Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Trudno o warchlaki do tuczu

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 08-02-2020 07:22

Bez względu na to, czy planujemy tuczyć krajowe czy zagraniczne warchlaki, to dostępność na rynku jednych i drugich nie jest wcale taka dobra. Prawdopodobnie pozostanie tak w następnych miesiącach 2020 r., a sytuacja związana z szerzeniem się ASF w Polsce i ograniczenia w przemieszczaniu zwierząt mogą wyłącznie tę sytuację pogorszyć.

Jeszcze kilka lat temu Duńczycy szacowali, że w 2024 r. do Polski będzie trafiało 12 mln prosiąt i jednocześnie staniemy się największą tuczarnią Europy. W obecnej sytuacji wszelkie scenariusze w momencie szerzenia się afrykańskiego pomoru świń (ASF) na terenie Polski stają się coraz mniej oczywiste.

Warto przypomnieć, że od 2007 r. mogliśmy obserwować znaczące wzrosty importu prosiąt na tucz, aż do 2018 r., który to zamknął się sprowadzeniem do krajowych tuczarni rekordowych 7,4 mln zwierząt. Przełamanie tego trendu miało miejsce w pierwszych ośmiu miesiącach 2019 r., kiedy to odnotowano pierwszy w historii spadek importu do Polski prosiąt, wynoszący 9,3 proc. r/r (wykr. 1.). Mimo tego, że w drugim kwartale opłacalność chowu świń za sprawą silnych wzrostów cen skupu tuczników zaczęła się poprawiać, to i tak nie motywowało to wystarczająco do zwiększania skali chowu świń, co mogliśmy obserwować nie tylko po spadku importu prosiąt, ale i pogłowia loch, które to w połowie roku zmniejszyło się o 13 proc. w porównaniu do 2018 r. (wykr. 2.). To tylko potwierdza, że nie tak łatwo będzie odbudować krajową produkcję wieprzowiny, czy to na bazie krajowych prosiąt, czy też importowanych. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej tym samym prognozował zamknięcie 2019 r. niższą krajową produkcją trzody (w wbc) o 7 proc. r/r, a w 2020 - o 4 proc. r/r. To pokazuje, że choć w najbliższych miesiącach ceny skupu trzody chlewnej powinny utrzymać się na wysokich poziomach, to raczej nie będzie to przełomem, który w krótkim okresie odwróci niekorzystne zmiany w krajowym pogłowiu świń. Niestabilna sytuacja epizootyczna związana z ASF, a także zawirowania cenowe, jakie wiążą się z produkcją w strefach, czy też ograniczenia w wywozie zwierząt poza strefy, w szczególności dotkliwe dla gospodarstw produkujących warchlaki na sprzedaż w tzw. strefie niebieskiej, mogą skutecznie utrudniać zwiększenie krajowej produkcji wieprzowiny. I to nawet w czasie światowego deficytu tego mięsa.

CO DALEJ Z RYNKIEM WARCHLAKÓW?

Rekordowy wzrost cen skupu trzody chlewnej pociągnął za sobą podwyżki w zakupie warchlaków. Jak widać na wykresie 3, obserwowane poziomy cen sprzedaży prosiąt są znacznie wyższe niż w latach ubiegłych. Pod koniec 2019 r. średnia cena prosiąt notowana w UE była aż o 65 proc. wyższa niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Bieżące zmiany komentuje w rozmowie Rafał Moczkowski, hodowca świń, ale też szef firmy Europig zajmującej się sprzedażą krajowych i zagranicznych prosiąt. Rynek warchlaków krajowych będzie kształtowany w głównej mierze poprzez zapotrzebowanie na warchlaki zagraniczne. Jak widzimy od kilku lat, wraz ze wzrostem cen warchlaków importowanych i z mniejszą ich dostępnością wzrasta cena warchlaków krajowych. Wiemy natomiast, że jeżeli na rynku pojawi się większa dostępność warchlaków z Danii, wówczas ceny warchlaków krajowych mogą spaść. Najbliższe prognozy są optymistyczne dla krajowych producentów warchlaków. Najnowsze przewidywania mówią o dalszym spadku liczby warchlaków duńskich o ok. 3 proc. w przyszłym roku - wyjaśnia Moczkowski. Jego zdaniem będzie to spowodowane problemami z zakupem loszek przez duńskich producentów, ponieważ wzrasta zapotrzebowanie na materiał genetyczny w Chinach, powodem jest zeszłoroczna likwidacji pogłowia w Państwie Środka. Tamtejsze stada towarowe, które również ucierpiały przy okazji ASF w 2019 r., będą w nie tak odległym czasie ponownie się zasiedlały. Jednocześnie Chińczycy zapewne będą płacili wyższe ceny niż te, które są w stanie zaoferować europejscy rolnicy. - Prognozowane ceny w przyszłym roku mogą być wyższe nawet o 10 euro w porównaniu z grudniem tego roku. Nie wiemy natomiast, jak zachowa się rynek, jeżeli problem z ASF będzie się rozszerzał i dojdzie do Niemiec. W takim przypadku spodziewane jest krótkotrwałe załamanie eksportu oraz wzrost liczby tuczników na rynku europejskim, co będzie skutkowało spadkami cen. Dzisiaj nie wiemy tylko, czy te spadki będą gwałtowne czy spokojne. Spadek cen tuczników może spowodować spadek cen warchlaków - mówi Moczkowski.

