Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

UE skazana na Mercosur, tylko czy sektor wołowiny się obroni?

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 11-12-2019 13:22

Podczas VI Forum Sektora Wołowiny, które odbyło się 2-3 grudnia, nie zabrakło tematu związanego z handlem zagranicznym wołowiną, w tym tegorocznego porozumienia UE z krajami Mercosur. Przez krajową branżę, porozumienie jest oceniane jako niebezpieczne i prowadzące do upadku, chociażby polskiego sektora wołowiny. Z drugiej strony, przedstawiciele KE podkreślają, że Unia jest skazana na handel zagraniczny, a mechanizmy ochronne, w tym finansowe łagodzenie skutków umowy zostało wkalkulowane w to porozumienie.

John Clarke Dyrektor ds. Stosunków międzynarodowych w Dyrekcji Generalnej ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów wiejskich w Komisji Europejskiej, zaznaczał w trakcie debaty, że umowa UE z krajami Mercosur została dopracowana z dbałością o sektor unijnego rolnictwa - Nie uważamy by umowa z krajami Mercosur spowodowała perturbacje na unijnym rynku wołowiny, ze względu na założony wolumen i jakość sprowadzanego mięsa. Myślę, że ta umowa jest błędnie postrzegana. Wraz z umową zostają wprowadzone dodatkowe zabezpieczenia i gwarancje. Tak naprawdę to mięso zostanie wprowadzone w 2025-2030, to się nie stanie jutro. Jeśli pojawią się problemy, to mamy zabezpieczone na złagodzenie skutków tej umowy miliard euro, te pieniądze będą dostępne – mówił.

Jednocześnie zauważył, że dzisiaj jeszcze nie możemy powiedzieć w jaki sposób i jakimi mechanizmami zostaną rozdysponowane te pieniądze, ponieważ ten czas jest jeszcze zbyt odległy. - Import i eksport to przyszłość Unii Europejskiej nie zapominajmy, że 1 miliard wartości eksportu to 20 tys. miejsc pracy w Unii Europejskiej – spuentował Clarke.

W opozycji do takiego podejścia rozumienia umowy z Mercosur był Jean-Pierre Fleury Przewodniczący Grupy Roboczej ds. wołowiny i cielęciny Copa-Cogeca. W trakcie spotkania wyliczał szereg umów międzynarodowych zawartych przez UE, chociażby z Japonią, Singapurem, Wietnamem Kanadą, czy też porozumienie z Chinami. Zauważył że w końcowym rozrachunku nie jest takie pewne, że saldo okaże się korzystne dla sektora wołowiny. – W porozumieniu z krajami Mercosur nie uwzględniono tego, że tamtejsza produkcja nie liczy się z poszanowaniem środowiska i klimatu. W Brazylii wzrasta wylesienie terenów, wycina się lasy Amazonii, na to miejsce wchodzi hodowla bydła, tam gdzie historycznie jej wcześniej nie było.

Fleury, podkreślił też, że kraje Mercosur będą wysyłać do Europy te bardziej szlachetne elementy wołowiny - pozostałą część zechcą ulokować w Chinach, by zwiększyć swoje wysyłki do Chin będą musieli również zwiększyć eksport tych szlachetnych, droższych elementów wołowiny do Europy, która de facto jest taniej wytwarzana, niż w krajach Wspólnoty. To cały rynek postawi w bardzo trudnej sytuacji.

W odpowiedzi John Clarke odpowiedział, że na wszelkie zawirowania rynkowe, KE będzie odpowiednio reagować. – Pamiętajmy, że nigdzie na świecie nie ma tak wspieranego finansowo sektora rolniczego jak w Europie. Zniesienie kwot mlecznych i zawirowania rynkowe, jakie się z tym wiązały pokazały, że Europa potrafi szybko reagować na kryzysy i ma narzędzia, by ratować rynki.

