Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Pomoc rolnikom czy lekkomyślne dysponowanie wspólnymi pieniędzmi?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 13-02-2020 19:21

CBA skierowało do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. To efekt trwającej od 28 maja 2019 roku kontroli prowadzonej w KOWR w zakresie „wybranych procedur podejmowania i realizacji decyzji w przedmiocie wsparcia finansowego, rozporządzania mieniem oraz udzielania gwarancji kredytowych przez KOWR, w szczególności zawarcia i realizacji umowy z Eskimos S.A. w związku z programem stabilizacji cen na rynku jabłek przemysłowych". Kontrola aktualnie została przedłużona do 28 lutego 2020 roku.

To jeden z niewielu konkretów, przekazanych podczas obrad sejmowej KRiRW, która zajęła się dziś nieprawidłowościami związanymi z finansowaniem przez KOWR Eskimosa i Bielmleku.

Jeśli chodzi o Eskimosa, minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski (jak stwierdził, to on odpowiada za podejmowane w tych kwestiach decyzje i dlatego KOWR nie był w ogóle reprezentowany podczas obrad komisji) powtórzył wcześniej wyrażane stanowisko: udostępnienie przez KOWR Eskimosowi 100 mln zł na skup jabłek było działaniem stabilizującym rynek.

- Państwo nie jest nocnym stróżem i państwo będzie pomagało rolnikom – deklarował Ardanowski. – I ja chcę, żeby ten przekaz - niezależnie od złośliwości totalnej opozycji, która rolnikom nie pomagała – dotarł do polskich rolników (…). Jak ten mechanizm przeprowadzić – sprawa jest skomplikowana, bo zastaliśmy stan prawny który de facto uniemożliwia udzielenie ze strony państwa pomocy rolnikom.

Ardanowski mówił o tym, że podjął decyzję dotyczącą pomocy dla „płaczących sadowników”, „błagających o pomoc” w sytuacji nawet nie nadprodukcji, ale nieumiejętności zagospodarowania darów Pana Boga i pracy rąk ludzkich – jak się wyraził. W 2018 roku na rynku miało być 5 mln ton tzw. jabłek przemysłowych. Zanosiło się na to, że „rozproszeni” i „nie zawsze ze sobą współpracujący”, a nawet „cieszący się z kłopotów drugiego” sadownicy - tak jak to było przez wiele lat – staną przed dyktatem wielkich firm, „które miały poukładany rynek”. Państwo nie ma narzędzi do interwencji – przyznał minister. Narzędzia unijne były nie do zastosowania – twierdził. O UOKiK nic nie powiedział.

- Jedynym, co można czynić – i z tego mechanizmu skorzystałem – to jest znaleźć firmy, które chcą zmienić ten rynek, które nie są elementem poukładanego, sformułowanego, złodziejskiego rynku… - tę wypowiedź przerwał okrzyk jednego z gości, wskazujący złodzieja w osobie siedzącego koło ministra byłego wiceministra Tadeusza Romańczuka, prezesa Bielmleku.

Zdaniem zabierających głos rolników, interwencja Eskimosa była spóźniona – zaczął on skupować jabłka pod koniec października, kiedy to już mróz uregulował sytuację – a nie Eskimos. Ale znalazł się też rolnik zadowolony z interwencji rynkowej tak Eskimosa, jak i ministra. Minister odebrał bukiet róż i… poparcie komisji rolnictwa dla tych swoich działań, wyrażone 9 głosami wobec 5 głosów będących przeciwko.

Dodajmy, że Eskimos nie spłacał zaciągniętych kredytów - obecny na sejmowej KRiRW przedstawiciel Eskimosa stwierdził jednak, że nie wiadomo, dlaczego KOWR przejął jego towary.

- Eskimos nie dostał 100 mln zł. Eskimos wziął na swoje ryzyko kredyt 100 mln zł, który powinien zwrócić. Zwróci wtedy, jak zarobi, jeżeli nie zarobi – zbankrutuje – przekonywał i zadeklarował gorzko i z rozczarowaniem:

- Ja już więcej takich transakcji robił nie będę…

CBA bada też kwestie związane z Bielmlekiem – ta kontrola trwa od trzech miesięcy, wniosków pokontrolnych czy wyciągniętych w trakcie kontroli – jeszcze nie ma.