TRUDNO KUPIĆ WARCHLAKA KRAJOWEGO, ALE I Z IMPORTU

Przy dość małym pogłowiu krajowej trzody chlewnej i ograniczonej dostępności prosiąt trudno jest dzisiaj wejść w kolejkę odbiorców krajowych prosiąt. W obecnej sytuacji to stali klienci mają pierwszeństwo u krajowych producentów prosiąt, trudno o okazję i nieplanowane zakupy. Pytamy się, czy w przypadku zakupu warchlaków z importu sytuacja wygląda podobnie? - Aktualnie nie prowadzimy zapisów na warchlaka dla nowych klientów. Wszystkie kolczyki kontraktowe są wyprzedane i dostępne tylko dla stałych odbiorców. Towar na wolnym rynku jest praktycznie niedostępny, aczkolwiek czasami pojawiają się licytacje typu "kto da więcej" i wtedy cena takich warchlaków jest wyższa nawet o 20 zł w porównaniu z tym, co oferujemy w ciągłej sprzedaży. Obecnie wygrywają klienci, którzy są związani z jedną firmą i odbierają towar systematycznie w ciągu całego roku. Z właściwym planowaniem towar dla nich będzie zawsze dostępny - tłumaczy Rafał Moczkowski.

JAK NAJWIĘCEJ ZAROBIĆ NA TUCZU WARCHLAKA

Rolnicy opierający swoją produkcję na warchlakach z zakupu cały czas muszą się skupiać na minimalizacji własnych kosztów, by jak najlepiej zarabiać na samym tuczu. Janusz Wojtczak, producent trzody chlewnej, w tym warchlaków na sprzedaż, ale i przedstawiciel KZP-PTCh, podkreśla, że dzisiaj warchlak jest wyjątkowo drogi, ale trzeba cały czas pilnować, by nie popełniać błędów w tuczu i prowadzić go optymalnie, szczególnie że większość hodowców kupuje dzisiaj duńskie zwierzęta. - Nasuwa się pytanie, czy producenci w ogóle szukają alternatywnego rozwiązania, czyli krajowych warchlaków. Należy pamiętać, że krajowy warchlak jest min. 2 euro tańszy. W drodze do odbiorcy traci na pewno minimum jeden kilogram, a to już są autentyczne pieniądze w kieszeni. Warto się nad tym zastanowić. Jestem przekonany, że warchlak polski nie jest gorszy pod względem dzielności rzeźnej i w zakresie jakości mięsa. Jestem gotów stanąć w tym temacie do tablicy z każdym Duńczykiem. Może ustępuje trochę w zakresie parametrów tucznych (żerność, przyrosty dobowe), ale sumarycznie to ekonomika musi decydować, a do parametrów tucznych zalicza się również konwersję paszy. Jednocześnie zauważa, że branża mięsna docenia i poszukuje krajowego surowca. - W przetwórstwie ważne są takie parametry, jak konformacja tuszy, wyciek swobodny, wodochłonność, skłonność do wad technologicznych. Pamiętajmy również o tym, że duńskie warchlaki mają po prostu masywniejszą kłodę (efekt Duroca), stosunkowo więcej kości, a nie zawsze kupujący zwracają na to uwagę. W rozrachunku końcowym, w przetwórstwie to są bardzo istotne elementy - tłumaczy.

Jakiejkolwiek decyzji nie podejmą producenci trzody prowadzący wyłącznie tucz, to muszą liczyć się z tym, że 2020 r. może przynieść znacznie więcej niż rok 2019 niespodzianek, ograniczeń w chowie, przemieszczaniu świń, ale i w cenie zwierząt - wszystko za sprawą szerzącego się ASF.

×