Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Opas wolców - czy warto?

Autor: Anna Tobojka

Dodano: 11-02-2020 15:30

Wolce nie są zbyt popularne w Polsce, mówi się o mniejszych przyrostach i większym otłuszczeniu, jednak maja też wiele zalet, szczególnie jeśli utrzymywane są przy stadzie mlecznym.

Wolce, czyli poddane kastracji byki przeznaczone na opas, nie są zbyt często spotykane w polskich stadach. Choć ich mięso charakteryzuje się specyficznymi walorami smakowymi (większą zawartością tłuszczu śródmięśniowego oraz większą kruchością) ilość amatorów wołowiny z wolców nie jest wysoka.

Wolce opasane są zazwyczaj w systemie ekstensywnym, co pozwala obniżyć koszty żywienia, jednak wymaga dłuższego czasu opasania tj. około 24 miesięcy. Ponadto wolce charakteryzują się niższymi przyrostami dobowymi i wyższym otłuszczeniem, niż buhaje.

Skąd więc chęć obrania takiego kierunku produkcji bydła mięsnego? Do największych zalet należy spokojne zachowanie zwierząt. Wolce nie wykazują agresji, w stadzie nie dochodzi do walk,  zwiększony jest również poziom bezpieczeństwa osób zajmujących się tymi zwierzętami. Można je utrzymywać grupowo, nawet z jałówkami, co ułatwia organizację chowu. Istotną zaletą jest również możliwość wykorzystania pasz pozostających po żywieniu stada mlecznego – niedojadów oraz pasz gorszej jakości.

– Opasy jedzą tylko to czego nie zjedzą krowy, jedzą niedojady, albo pasze gorszej jakości, bardzo rzadko też jakieś pasze treściwe, wyjątkowo wręcz np. w sytuacji gdy dostawały kiszonkę z trawy, a nie było kiszonki z kukurydzy, to dostawały jakieś zboża, albo jak dostawały dużo kiszonki z kukurydzy no to trochę białka, a tak ogólnie tylko na objętościowych są – mówił w rozmowie z redakcją farmer.pl Łukasz Głuchowski, hodowca bydła mlecznego zajmujący się również opasem wolców.

Często opas wolców ras mlecznych jest działalnością dodatkową w gospodarstwach utrzymujących krowy mleczne, więc doceniana jest ich łagodność, łatwość obsługi i niewielkie wymagania pokarmowe. Tak właśnie jest w gospodarstwie Łukasza Głuchowskiego, który buhajki ze stada (głównie czystorasowe hf lub mieszańce z rasami mlecznymi) przeznacza na sprzedaż do opasu lub jako zwierzęta hodowlane, a pozostałe, po kastracji, zostawia do opasu u siebie. Zachowanie takiej wszechstronności wymaga jednak opóźnienia kastracji do około 6-12 miesiąca życia i ogranicza wybór metody przeprowadzenia zabiegu. W gospodarstwie naszego rozmówcy stosuje się kastrację chirurgiczną, uważaną za mocno inwazyjną, jednak jak podkreślił Głuchowski, najważniejszy jest sezon w którym przeprowadza się zabieg. Najlepiej zrobić to jesienią lub wiosną, gdy jest chłodno, a owady nie są tak liczne, minimalizuje to ryzyko wystąpienia zanieczyszczenia. Prewencyjne podawanie antybiotyku nie jest konieczne, u zwierząt nie występują problemy z zakażeniami, czy zmniejszone pobranie paszy.

Inna metodę kastracji bydła wybrał Tomasz Rasiński, wiceprezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, który utrzymuje bydło na opas zarówno ras mlecznych jak i mieszańce mięsne. Zdecydował się na wcześniejszą kastrację buhajków, za pomocą pierścieni zaciskowych, zakładanych w wieku około 2 miesięcy. Podkreślił bezinwazyjność metody i brak powikłań. Nie zaobserwował spadków pobrania paszy.

Oczywiście, istotny jest efekt opasu, zarówno pod względem masy ciała zwierząt, oceny tusz, jak i zysku.

Różnica w przyrostach wolców i buhajów to około 15-20% na niekorzyść wolców, po 24 miesiącach opasu wolec z hf to jakieś 700 kg, buhaj z hf to ok. 800 kg. Z jednej strony mamy więc oszczędność na paszy, z drugiej zaś gorsze przyrosty, podobnie jest w przypadku otłuszczenia tusz, porównując klasy otłuszczenia tuszy wolca hf i buhaja hf będzie to odpowiednio 3-4 w przypadku wolca, oraz 2-3 (bliżej 2) odnośnie buhaja, jak informował wiceprezes Rasiński.

Zestawiając zaś wyniki wolców z ras mlecznych i wolców z mieszańców mięsnych, mięsne wypadają lepiej średnio o dwie klasy w ocenie uformowania tuszy, zazwyczaj jest to U dla mieszańca i O dla hf. Tendencja ta została podkreślona przez Tomasza Rasińskiego, który porównując wyniki sprzedaży wolców z mieszańca mięsnego (z simentalem) i z mlecznych hf, różnicę określił na poziomie 700-1200 zł na sztuce poubojowo.

Na polskim rynku nie ma rozwiniętej kultury jedzenia mięsa z wolców, więc nie ma dużych szans na wyższą cenę. Zwierzęta te wyceniane są jak buhaje, niektóre zakłady stwierdzają, że w przypadku gdy ilość dostarczonych do zakładu wolców byłaby wystarczająca na zapełnienie całego dnia uboju, cena byłaby równa cenie za jałówkę. Jednak na to wolców jest za mało.

Chcąc oszacować opłacalność opasu wolców należy w pierwszej kolejności określić hierarchię produkcji, to czy opas ma być głównym celem w gospodarstwie,  czy też zadaniem pobocznym. Od tego zależeć będzie dobór ras, żywienia, wybór metody i wiek kastracji. Ceny zbytu są zbliżone do cen buhajów, ale tusze mogą być słabiej ocenione. Wolce przyrastają wolniej, są bardziej otłuszczone, osiągają podobną masę końcową przy dłuższym czasie opasu, ale ich żywienie jest tańsze i są niewymagające pod względem żywieniowym. Konieczne jest poniesienie kosztów kastracji, jednak ich opas jest łatwiejszy w organizacji dzięki możliwości utrzymania grupowego. Należy indywidualnie ocenić wady i zalety, wybrać co jest dla nas istotniejsze.

×