Ale – jeśli wierzyć ministrowi – również tu KOWR zadziałał w celu stabilizacji rynku. Chodziło o zatrzymanie dostawców mleka, odchodzących do konkurencji, bo na rynku mleka trwa „dobijanie słabszych”. Do tego „prezes spółdzielni był wybitnym politykiem, który może się komuś naraził”. Minister zadecydował o udzieleniu pomocy po interwencji rolników (rada nadzorcza i izba rolnicza). Ta interwencja była dużo tańsza – wydano „tylko” 30 mln zł. Ta akcja KOWR polegała na udzieleniu upadającej spółdzielni mleczarskiej gwarancji kredytu. Problem w tym, że Bielmlek, zaciągając go, miał już znaczne trudności finansowe, a obecnie grozi mu upadłość. Na domiar złego firma ma liczne udziały w innych firmach i liczne spółki córki – też z kłopotami. Czy zatem KOWR pomógł bankrutowi, kierowanemu przez wiceministra rolnictwa i jego rodzinę – i to przed wyborami, w obliczu protestów rolników – czy też może wsparł rolników? Nie wiadomo. Prezes Tadeusz Romańczuk, dopytywany wprost, czy 30 mln zł przeznaczył w całości na wypłatę zaległych płatności dla rolników, odparł tylko, że pieniądze zostały rozdysponowane zgodnie z umową. A dlaczego KOWR nie sprawdził, czy przypadkiem nie udziela gwarancji kredytu bankrutowi, do tego jeszcze nieuczciwie podnoszącemu (z 50 do 100 tys. zł) udziały rolników? Nie wiadomo. Nie wiadomo też, dlaczego akurat tej spółdzielni zachciał pomóc minister rolnictwa. Teraz Ardanowski zachęca rolników-spółdzielców niezadowolonych z działań podejmowanych w spółdzielniach do występowania do sądu.

- My musimy przeprowadzić wielką narodową dyskusję na temat spółdzielczości – stwierdza tymczasem. – Nie tylko mówić, że to jest znakomity sektor, piękny, cudowny, który sam się broni, tylko przedyskutować, czy z tej spółdzielczości, o której mówimy, w tych spółdzielniach jeszcze coś zostało. Nie atrapa, nie szyld, nie wydmuszka – tylko faktyczne zasady spółdzielcze ratują spółdzielczość.

Jak twierdził minister i jego partyjni koledzy – podjęte interwencje rynkowe wywołują krytykę po to, aby już nikt nie odważył się pomóc rolnikom. A przecież minister Ardanowski obiecał dalej pomagać – a ma się to dokonywać przez holding spożywczy, zapowiadany od lat, a przygotowywany przez wiceministra Romańczuka, który to wiosną zapewniał, że firma ruszy w sierpniu. Holding nie ruszył, KSC, która miała być jego filarem, przeszła właśnie do Ministerstwa Aktywów Państwowych, a sam wiceminister wrócił do Bielmleku. Mimo to minister nie nabiera dystansu do swoich decyzji i zadeklarował:

- Jeżeli będą się zwracały inne spółdzielnie mleczarskie, które z różnych powodów, często niezależnych od siebie, często ze względu na tą wyniszczającą politykę konkurencji wśród spółdzielni mleczarskich, będą chciały o taką pomoc wystąpić, będzie to przeanalizowane i taka pomoc będzie udzielona.

Poseł Krystyna Skowrońska z Komisji Finansów nie wydaje się być przekonana do ministerialnej koncepcji działań rynkowych i wspomagających rolników.

- Zaskakuje mnie ta wypowiedź pana ministra, dotycząca wydatkowania pieniędzy publicznych – stwierdziła. – Panie ministrze, jestem członkiem Komisji Finansów od bardzo wielu lat i dziwię się, że pan w taki lekki sposób udziela odpowiedzi bez uzasadnienia (…) a poza tym, że te pieniądze zostały utracone.

Poseł dziwiła się też, że minister „nie posypał głowy popiołem i nie powiedział, jak do tego doszło” – 130 mln zł to duża kwota, a pieniądze nie zostały odpowiednio zabezpieczone.

Podczas obrad komisji doszło do wielu wypowiedzi przedstawicieli związków atakujących ministra i wzajemnie. Jeden z dyskutantów domagał się uregulowania kwestii reprezentowania rolników w dyskusji toczonej z MRiRW.

×