkiem września a początkiem października wynosiła od 1,5 do ponad 10 proc.

Ten rok wydaje się jednak wyjątkowy. Na przestrzeni września nie odnotowaliśmy bowiem obniżek cen. Przeciwnie – w okresie tym zaobserwowaliśmy nawet niewielkie podwyżki. Nic nie zapowiada również obniżek cen w najbliższej przyszłości. Prognozy analityków wskazują nawet, że pod koniec roku możliwa jest nieznaczna podwyżka stawek za tuczniki.

Istnieją dwie główne przyczyny tego stanu rzeczy: pierwszą z nich jest rozwój epizootii ASF w krajach Azji Południowo-Wschodniej, a co za tym idzie znaczący spadek samowystarczalności tego regionu pod względem produkcji mięsa wieprzowego. Druga sprawa, to wciąż niskie pogłowie świń w krajach UE – ostatnie dane Eurostatu wskazują, że pomimo znaczącej poprawy opłacalności produkcji, w pierwszej połowie roku na Starym Kontynencie produkcja wieprzowiny skurczyła się o 1,4 proc.

>>> Czytaj więcej: Produkcja wieprzowiny w krajach UE wciąż spada

Niestety opisana wyżej sytuacja to tylko jedna strona medalu. Relatywnie dobra koniunktura na rynku nie gwarantuje, że producenci żywca wieprzowego mogą spać spokojnie. Oczywiście wszystko za sprawą wirusa afrykańskiego pomoru świń. O ile jego obecność w krajach azjatyckich dla europejskich producentów stwarza możliwość zagospodarowania nadprodukcji wieprzowiny, to już działanie tego samego wirusa w krajach europejskich spędza sen z powiek producentów żywca na Starym Kontynencie. Mowa tu zarówno o producentach bezpośrednio poszkodowanych przez chorobę, jak i o całych rynkach, które zagrożone są wystąpieniem ASF.

Już dziś wiemy, że 2019 rok będzie w naszym kraju rekordowym pod względem liczby zwierząt zlikwidowanych na skutek występowania ASF. Zwiększa się również zasięg choroby u dzików – niemal co tydzień informujemy Państwa o kolejnych regionach, w których po raz pierwszy pojawił się ASF u tych zwierząt. W sytuacji tak dużego zagrożenia trudno ze spokojem patrzeć w przyszłość i myśleć o jakichkolwiek inwestycjach.

Spokojnie nie śpią jednak nie tylko producenci z krajów bezpośrednio dotkniętych chorobą. Cała Unia Europejska obawia się "rozlania" choroby na kolejne kraje. Wystąpienie ASF u któregoś z wiodących producentów trzody chlewnej przyniesie trudne do wyobrażenia konsekwencje. Przypomnijmy sobie, jakie trzęsienie ziemi nastąpiło na rynku trzody chlewnej po wykryciu choroby w Belgii, która nie należy przecież do liderów pod względem produkcji żywca wieprzowego w Europie.

Wszystko to sprawia, że pomimo relatywnie dobrej koniunktury, producenci żywca wieprzowego w Polsce z pewnością nie mogą z beztroską patrzeć w przyszłość. Z drugiej strony - czy kiedykolwiek mogli? Pewne jest jedno - pomimo realnego zagrożenia jakim jest ASF producenci trzody muszą funkcjonować, odrabiać poniesione w minionych latach szkody i generować stosowne nadwyżki, które pomogą przetrwać trudny czas w przyszłości. Kiedy bowiem, jeśli nie teraz?

×