Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kołodziejczak na utrzymaniu KOWR

Autor:

Dodano:

"Fałszowaniu żywności mówimy wspólnie - NIE!" – ogłosili 7 października minister Ardanowski i prezes Kołodziejczak. Trzy dni wcześniej zapłacili sobie sowicie za tę współpracę pieniędzmi nas wszystkich.

Tuż przed wyborami parlamentarnymi rolnicy – zwykle z zaskoczeniem, a nierzadko z niechęcią – obserwowali wspólną konferencję prasową ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego i przywódcy niegdyś protestujących w Polsce rolników Michała Kołodziejczaka. Jak 7 października oznajmili panowie, utworzyli wspólny front w obronie polskiej żywności.

Jak się właśnie okazuje, nastąpiło to za wcale niemałe pieniądze – ów sojusz kosztował 89 tysięcy.

Informacji o tym finansowym wkładzie polskiego podatnika w porozumienie rządu i opozycji społecznej nie podano jednak nigdzie. Dostaliśmy ją my i informujemy zatem podatników, konsumentów, a także rolników uczestniczących w akcjach przygotowywanych przez następcę Leppera – jak lansowano w niektórych mediach nowego przywódcę chłopskiego Michała Kołodziejczaka: otóż 3 października Fundacja Agrounia zawnioskowała o wsparcie na „realizację pakietu działań marketingowych związanych z promocją znaków  Polska smakuje oraz Produkt polski”. Jako miejsce realizacji zamówienia wskazano „profile internetowe w mediach społecznościowych zarządzanych przez Fundację AGROUNIA oraz Warszawa w okresie 10 października - 30 listopada 2019 r”. Jako przewidywane dotarcie czy też liczbę osób biorących udział w wydarzeniu wskazano „konto Fundacji na FB zasięg postów - 4,6 mln; aktywność dotycząca postów – 1,7 mln. Kanał na YT – 40 tys. subskrypcji”. Szacunkowa kwota netto to 72 397,72 zł. Rekomendowane zaangażowanie brutto KOWR wyliczono na 89 tys. zł. Zasadność poniesionych wydatków oceniono pozytywnie „z uwagi na możliwość promocji produktów regionalnych, tradycyjnych i ekologicznych oraz promowanie hasła Polska smakuje 89 000,00 brutto – pakiet świadczeń marketingowych”.

W uwagach KOWR podano jeszcze następujące objaśnienie: <zadanie zostało zlecone przez Biuro Dyrektora Generalnego KOWR za pośrednictwem Pawła Kocona w dniu 3.10.2019. Zrealizowany zostanie pakiet świadczeń marketingowych polegający na:

1.            Produkcji i emisji 3 filmów na temat polskiej żywności o charakterze edukacyjno-informacyjnym z lokowaniem znaku „Produkt polski” oraz znaku „Polska smakuje”.

2.            Produkcji i emisji spotu reklamowego promującego polską markę żywności oraz znak „Produkt polski” i „Polska smakuje”.

3.            Publikacji 5 artykułów na temat kampanii „Polska smakuje” oraz znaku „Produkt polski”.

4.            Ulokowaniu w mediach społecznościowych Fundacji Agrounia materiałów związanych z kampanią „Produkt polski”.

5.            Przeprowadzeniu w Warszawie podczas akcji promującej polską żywność promocji znaku „Produkt polski”.

6.            Publikacji 10 postów promujących znak „Produkt polski” na koncie Fundacji na portalu Facebook.>

Wreszcie wisienka na tym torcie: <Proszę o wyrażenie zgody na odstąpienie od stosowania par. 5 w zw. Z par. 9 „Regulaminu udzielania zamówień publicznych na podstawie art. 4 oraz Art. 138o Ustawy-Prawo Zamówień Publicznych”, z uwagi na wyłącznie jednego Organizatora świadczeń realizowanych w ramach przedmiotowej współpracy>.

Zatem tylko jedna Agrounia mogła zrealizować tak wspaniałą promocję.  Tylko Kołodziejczak dysponuje kontem na FB z zasięgiem postów bliskim 5 mln (gratulujemy!). Tylko on przyjął na siebie popularyzację znaku, który mogą dobrowolnie umieszczać na swoich artykułach producenci żywności wytworzonej w 75 proc. z polskich produktów – wprowadzonego już trzy lata temu, ale pomijanego przez producentów głównie z racji zbyt małej mocy oddziaływania na rynek. Tylko jemu państwo polskie zaufało tak bardzo, że złożyło na jego barki promocję owego znaku wśród przekonanych do jego mocy – i zapłaciło za to niezgorzej.

Czekamy na popularyzację znaku na ulicach Warszawy – najlepiej w formie „protestu rolników”.

Zastanawiamy się tylko, czy polska żywność jest tak zła, żeby nawet rolnik - ba, przywódca rolników protestujących z powodu dyskryminacji na rynku! - musiał brać pieniądze za jej promowanie? 

×