Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jak są postrzegane środki ochrony roślin?

Autor:

Dodano:

Należy zmienić negatywne postrzeganie środków ochrony roślin przez konsumentów. Jak to zrobić? Nie jest to proste, gdyż w przestrzeni publicznej funkcjonuje wiele mitów na temat traktowanej nimi żywności.

Polska powinna podnieść prestiż zawodu rolnika, by zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe - tak wskazują badania przeprowadzone przez Corteva Agriscience. Niewłaściwe postrzeganie sektora rolniczego przez młodzież może stanowić przeszkodę do dalszego rozwoju tego działu gospodarki. Dlatego powstają akcje promujące i propagujące ten zawód, takie jak m.in. cykl artykułów na łamach naszego pisma i w mediach społecznościowych, gdzie hasłem przewodnim są hasztagi, które mają trafić również, a może przede wszystkim, do młodego pokolenia, jak: "#doceń Rolnika", bo "#jest Rolnik, jest Żywność" czy np. "#bądź wdzięczny Rolnikom". Są potrzebne, ponieważ zarówno sam zawód rolnika, jak i żywność przez niego produkowana mają coraz gorszą prasę.

NEGATYWNE POSTRZEGANIE

Po jednej stronie są rolnicy, organizacje i firmy z branży. - "Jabłka BIO bez szkodliwej chemii", "sztuczne pestycydy przenikają do warzyw i owoców, a ty je jesz!" - to hasła, które pojawiają się często w akcjach reklamowych. Wszechobecne straszenie nas chemią w żywności sprawia, że stosowane przez rolnika środki ochrony roślin utożsamiane są z czymś złym i sztucznym, a sami rolnicy postrzegani jako ci wzbogacający się kosztem naszego zdrowia - mówi nam Marcin Mucha, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin. Jego organizacja stara się odczarować negatywny obraz żywności, bo jak zaznacza, środki ochrony roślin, zarówno te naturalne, jak i syntetyczne, zanim trafią na rynek, są przebadane lepiej niż leki dla ludzi. Dlatego tak ważne są rzetelna informacja i edukacja.

- Pamiętajmy, że warunkiem dopuszczenia żywności do obrotu nie jest sposób uprawy, a jej bezpieczeństwo. Tymczasem rośliny na polu muszą toczyć nierówną walkę z zachodzącymi zmianami, nie tylko klimatu. Już dziś globalnie na polu tracimy 40 proc. żywności, a rezygnacja ze środków ochrony roślin straty te zwiększyłaby nawet dwukrotnie. Co więcej, brak właściwej ochrony mógłby sprawić, że żywność byłaby niezdatna do spożycia, np. z uwagi na obecność mikotoksyn. Rozwiązania to: zrównoważone rolnictwo, zrównoważona produkcja żywności i zrównoważona konsumpcja. - Kreowanie wizytówki "zdrowej" czy "naturalnej" żywności jako lepszej i bezpieczniejszej nie rozwiązuje problemu, a jeszcze bardziej utrwala strach w konsumentach. W efekcie tracimy zaufanie zarówno do rolników, przetwórców, jak i samych sprzedawców żywności, co z pewnością nikomu nie przynosi pożytku - mówi Marcin Mucha.

Wtóruje mu Andrzej Chodkowski, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa. W jego opinii obawy konsumentów związane ze stosowaniem środków ochrony roślin w rolnictwie opierają się na stereotypowym przekonaniu, że "chemia jest szkodliwa dla zdrowia". On również podkreśla, że pestycydy są preparatami bardzo dokładnie przebadanymi w procesie rejestracyjnym, zarówno w aspekcie toksyczności dla ludzi i innych organizmów żywych, jak i wpływu na środowisko. - Dopuszczalne pozostałości środków ochrony roślin w żywności są ustalone na niezwykle niskim poziomie i podlegają kontroli. Wieloletnie badania laboratoryjne, prowadzone przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN), pokazują, że przekroczenia tych norm występują sporadycznie. Prawidłowo zastosowane działają analogicznie jak leki, zapewniając zdrowie roślinom i właściwą jakość zebranych plonów. Zagrożenia mogą pojawiać się w przypadku użycia nieoryginalnych preparatów bądź w sposób niezgodny z obowiązującymi zasadami. Dlatego Inspekcja co roku wykonuje ponad 30 tys. kontroli sprzedaży i stosowania środków ochrony roślin, aby zminimalizować ryzyko - mówi szef PIORiN.

