Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Podatek od mięsa żeruje na naiwności konsumentów

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 05-02-2020 14:16

W środę (5 lutego), w Parlamencie Europejskim była omawiana propozycja wdrożenia tzw. uczciwych cen mięsa, czyli w rozumieniu holenderskiej koalicji TAPP po prostu podatku od produkcji mięsa. To na razie tylko dyskusja, jednak nie ma co ukrywać, organizacja wprost pokazuje, że zależy jej na ograniczeniu produkcji zwierzęcej, w zamian za to wmawiając konsumentom, że oszczędności powędrują chociażby na ochronę przyrody, wsparcie małych gospodarstw, czy też sprawi, że po prostu będą zdrowsi.

Rozwiązanie, czyli tzw. urealnienia cen mięsa było już prezentowane w zeszłym roku przez koalicję True Animal Protein Price (TAPP) Coalition, wśród argumentów dla podniesienia cen pojawiała się konieczność ograniczenia emisji CO2, zwiększenie bioróżnorodności biologicznej, zdrowia publicznego (za sprawą spadku spożycia mięsa), poprawa dobrostanu zwierząt w UE oraz zwiększenia dochodów gospodarstw o 10-15 miliardów euro. Pomysłodawcy opłaty wskazują, że ceny mięsa powinny być systematycznie podnoszone, by w 2030 r. płacić drożej: wołowinę/cielęcinę o 47 eurocentów (2 zł) za 100 g, wieprzowinę o 36 eurocentów (1,5 zł) za 100 g oraz kurczaka o 17 eurocentów (73 gr) na 100 g.

TAPP podaje, że nowe ceny mogą skutkować w redukcji emisji CO2 nawet o 120 milionów ton w samej Europie, a spożycie mięsa z kurczaka, wieprzowiny i wołowiny zmniejszyłoby się odpowiednio o 30%, 57% i 67%.

Autorzy projektu podkreślają, że wszystkie uzyskane na tej drodze środki zostaną ponownie zainwestowane i przyniosą korzyści, dosłownie dla wszystkich. Jak czytamy na oficjalnej stronie holenderskiej koalicji TAPP, w zeszłym roku plan podatku od mięsa był wspierany aż przez 63 proc. holenderskich konsumentów.

Holendrzy za wprowadzeniem dodatkowej opłaty za mięso

Mimo tego, że pomysł opłaty środowiskowej za produkcję mięsa jest dziś wyłącznie dyskutowany, to Holandia (oficjalnie Królestwo Niderlandów) w ramach prowadzonej polityki państwa podąża dalej i w tym roku ma przedstawić szczegóły wprowadzenia nowego podatku, w oparciu o projekt koalicji. W Holandii propozycje koalicji TAPP dotyczące cen mięsa i warzyw poparła większość 63% holenderskich konsumentów. 13 listopada 2019 r. holenderski minister finansów Menno Snel zobowiązał się też do opracowania planu fiskalnego zawierającego propozycję koalicji TAPP dotyczącą „uczciwej ceny mięsa”. Koalicja TAPP spodziewa się niższego podatku VAT na warzywa i owoce, a także subsydia dla rolników. Plan ten zostanie przekazany holenderskiemu parlamentowi na początku 2020 r. i ma być uwzględnianym w planie reform fiskalnych.

To „tylko” debata

Debata na forum PE ma służyć propagowaniu tej formy postrzegania produkcji mięsa i w miarę możliwości dopasowywać opłatę do reszty krajów europejskich. Warto jednak pamiętać i tego się trzymać, że to wewnętrznie kraje decydują o nakładaniu podatków na swoich obywateli. Nawet, jeżeli taka propozycja miałaby być wdrożona zewnętrznie, to Polska będzie miała prawo veta.

