Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Czy krowa może zagrozić klimatowi na ziemi?

Autor: Tomasz Sakowski

Dodano: 09-02-2020 06:27

W miarę jak rośnie zagrożenie Ziemi przez wzrost stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze, coraz częściej padają różne oskarżenia pod adresem zwierząt hodowlanych.

Na ostatnim Kongresie Europejskiej Federacji Zootechnicznej w Gandawie (Belgia) padło zdanie, które pamiętam jeszcze z kabaretu "60 minut na godzinę", sformułowane przez nieżyjącego już poetę Jonasza Koftę, że "Ziemi zagraża człowiek". Jeśli populacja ludzka będzie rosła w takim tempie, jak dotychczas, to w najbliższym stuleciu znacznie skurczą się dostępne zasoby żywności, a postępująca susza w strefach podzwrotnikowych dodatkowo ograniczy ilość dostępnej ziemi pod uprawy rolnicze.

JAKIE ROZWIĄZANIA?

Podczas jednego ze spotkań specjalistów odpowiedzialnych za kształtowanie polityki rolnej państwa i naukowców zajmujących się badaniem emisji gazów cieplarnianych w produkcji zwierzęcej padło pytanie, czy najszybszą drogą do rozwiązania problemu nadmiernej emisji gazów cieplarnianych i osiągnięcia wyznaczonych wskaźników nie byłaby po prostu redukcja stanów zwierząt? Czy możemy sobie wyobrazić taką oto sytuację, że nagle redukujemy pogłowie naszych krów o połowę? Jakie skutki niosłoby to dla gospodarki? Jakie wydajności życiowe musiałyby mieć krowy przyszłości, aby zaspokoić popyt krajowy na wyroby mleczarskie i móc nadwyżkę wyeksportować na rynek europejski, który też będzie zmagał się z tym samym problemem?

Od lat prowadzone są badania nad ilością wydychanych przez zwierzęta gazów cieplarnianych. Naukowcy doszli bowiem do wniosku, że najpierw należy zbadać istniejący stan rzeczy i wskazać taki model produkcji mleka, który w znacznym stopniu redukowałby emisję gazów cieplarnianych podczas przetwarzania przez zwierzę paszy na mleko i mięso. Zastanawiano się, czy przyjąć intensywną ścieżkę rozwoju produkcji mleka w systemach zamkniętych, czy jednak lepiej produkować mleko i mięso w systemach otwartych, w oparciu o użytki zielone? Wychodzono bowiem z założenia, że intensywna produkcja zwierzęca pochłania znaczne ilości energii (emisja CO2) na produkcję i transport pasz, nawozów sztucznych, środków ochrony roślin, podczas gdy zwierzęta korzystające z łąk i pastwisk mają swoją bazę paszową w zasięgu wzroku. To samo dotyczy dodatków paszowych, a zwłaszcza soi ekstrahowanej sprowadzanej do Polski głównie z Argentyny. Ujęcie wszystkich czynników związanych z produkcją mleka nastręcza sporo problemów, zwłaszcza że dotychczas mało kto zajmował się liczeniem zużycia materiałów na jednostkę produkcji mięsa lub mleka w przeliczeniu na emitowany CO2. Takie modelowanie nazywa się "Oceną cyklu życia", w skrócie LCA (ang. Life Cycle Assesment).

W gospodarstwie doświadczalnym Uniwersytetu Christiana Albrechta w Kilonii (Niemcy) prowadzone są badania nad wielkością emisji metanu w zależności od zastosowanych mieszanek traw. W teście mieszano życicę trwałą z następującymi gatunkami ziół i traw: komonicą błotną, komonicą zwyczajną, cykorią podróżnikiem, krwiściągiem mniejszym, babką lancetowatą, kminkiem zwyczajnym i sparcetą siewną w proporcji od 0 proc. (poletko kontrolne) do 100 proc., powiększając udział innych gatunków o 12,5 proc.

Cały artykuł ukazał się w najnowszym numerze miesięcznika "Farmer"

×