EKOLOGIA ZDROWSZA

Profesor Ewa Rembiałkowska ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w raporcie z Kongresu Rolnictwa i Żywności Ekologicznej Eco Food 360 zwróciła uwagę, że od wielu lat ośrodki naukowe dokonują analiz porównawczych odnośnie składu żywności konwencjonalnej i ekologicznej. Jak dodała, metaanaliza Barańskiego i in. z 2014 r., oparta na 343 starannie wybranych publikacjach naukowych, potwierdziła istotne różnice.

W surowcach ekologicznych stwierdzono wyższe zawartości polifenoli (związków bioaktywnych, które pełnią funkcje prozdrowotne), niższe stężenie kadmu, mniej związków azotowych i mniejszą zawartość pestycydów (z badań wynikało, że żywność ekologiczna zawiera średnio cztery razy mniej pozostałości syntetycznych środków ochrony roślin niż surowce konwencjonalne). Poza tym w raporcie przytoczyła badania Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności - EFSA z 2018 r., które udowodniły, że w surowcach konwencjonalnych występuje prawie siedmiokrotnie wyższe stężenie pozostałości pestycydów niż w ekologicznych.

Dodatkowo rolnictwo intensywne "obwiniane" jest o wpływ na zmiany klimatu. W raporcie Eco Food 360 prof. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego podał, że globalny system produkcji żywności jest odpowiedzialny za ok. 50 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych (15-20 proc. uprawa roli, 8-10 proc. przetwarzanie i pakowanie produktów żywnościowych, 5-6 proc. transport, 3-4 proc. odpady z produkcji i dystrybucji żywności, 1-2 proc. chłodzenie żywności, 1-2 proc. sprzedaż detaliczna produktów żywnościowych).

Organizacje ekologiczne, firmy zajmujące się wprowadzaniem na rynek żywności ekologicznej skrzętnie wykorzystują te argumenty, lansując tezę, że jest ona jedyną tzw. zdrową. Zapominają, że m.in. jest ona droga, nie każdego na nią stać, poza tym do jej wyprodukowania potrzeba wielokrotnie więcej ludzi, a w rolnictwie jest kłopot z pozyskaniem pracowników. Ponadto rolnictwo ekologiczne nie jest nastawione na uzyskiwanie wysokich plonów, zatem do wyprodukowania żywności trzeba zaangażować większy areał ziemi, którego zaczyna nam brakować. Nie można też bagatelizować problemów z mikotoksynami, bo kiedy np. na pomidorze zaobserwuje się małą plamę pleśni, oznacza to, że jest ona obecna w całym owocu.

Sieć sklepowa Carrefour Polska przy współpracy z naukowcami przygotowała raport ze wspomnianego wcześniej Kongresu Rolnictwa i Żywności Ekologicznej Eco Food 360. Firma uznaje w nim, że jednym z filarów transformacji żywieniowej jest demokratyzacja żywności ekologicznej. Polski rynek żywności ekologicznej jest wciąż słabo rozwinięty i potrzebuje wsparcia - napisał w raporcie Chritophe Rabatel, prezes i dyrektor generalny Carrefour Polska. Jako największą przeszkodę w rozwoju rolnictwa ekologicznego w naszym kraju wymienia cenę tych produktów, która jest wysoka. Zatem demokratyzacja żywności ekologicznej to w opinii firmy przede wszystkim obniżenie jej cen umożliwiające szerszą dostępność do produktów uzyskanych tą metodą produkcji. W przeciwnym razie dalej będą stanowiły segment elitarny, dostępny dla najbardziej zamożnej części społeczeństwa.

Gdzie szukać "złotego środka"? Może w rolnictwie zrównoważonym. To produkcja żywności wysokiej jakości przy ograniczonym wykorzystaniu środków produkcji, ściśle podporządkowana zasadom dobrej praktyki rolniczej, szczególnie w zakresie ochrony roślin.

×