Jak wskazuje projekt przychody z „uczciwej ceny mięsa” (opłata za zrównoważony rozwój), mają sięgać 32,2 mld euro rocznie w 28 państwach członkowskich do 2030 r. (w założeniach projektu była uwzględniana Wielka Brytania). TAPP wskazuje, że środki będzie można przeznaczyć dla rolników (31–46%), na niższe taryfy VAT i dotacje konsumenckie na warzywa i owoce (22–36%), rekompensaty dla gospodarstw domowych o niskich dochodach (19%) oraz wsparcie dla krajów rozwijających się, zadbać o rezerwaty i przyrodę, zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych i dostosować się do zmian klimatu (12%). Naprawdę szczytny cel szczególnie, jeśli europejskie podatki zaczną wspierać odtworzenie przyrody w Brazylii, gdzie wycina się lasy pod hodowlę bydła. Później pochodząca stamtąd wołowina konkuruje na rynkach światowych z droższym europejskim mięsem, wytworzonym w zgodzie z ochroną środowiska, a w niedalekiej przyszłości z ideą Europejskiego Zielonego Ładu. Nie ma nic złego w chęci dbania o środowisko, ale szanujmy w tym wszystkim europejskich hodowców i przedsiębiorców. Jak można nakładać coraz to nowsze obostrzenia i wymogi, a bocznymi drzwiami dogadując umowy handlowe wprowadzać towary pochodzące z krajów o niższych kosztach produkcji i wymaganiach środowiskowych?

Celem - ograniczenie spożycia mięsa

Eksperci TAPP jednoznacznie pokazują, że opodatkowanie produkcji mięsa i idący za tym wzrost ceny spowoduje ograniczenie spożycia tej żywności, aż o 50 proc. do 2030 r. Jak pisze w mediach społecznościowych Sylwia Spurek, europosłanka - Branża mięsna powinna pokrywać swoje koszty środowiskowe i być może płacić dodatkowy podatek. To pozwoliłoby ograniczyć spożycie mięsa i promować bardziej przyjazną dla środowiska i zdrowia produkcję żywności.

Mechanizm podwyższenia ceny mięsa miałby zadziałać podobnie jak przy wzroście cen wyrobów tytoniowych w UE. TAPP podaje właśnie ten przykład, gdy wzrost ceny wyrobów tytoniowych spowodował znaczny spadek zakupu papierosów. Takie działania nakazują wyzbyć się naiwności, że organizacjom zależy na dobrostanie zwierząt gospodarskich.

Z drugiej strony, mimo iż droga jeszcze odległa do takiej legislacji, to są już podejmowane działania w tym kierunku, a głosy organizacji dążących do likwidacji chowu i hodowli zwierząt są coraz lepiej słyszalne i jako obrazy podszyte emocjami trafiają do konsumentów. Konsumentów, którzy do końca nie zdają sobie sprawy, że być może taka rewolucja spowoduje, że będą musieli zapłacić za mięso lub wędlinę 2,3 razy więcej niż obecnie, a produkty staną się po prostu luksusowe. Dodatkowo buduje się też negatywny obraz diety, zawierającej produkty zwierzęce, jako tej obciążającej środowisko i prowadzącej do wielu chorób. Niestety, ale to edukacja żywieniowa, w zakresie zbilansowanej diety i zachęcanie do aktywności fizycznej, utrwalanie właściwych nawyków w codziennym trybie życia jest dzisiaj kluczem do utrzymania zdrowia dzieci, młodzieży i dorosłych.

Europa goni swój ogon

Europa już dziś stoi pod ścianą własnych wymagań. Funkcjonuje w skrajnościach, pokazując że trzeba dbać o środowisko, podnosić wymogi dobrostanu, zaostrzając wymagania ochrony chemicznej produkcji roślinnej, wdrażając w życie te działania, będąc pod większa presją kosztów produkcji, presją kontroli urzędniczych, rosnącej dokumentacji w gospodarstwach i urzędach, a ostatecznie zawiera porozumienia z krajami, którym daleko do zaangażowania w ochronę środowiska, godząc się na import towarów wyprodukowanych taniej, które stają do konkurencji z kosztownie wyprodukowaną europejską żywnością, jak np. porozumienie z krajami Mercosur, czy też import surowców rolnych z Ukrainy.

Pozostaje tylko zapytać - czy tak ma wyglądać europejska uczciwość wobec środowiska?  

×