Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

ARiMR ma pustą kasę?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 02-12-2019 13:48

Agencja nie chwali się w tym roku ani wypłaconą pomocą po suszy, ani zaliczkami płatności bezpośrednich i obszarowych, nie zapowiada też, ile do końca roku przekaże rolnikom z tytułu pełnych dopłat bezpośrednich.

A rolnicy czekają. Niektórzy nawet bardzo.

- Jestem prawdziwym rolnikiem z krwi i kości, nie jakąś szarą strefą – mówi nam czytelnik. - Właśnie dowiedziałem się w agencji, że wszelkie płatności są wstrzymane, bo nie ma pieniędzy.  Zaliczki były - też z tego powodu - naliczane do połowy listopada. Od miesiąca próbuję się dowiedzieć, co się dzieje z zaliczkami, wiszę na telefonie. I sytuacja jest nieciekawa, zwłaszcza dla tych prawdziwych rolników. Czekamy, bo jest jeszcze możliwość zapewnienia paszy dla bydła, trwa kampania buraczana i byłby możliwość zakupienia wysłodków. Jest możliwość zakupienia siana czy sianokiszonki.

Rolnika dziwi brak informacji na temat wypłat:

- ARiMR to największa instytucja płatnicza w Europie, miliardy wydano na system informatyczny, sztab ludzi tam pracuje, a nie potrafią zrobić najprostszych rzeczy i podać podstawowych, niezbędnych rolnikowi informacji. Nie mam zaliczek w tym roku, w tamtym roku też nie otrzymałem zaliczek, bo miałem kontrole, dwa  lata temu to samo. W ubiegłym roku dopłaty dostałem tak maj-czerwiec i to jeszcze po takich telefonach, naprawdę napastliwych.

Jak się okazuje, nasz czytelnik ma ponad 100 ha ziemi i ok 100 sztuk bydła.

- Nie pomagam w statystyce agencji – podsumowuje. – Nie wspiera się prawdziwych rolników, tylko tych, którzy mieszkają w mieście, a kapitał lokowali w ziemi i nawet nie wiedzą, gdzie leży ich pole. Oni dopłaty przeznaczają na nowe samochody.

Czytelnik nie otrzymał też żadnej pomocy po suszy.

- My nie potrzebujemy tych dopłat, przecież możemy sprzedawać po normalnych cenach – mówi. – Jeżeli jest ktoś, kto jest trzecim pokoleniem rolników, gospodarstwo odziedziczył i stara się je rozwijać, chce produkować zdrową polską żywność i być konkurencyjny na rynku, to on powinien w pierwszej kolejności dostać dopłaty. Jak powiedziałem to w agencji, to usłyszałem, że oni nie mogą tego ocenić. Jak to nie mogą? Przecież jest ewidencja zwierząt, można to jakoś przewidzieć, komu wysyłać najpierw. Traktują nas jak pionki, jesteśmy szaraczkami, nic nie można się dowiedzieć. Dowiadujemy się o tym, na co można liczyć, tylko z artykułów. Dlatego proszę przekazać, to świeża informacja z agencji: wszystkie płatności są wstrzymane, nie są robione żadne przelewy. Powiedzieli mi nawet, że mogę napisać skargę.

Podobne doświadczenie ma rolnik z innego krańca Polski, który już w ubiegłym tygodniu dzwonił do nas z pytaniem, ile jeszcze jest na zaliczki, a dziś potwierdził ich brak na koncie.

- Nic nie dostałem. Ani zaliczek, ani suszowego – mówi. – Ktoś mówił, że w tych dniach miały trzy miliardy wpłynąć… Lepiej już niech nic nie mówią… Bo my się ponastawialiśmy, że przyjdą tamte pieniądze, a tu te pieniądze … Idziemy do agencji, widzimy, że dostają ci, którzy mają 5 hektarów i nie żyją z rolnictwa. W agencji nawet telefonów nie odbierają…

Nie otrzymaliśmy z agencji informacji o tym, ile zaliczek wypłacono, ani ile dopłat bezpośrednich zamierza się przekazać do końca roku, ani ile kontroli na miejscu przeprowadzono w tym roku.

Czytaj też: W tym roku nie będzie już pomocy po suszy

×