Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Premier Morawiecki weźmie w czwartek udział w nadzwyczajnym szczycie UE dot. budżetu na lata 2021-2027

Autor: PAP

Dodano: 19-02-2020 18:49

Premier Mateusz Morawiecki udaje się w czwartek do Brukseli, gdzie weźmie udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej. Szefowie państw i rządów krajów członkowskich UE będą kontynuować negocjacje ws. wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027.

Według nieoficjalnych informacji medialnych, szczyt - planowany początkowo jedynie na czwartek - może zostać przedłużony co najmniej do piątku. Na marginesie szczytu planowane jest także spotkanie koordynacyjne premierów państw Grupy Wyszehradzkiej.

Szef polskiego rządu w artykule opublikowanym w środowym "Financial Times" opowiedział się przeciwko cięciom w budżecie Unii Europejskiej. Ocenił, że zmniejszenie wydatków osłabiłoby Europę. Polski rząd od początku negocjacji opowiada się za większym budżetem, który byłby adekwatny do stawianych sobie przez UE celów. Morawiecki w "FT" przekonywał, że także płatnicy netto korzystają np. na polityce spójności.

"Musimy lepiej informować o korzyściach płynących z integracji gospodarczej. Podkreślanie sald netto grozi zaostrzeniem nastrojów antyunijnych w niektórych północnoeuropejskich państwach członkowskich. Powinniśmy również pokazać, jak polityka spójności przynosi korzyści płatnikom netto do budżetu UE" - czytamy w tekście autorstwa szefa polskiego rządu.

Morawiecki podkreślił również, że cięcia w polityce spójności, jak i we Wspólnej Polityce Rolnej, dotknęłyby przede wszystkim biedniejsze kraje Europy Wschodniej. W artykule "FT" postuluje wyrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników oraz zwrócenie uwagi na takie propozycje, jak podatek od transakcji finansowych, podatek cyfrowy, czy podatki od lotów. Wskazał też, że w sfinansowaniu ambitnego budżetu UE pomogłaby poprawa ściągalności VAT, a w tej dziedzinie Polska może podzielić się swoimi doświadczeniami.

"Powinniśmy być bardziej ambitni, jeśli chodzi o wielkość kolejnych wieloletnich ram finansowych, aby zająć się szeregiem priorytetów. Silna, bezpieczna i dostatnia Europa wymaga odpowiedniego finansowania. Po prostu nie możemy sobie pozwolić na to, by wydawać mniej" - przekonuje na łamach "FT" szef polskiego rządu.

Przedstawiony w piątek w Brukseli przez źródła unijne nowy schemat negocjacyjny - czyli dokument, na podstawie którego będą toczyły się negocjacje na czwartkowym szczycie - zakłada, że wydatki UE w latach 2021-2027 będą odpowiadały 1,074 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich.

Według nieoficjalnych wyliczeń, które przekazało PAP źródło rządowe, najnowsza propozycja szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela ws. budżetu UE na lata 2021-2027 jest o 19 mld zł lepsza dla Polski niż projekt przedstawiony przez Komisję Europejską. Z informacji przekazanych przez źródło PAP wynika, że do Polski może trafić także o ponad 2 miliardy złotych więcej na Wspólną Politykę Rolną w porównaniu do propozycji Komisji Europejskiej.

W nowym budżecie - jeśli zostałby przyjęty w kształcie zaproponowanym przez Michela - nasz kraj mógłby także skorzystać z nowego instrumentu na rzecz wsparcia reform strukturalnych, przeznaczonego dla państw spoza strefy euro. Z tego tytułu - według wyliczeń rządowych - Polska może liczyć na ponad 9 miliardów złotych dodatkowych środków.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z PAP poinformował natomiast, że Polska zgodnie z nową propozycją miałaby otrzymać dodatkowo ponad 3 mld euro na politykę spójności.

"Otrzymamy na pewno więcej niż chciała Komisja Europejska. Polska od początku tych negocjacji poprawia swoją pozycję budżetową na tle wstępnych niezrównoważonych propozycji KE. Na dziś poprawiliśmy naszą pozycję w polityce spójności - licząc razem z naszym udziałem w instrumencie wspierania reform - o ponad 3 mld euro" - podkreślił Szymański.

Poza dodatkowymi środkami na spójność, do Polski ma trafić też około 2 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jednak Michel chce, by dostęp do połowy tych pieniędzy - według źródeł - był uzależniony od tego, czy Polska zgodzi się na osiągnięcie celu neutralności energetycznej do 2050 roku.

Inna zmiana dotycząca wieloletnich ram finansowych odnosi się do reguły "pieniądze za praworządność". Michel osłabił ten instrument wskazując, że do podjęcia decyzji o zamrożeniu funduszy będzie potrzeba kwalifikowanej większości państw członkowskich. KE proponowała odwrócony mechanizm, to znaczy, żeby do zablokowania decyzji wymagana była taka większość. Ta kwestia - jak przewidują źródła - może wpłynąć na przedłużenie czwartkowych dyskusji na temat budżetu.

Zgodnie z projektem KE na lata 2021-2027 Polska miała otrzymać 64 mld euro w ramach polityki spójności. Przewidziane przez KE cięcia wynoszące ponad 23 proc. oznaczały, że do Polski trafiłoby o 19,5 mld euro mniej niż w obecnej perspektywie.

Oczekiwania Polski przedstawiono również w komunikacie KPRM zamieszczonym na stronie internetowej Rady Ministrów na początku tygodnia. Podkreślono w nim, że Polska oczekuje "prostego i sprawiedliwego" finansowania budżetu UE, oraz że brexit będzie okazją do wyeliminowania rabatów we wpływach do budżetu.

"W debacie należy odejść od logiki podziałów +płatnicy netto - beneficjenci+, ponieważ wszystkie bez wyjątku państwa członkowskie czerpią korzyści z istnienia jednolitego rynku i jego swobód. Powyższe postulaty znajdują szerokie poparcie wśród krajów Wspólnoty. Pod wspólną deklaracją przyjętą na Szczycie Przyjaciół Spójności 1 lutego 2020 r. podpisało się 15 państw członkowskich" - zaznaczono w komunikacie. 

 

×