Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wspólny rynek największą korzyścią Polski z członkostwa w UE?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 20-02-2020 14:20

Jak wskazuje minister Konrad Szymański, korzyści z udziału we wspólnym unijnym rynku są dla niektórych państw nawet osiem razy większe, niż ich – nawet wysokie - wpłaty do budżetu unijnego. Polska czerpie ze  wspólnego rynku większe korzyści gospodarcze, niż z transferów środków.

Przed kolejnym spotkaniem dotyczącym unijnych Wieloletnich Ram Finansowych sejmowa Komisja do Spraw Unii Europejskiej rozpatrzyła informację o stanowisku, jakie Rada Ministrów ma zamiar zająć podczas rozpatrywania projektów aktów prawnych UE na posiedzeniu Rady ds. Ogólnych (25 lutego 2020 r.).

Jak mówił członek Rady Ministrów ds. europejskich Konrad Szymański, w ostatnim okresie państwa członkowskie zachowały swoje dotychczasowe, znane od przynajmniej roku, stanowiska negocjacyjne. Negocjacje przechodzą na poziom Rady Europejskiej. Kluczową płaszczyzną tych negocjacji będą kontakty szefów rządów i prace sekretariatu nowego przewodniczącego Rady Europejskiej.

- Z dotychczasowego, już zamkniętego, cyklu tych konsultacji wynika wyraźnie, że utrzymują się bardzo zasadnicze rozbieżności między pozycjami poszczególnych państw członkowskich. Dotyczą one de facto wszystkich kluczowych wymiarów budżetu, co oznacza, że te negocjacje mają historycznie najtrudniejszy charakter. Rozbieżności między państwami członkowskimi zawsze były. Ich mapa geograficzna jest taka, jak zawsze do tej pory była, natomiast natężenie tych rozbieżności jest jak do tej pory niespotykane. To oznacza, że nadzwyczajny szczyt zwołany na 20 i 21 lutego może nie przynieść rozwiązania – przewidywał minister Konrad Szymański. Jak dodał mimo to szczyt jest potrzebny, bo mamy ostatnie miesiące na to, żeby na czas, w terminie, zamknąć negocjacje wieloletnich ram finansowych.

- Polska oczywiście opowiada się za większym budżetem UE, w granicach rozsądku, ale większym, w szczególności w kontekście tego, że być może słusznie podsuwane są UE nowe cele, nowe funkcje, nowe role. Z całą pewnością mają one istotne uzasadnienie. Natomiast widać wyraźnie, że szanse na przyjęcie dużego budżetu są bardzo niewielkie. Wystarczy zwrócić uwagę na to, że nawet Komisja Europejska w porównaniu do dotychczasowych propozycji przedstawiła budżet de facto mniejszy – zaznaczył. Polska rozumie finansowe konsekwencje Brexitu sięgające 80 mld euro i to, że alokacje dla państw członkowskich będą mniejsze.

- Natomiast nie zgadzamy się na to, aby były one nieproporcjonalne, a wręcz, można powiedzieć, dyskryminacyjne w stosunku do polityki spójności czy też polityki rolnej. Uznając polityczny sens angażowania UE w różne inne dziedziny, w szczególności takie jak innowacje, migracje, walka z nielegalną migracją czy też większe zaangażowanie w zakresie polityki obronnej, musimy znaleźć po prostu rozsądny balans między tymi różnymi celami politycznymi. Z całą pewnością drogą nie jest próba przepchnięcia dwóch skrajnych systemowych postulatów, czyli zmniejszenie budżetu i rewolucja w architekturze wewnętrznej budżetu. Tylko jeden z tych postulatów może przejść co do zasady w tych negocjacjach - zaznaczył. Polska nie naciska przy tym na zwiększenie składek narodowych: - W tym sensie jesteśmy absolutnie otwarci na rozmowę o nowych środkach własnych, i to jest pewna nowość.

Ponadto minister zwrócił uwagę, że jeżeli chodzi o polskie korzyści, to nie można redukować członkostwa Polski w UE do bezpośrednich transferów budżetowych - ważne i nieprzemijające są korzyści płynące ze wspólnego rynku, z wymiany handlowej.

- Ten temat jest bardzo ważny również w dyskusji ogólnounijnej, ponieważ są takie państwa, w szczególności te, które naprawdę zyskują największe korzyści ze wspólnego rynku, które chętnie o tym zapominają i epatują również nas, przewodniczącego Rady Europejskiej, różnymi wyliczeniami, z których wynika, że one znacznie więcej wpłacają do kasy, niż zyskują. To jest oczywiście prawda. Zapominają, że często korzyści ze wspólnego rynku, które te właśnie państwa, te najbardziej oszczędne bym powiedział, mówiąc delikatnie, te korzyści, które uzyskują, są często siedem, osiem razy większe niż kontrybucja do budżetu unijnego, która oczywiście nie jest banalna – mówił minister Konrad Szymański. Jak uściślił: - Mówiłem tylko tyle, że bezpośrednie transfery budżetowe to nie jest najważniejszy element korzyści finansowych, gospodarczych, które Polska wyciąga z UE. Najważniejszym wymiarem korzyści jest wspólny rynek. Nie przeskakiwałem na jakieś niemierzalne, bardziej rozproszone, bardziej zagregowane, poniekąd istniejące, wartości polityczne, żeby w tym momencie porównywać jabłka i gruszki. To byłoby zbyt proste. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że znakomicie większe korzyści gospodarcze Polska czerpie ze wspólnego rynku. Przy tej okazji, doceniając wpływ budżetu unijnego, wpływ bezpośrednich transferów na rozwój, a w szczególności na rolnictwo, trzeba pamiętać o skali.

Jak podsumował minister, spór trzeba rozstrzygnąć w drodze porozumienia:

- Jeśli chodzi o charakter sporu o budżet, to biorąc pod uwagę mapę polityczną, ten spór zawsze wyglądał tak samo. Myślę, że wszyscy, którzy uczestniczyli w negocjacjach budżetowych 7 lat temu i 14 lat temu, doskonale rozumieją, że ten spór wygląda dokładnie tak samo – mapa tego sporu jest dokładnie taka sama. Jest jeszcze jedna cecha, która jest dokładnie taka sama. Tego sporu nie da się załatwić siłą. Ten spór o budżet musi być rozwiązany tylko w drodze porozumienia, ponieważ porozumienie wszystkich państw członkowskich jest potrzebne, aby były przyjęte wieloletnie ramy finansowe.

 

 

×