Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jak uniezależnić się od importu białka sojowego?

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 26-02-2020 11:13

Podczas debaty przygotowanej w trakcie konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie” rozmawiano między innymi o możliwości poprawy samowystarczalności polskiego rolnictwa pod względem białka paszowego.

Podczas debaty która odbyła się w ramach konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie”, uczestnicy wielokrotnie powtarzali, że pasze rzepakowe nie mogą być traktowane jako równoważna alternatywa dla importowanego białka sojowego. Nie tylko ze względów żywieniowych, ale także w związku z ograniczoną dostępnością. Choć dziś nie wykorzystujemy blisko połowy produkowanej przez nasz kraj śruty, to nawet przy maksymalizacji jej wykorzystania pokryje ona maksymalnie 50 proc. zapotrzebowania krajowej produkcji zwierzęcej na białko.

Gdzie zatem szukać dalszych możliwości zwiększania roli krajowego białka w żywieniu zwierząt?

- Możliwości zmniejszenia importu białka sojowego rzeczywiście istnieją, jest to jednak długi i żmudny proces. Jeszcze przez dłuższy czas będziemy skazani na import białka sojowego. Niemniej warto poszukiwać nowych rozwiązań które mogłyby choć częściowo zmniejszyć skalę tego importu. Odbędzie się to bowiem z dużą korzyścią dla krajowego rolnictwa – mówił podczas debaty dr Marian Kamyczek z Zakładu Doświadczalnego w Pawłowicach.

Z kolei dr inż. Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie wskazywał na poszukiwanie nowych źródeł białka roślinnego:

- W ostatnich latach polska nauka poszła w kierunku wykorzystania roślin typowo pastewnych, takich jak łubiny czy bobik. Niestety opłacalność uprawy tych roślin jest obecnie na tyle niska, że bez obowiązującego obecnie systemu dopłat ich uprawa nie byłaby do końca zasadna. Moim zdaniem musimy mówić o roślinach uprawianych wielokierunkowo, których produkcja będzie bardziej się opłacać. Ze względu na zmiany klimatu warto być może powracać do starych, zapomnianych już gatunków roślin. Dla mnie prawdziwym odkryciem jest lnianka siewna, która charakteryzuje się świetnym profilem aminokwasów. Może być ona przyszłością żywienia zwierząt – oczywiście nie jako wyłączne źródło białka, ale jego cenne uzupełnienie – mówił specjalista.

Jak dodał, patrząc w przyszłość konieczne jest dywersyfikowanie źródeł białka, warto jednak mówić o dywersyfikacji krajowej, nie międzynarodowej. Dzięki temu więcej pieniędzy trafi do krajowych rolników.

Z kolei Paweł Wróbel poruszył kontrowersyjny temat stosowania mączek zwierzęcych:

- W chwili obecnej stosowanie tych pasz jest nie do pomyślenia, jednak jeżeli przeanalizujemy wyniki dotychczasowych badań tak naprawdę niewiele jest dowodów wskazujących na to, że mączki faktycznie są niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia. Warto byłoby raz jeszcze przyjrzeć się kwestii zastosowania tych pasz, żadne inne źródła białka nie będą bowiem w stanie przewyższyć białka sojowego, za które płacimy co roku ogromne kwoty – mówił w czasie debaty lekarz weterynarii.

Na temat poszukiwania alternatywnych źródeł białka wyraził również Adam Stępień z Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju:

- Bardzo cenny, acz często demonizowany komponent białkowy, to tzw. DDGS kukurydziany. Pasza ta obrosła przez lata szeregiem mitów związanych choćby z dużym skażeniem mikotoksynami. Jednak od czasu ostatnich badań branża spirytusowa przeszła ogromny progres, obecnie oferowane DDGS-y to zupełnie inny produkt niż jeszcze kilka lat temu. Rocznie produkujemy około 200 tys. ton tej paszy, jest to zawsze pewien ułamek krajowego zapotrzebowania, dzięki któremu ograniczymy import białka sojowego – mówił Dyrektor Generalny PSPO.

Konkluzją naszej debaty jest to, że jeszcze przez długie lata będziemy zależni od importu białka sojowego. Niemniej każdy sposób na choćby częściowe zwiększenie samowystarczalności polskiego rolnictwa pod względem białka paszowego, to realny zysk dla rodzimych producentów.

 

×