W trakcie debaty jeden z reprezentantów krajowej branży mięsnej Wiesław Różański prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego UPEMI, podkreślił jednoznacznie, że nie ma zgody krajowej branży, by ratyfikować porozumienie polityczne z krajami Mercosur. - Branża mięsna, którą również reprezentuję w ramach Rady Sektora Wołowiny jest głęboko zaniepokojona dyskusją, że z jednej strony Europa jest otwarta na inne kraje świata, a z drugiej strony to Europa na tym traci. Nie można na to pozwolić jesteśmy przeciwko tej umowie. Bardzo mocno działamy w zdobywaniu nowych rynków chociażby porozumienie z Japonią podpisane w lutym tego roku daje o wiele większe szanse eksportu.

W sytuacji rynkowej w sektorze wołowiny pewną niewiadomą dla branży nadal pozostaje wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. - Jeśli chodzi o brexit, to jest dla nas jeszcze wielka niewiadoma. Trudno jest jeszcze mówić, jak branża sobie poradzi, zdania nadal są podzielone, mam jednak nadzieję, że będziemy mogli na tym rynku nadal sprawnie funkcjonować. Promujemy na świecie polską wołowinę i staramy się, by docierała do każdego zakątka świata. Żyjemy na globalnym, bardzo otwartym, międzynarodowym rynku i trzeba się z tym pogodzić. Trzeba wiele różnych działań wykonywać, chociażby takie, które robimy w Wietnamie, w USA, w Kanadzie i pokazujemy walory doskonałej polskiej wołowiny. To jest nasz hit eksportowy i chcemy go w dalszym ciągu tak budować. Tylko otwieranie rynków w krajach trzecich pozwoli nam na dynamiczny rozwój i dobrą cenę dla rolników – wyjaśniał Różański.

Z kolei Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii wyliczał szereg działań, które prowadzi krajowa weterynaria, by uzgodnić świadectwa zdrowia zarówno dla eksportu mięsa, jak i zwierząt hodowlanych, czy też materiału biologicznego, odzwierzęcego. - W ostatnim czasie podaliśmy informację dotyczącą Arabii Saudyjskiej, która po wizycie w Polsce na przełomie września i października zatwierdziła nasz rynek do eksportu. To są oczywiście te nadwyżki produkowane u nas w kraju, wołowiny czy bydła one muszą być wyeksportowane. Stąd też nasza troska o gospodarkę narodową, by stworzyć jak najwięcej możliwości i korzystnych warunków eksportowych, dla naszych producentów. Negocjujemy również świadectwa zdrowia dla krajów afrykańskich, też jest takie zapotrzebowanie.

Główny Lekarz Weterynarii odniósł się również do porozumienia z krajami Mercosur – Umowa z krajami Mercosur to pamiętam, że jest to niekończąca się saga, od wielu lat. Mamy hamulce w handlu, które zostały stworzone w Unii Europejskiej systemu oznakowania, identyfikacji i rejestracji zwierząt i wymagań weterynaryjnych odnośnie zdrowia zwierząt. Chodzi o to, że musimy śledzić, co te zwierzęta jadły, czym były leczone, by zagwarantować nie tylko jakość, ale przede wszystkim bezpieczeństwo zdrowotne. W związku z tym, jeżeli są takie hamulce w handlu to wszyscy musza ich przestrzegać. Wiadomo, że w tych krajach, o których mowa, gdzie jest potężny chów i hodowla bydła w warunkach otwartych, bez zorganizowanych budynków inwentarskich, jest co najmniej o połowę tańsza, niż w naszych polskich warunkach, spełniając wysokie standardy, które są narzucone przepisami, gdzie nawet środki stosowane w lecznictwie i profilaktyce chociażby, jeśli chodzi o choroby pasożytnicze. To jest też ważne jak, o jakiej karencji są stosowane i to są właśnie te elementy.

