Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kosiniak-Kamysz o pieniądzach z UE: jeżeli będą mniejsze, rząd musi zostać rozliczony

Autor: PAP

Dodano: 18-02-2020 11:32

Jeżeli budżet UE będzie niższy dla Polski, to rząd musi zostać z tego rozliczony - powiedział we wtorek lider PSL, kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Odnosząc się do reguły "pieniądze za praworządność", zaznaczył, że nie można za błędy PiS karać wszystkich obywateli Polski.

W czwartek w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej, który będzie poświęcone wieloletniemu budżetowi UE na lata 2021-2027.

Pytany w radiu TOK FM, czy trzyma kciuki za polski rząd w sprawach dotyczących przyszłego budżetu UE, Kosiniak-Kamysz odparł, że chciałby wyznaczyć obecnemu rządowi wyższą poprzeczkę w stosunku do wynegocjowanych przez rząd PO-PSL 100 mld euro na politykę spójności i wspólną politykę rolną.

- Teraz trzeba wynegocjować dużo więcej. (...) Partia, która wygrała wybory w Polsce, ma tak silną podobno pozycję w Europie, no to dużo więcej powinni wynegocjować po roku 2020, niż my - stwierdził. Zaznaczył, że w budżecie UE do roku 2014 Polska otrzymała na rolnictwo 28 mld euro a następnie 32 mld wynegocjowane przez rząd współtworzony przez PSL. - No i teraz 35 powinno być miliardów, bo (przecież) tak partia PiS upomina się o polską wieś, mówi o dopłatach do wszystkiego. No to zobaczymy, czy to się uda - powiedział.

Lider PSL zadeklarował, że przedstawiciele jego ugrupowania będą w Parlamencie Europejskim "robić wszystko, żeby tak było". - Jeżeli budżet będzie niższy dla Polski, to jest budżet nie do przyjęcia, i polski rząd musi zostać z tego rozliczony. Bo łatwo się wojuje z Unią Europejską, a - jak widać - trudniej się jednak osiąga cele i negocjuje - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Pytany o kwestię uzależniania wysokości budżetu od przestrzegania praworządności w danym kraju UE, czyli regułę "pieniądze za praworządność", Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że "nie można za błędy PiS-u karać wszystkich obywateli Polski, a tak by było". - Błędy popełniają rządzący. Oni wprowadzają ustawy, które w żaden sposób nie reformują wymiaru sprawiedliwości, tylko upolityczniają - ocenił.

Zapowiedział też, że we wtorek w Sejmie weźmie udział spotkaniu z osobami pokrzywdzonymi przez wymiar sprawiedliwości, aby przygotować z ekspertami "prawdziwą reformę wymiaru sprawiedliwości". Kandydat PSL na prezydenta zaapelował też do wyborców o "jasny sygnał" w tej sprawie w majowych wyborach prezydenckich i zachęcał, aby wybrali przedstawiciela opozycji, czyli - jak mówił - "nie Andrzeja Dudę, tylko tych którzy, gwarantują zmianę pozycji (Polski) w Unii Europejskiej".

- Ja jestem gwarantem, że ta pozycja będzie lepsza, że Polska będzie przy głównym stole rozdawania kart, a nie będzie lokajem, który dzisiaj czeka w przedpokoju i jest na marginesie Unii Europejskiej - oświadczył. Jak dodał, "jesteśmy czarną owcą i ta czarna owca siedzi już w oślej ławce". - Trzeba wielkich zdolności i talentów, żeby w pięć lat roztrwonić pozycję Polski, którą mieliśmy po prezydencji, po wynegocjowaniu budżetu - ocenił.

Lider ludowców zaznaczył, że "co czwarte euro z ostatniego budżetu przyszło do Polski". - Budżet europejski w jednej czwartej przyszedł do Polski, to jest gigantyczny sukces. Zobaczymy, co potrafią następcy - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Przedstawiony w piątek w Brukseli przez źródła unijne nowy schemat negocjacyjny - czyli dokument, na podstawie którego będą toczyły się negocjacje na czwartkowym szczycie - zakłada, że wydatki UE w latach 2021-2027 będą odpowiadały 1,074 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z PAP poinformował, że Polska zgodnie z nową propozycją miałaby otrzymać dodatkowo ponad 3 mld euro na politykę spójności.

"Otrzymamy na pewno więcej niż chciała Komisja Europejska. Polska od początku tych negocjacji poprawia swoją pozycję budżetową na tle wstępnych niezrównoważonych propozycji KE. Na dziś poprawiliśmy naszą pozycję w polityce spójności - licząc razem z naszym udziałem w instrumencie wspierania reform - o ponad 3 mld euro" - podkreślił Szymański.

Poza dodatkowymi środkami na spójność, do Polski ma trafić też około 2 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jednak szef Rady Europejskiej Charles Michel chce, by dostęp do połowy tych pieniędzy - według źródeł - był uzależniony od tego, czy Polska zgodzi się na osiągnięcie celu neutralności energetycznej do 2050 roku.

Inna zmiana dotycząca wieloletnich ram finansowych odnosi się do reguły "pieniądze za praworządność". Michel osłabił ten instrument wskazując, że do podjęcia decyzji o zamrożeniu funduszy będzie potrzeba kwalifikowanej większości państw członkowskich. KE proponowała odwrócony mechanizm, to znaczy, żeby do zablokowania decyzji wymagana była taka większość. Ta kwestia - jak przewidują źródła - może wpłynąć na przedłużenie czwartkowych dyskusji na temat budżetu.

×