Doktor Konopka pytany o to, czy kraje Ameryki Płd. Zjednoczone pod flagą Mercosur, są dzisiaj w stanie spełnić unijne wymogi weterynaryjne, wymogi identyfikowalności mięsa, by wprowadzić je na rynek zgodnie z unijnymi przepisami, powiedział: Oczywiście to muszą być postawione wymogi przez ekspertów, audytorów, którzy tam pojadą i zatwierdzą, takie fermy, mianowicie, że zasady nadzoru weterynaryjnego są tam tożsame, z tymi, które występują w UE. Wtedy możemy rozmawiać o jakimś partnerstwie. Po to jest Komisja Europejska i cały ten system nadzoru, który nad tym czuwa, po to są tworzone dokumenty, rozporządzenia, całe tomy aktów prawa, decydujące o tym jakie normy jakie warunki ma spełniać to mięso, czy te zwierzęta.

Stanisław Skrzypek prezes Zarządu Agraimpex komentował - Nie bardzo rozumiem naszych kolegów, skąd ten pesymizm i skąd ten strach? Za 30 lat mięso poza kontyngentem nie wpłynie na ten teren, bo Unia Europejska od początku jest logiczna. Jest konsekwentna i wspaniale broni interesów swoich farmerów. Proszę się tego nie obawiać. To kiedyś może nastąpić ale na drodze ewolucji, a nie rewolucji. Dla kogo byłoby to korzystne, gdyby tańsza wołowina weszła na rynek – na pewno dla konsumenta. Na naszym rynku jest wiele do uporządkowania, powinniśmy zacząć od własnego podwórka, jeśli nie będzie rentowności w tym sektorze, a póki co nie ma, to ten sektor się nie będzie rozwijał.

Jednocześnie podkreślał, że o tym czy produkcja się opłaca ostatecznie decyduje konsument. - Warto może podjąć ten temat, czy nie zacząć edukacji polskiego konsumenta, jak Polacy nie będą przekonani, że to jest znakomite, zdrowe mięso, to czy zapłaci wyższą cenę? Nie zapłaci, będzie spożywane coraz więcej drobiu – mówił Skrzypek.

Na koniec pierwszego dnia Forum, Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, podsumował liczne wystąpienia zagranicznych i krajowych prelegentów związanych z sektorem wołowiny. - Chcieliśmy dzisiaj powiedzieć, że zrównoważony rozwój to jest coś, co się dzieje i jest na to popyt. Pierwsze przedsiębiorstwa globalne, już wpisują do swojej ceny koszt takiej wołowiny i to też nas czeka przed tym nie uciekniemy koledzy z Irlandii pracują nad tym od ośmiu lat Origin Green jest przykładem zrównoważonej produkcji. Były dzisiaj też głosy bardzo ważne, że nie można się dać zwariować. My rozumiemy, że konsument chce kupować mięso, które będzie dawało gwarancje, że jest produkowane w sposób bardziej właściwy dla klimatu, ale to musi być na zasadzie dobrowolnej. Powinniśmy w dyskusji wypracować dla rolników schematy, które będą akceptowalne i zechcą w tę hodowlę zainwestować.

Z kolei Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, podsumował umowę z krajami Mercosur jako bardzo niebezpieczną. - Mieliśmy dzisiaj dwa obrazy podejścia do umów międzynarodowych i do porozumienia z Mercosurem, czy jeżeli chodzi o brexit. My, jako hodowcy i producenci żywca wołowego zdajemy sobie sprawę, że jest to dla nas bardzo niebezpieczne, też rozumiem polityków, którzy muszą ważyć sytuację, że przecież Europa oraz jej import i eksport, to nie tylko rolnictwo. Ale my jesteśmy hodowcami i reprezentujemy ten sektor - bardzo wrażliwy, więc trudno się nam dziwić. Myślę, że ta umowa, prawdopodobnie wejdzie w życie i nie oszukujmy się, że ona nie wejdzie za 5-10 lat ta ilość importu wołowiny wzrośnie, bo ta produkcja w Brazylii, również mocno się powiększa.

×