Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Szansa czy złudzenie

Autor: Edmund Szot, Maria Czarniakowska

Dodano: 04-12-2006 14:42

Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej do polskiego rolnictwa wpłynęło już 14 miliardów złotych w ramach dopłat bezpośrednich i funduszy strukturalnych. Czy pieniądze unijne zmienią polską wieś pokaże czas. Na razie jest na to za wcześnie. Ale na pewno bez pomocy mieszkańcy wsi nie dokonają tego własnymi siłami.

Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej do polskiego rolnictwa wpłynęło już 14 miliardów złotych w ramach dopłat bezpośrednich i funduszy strukturalnych. Czy pieniądze unijne zmienią polską wieś pokaże czas. Na razie jest na to za wcześnie. Ale na pewno bez pomocy mieszkańcy wsi nie dokonają tego własnymi siłami.

Od półtora roku Polska jest członkiem Unii Europejskiej, a polskie rolnictwo objęte jest przyjaznymi dla tej gałęzi gospodarki zasadami Wspólnej Polityki Rolnej. Najogólniej, zasady te sprowadzają się do wspierania rolnictwa i wsi, które w warunkach liberalnej gospodarki radzą sobie gorzej niż pozostałe grupy zawodowe i społeczne. Czy mieszkańcy polskich wsi już to wsparcie odczuli? Czy daje się już u nas dostrzec oznaki zwiększenia znaczenia społeczności wiejskich? Na tak postawione pytania starano się znaleźć odpowiedź na konferencji zorganizowanej przez Instytut Spraw Publicznych, który nie pierwszy raz daje dowód zainteresowania losami polskiej wsi i rolnictwa. 

Doktor Barbara Fedyszak-Radziejowska, kierująca zespołem ekspertów uważa, że proces marginalizacji społeczności wiejskich trwa w Polsce od dziesięcioleci, przy czym największe jego nasilenie występowało w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nastąpił drastyczny spadek dochodów rolników, którego nie mogło wyrównać wsparcie dla rolnictwa wypłacane z krajowego budżetu. W rezultacie w kolejnych latach proces marginalizacji społeczności wiejskich ciągle się pogłębiał. Szansa przezwyciężenia tego stanu pojawiła się dopiero po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. I choć wynegocjowany poziom wsparcia dla polskiego rolnictwa jest nadal niższy niż w starych 15 krajach członkowskich, to pomoc ta jest wyraźnie wyższa niż przed integracją. 

W obu badanych województwach rolnicy sprawnie zarejestrowali się w systemie IACS, licznie wystąpili o dopłaty bezpośrednie i o środki na wszystkie ważniejsze działania proponowane w Planie Rozwoju Obszarów Wiejskich i w Sektorowym Programie Operacyjnym „Restrukturyzacja i Modernizacja Sektora Żywnościowego oraz Rozwój Obszarów Wiejskich”. Jednak za dużo we wdrażaniu tych programów było polityki i propagandy, dlatego rolnicy nadal są źle nastawieni do UE. Protestują, gdy mówi im się o unijnych dotacjach. Uważają, że są to przede wszystkim polskie środki, wpłacone do unijnego budżetu jako polska składka. Drażnią ich opinie, płynące z różnych środowisk, że otrzymywane przez nich środki są jedynie wsparciem socjalnym i w niczym nie pomogą w rozwoju polskiej wsi, a tylko uzależnią rolników od darmowych pieniędzy.

Do takich opinii przyczyniły się między innymi media. Tuż przed rokowaniami akcesyjnymi w prasie zaczęto nagle zamieszczać obszerne publikacje na temat rolnictwa i wsi, które miały udowadniać, „że nie warto umierać za rolników”, czyli zabiegać o szczególnie dobre dla rolnictwa warunki integracji z UE, gdyż i tak pomoc dla tej części gospodarki będzie musiała być finansowana z budżetu państwa, czyli przez polskich podatników. Pisano, że przyznane rolnikom pieniądze (czyli dopłaty bezpośrednie i dotacje z funduszy strukturalnych) zostaną przepite, przejedzone, więc sytuacja polskiego zacofanego rolnictwa nie poprawi się ani o jotę. Krytykowano Unię, za to, że tak dużo łoży na rolnictwo i rozwój wsi, gdy inne grupy społeczno-zawodowe też dotyka ubóstwo (bezrobotni).

Okazało się jednak, że otrzymane dopłaty polscy rolnicy wykorzystali bardzo rozumnie, ale nie zostali krezusami. Ich sytuacja jest nadal trudniejsza niż pozostałej części polskiego społeczeństwa. Bo mimo, że tzw. dochód rozporządzalny w gospodarstwach domowych rolników zwiększył się o 9%, to nadal 18,5% ludności wiejskiej żyje poniżej granicy ubóstwa, podczas gdy w mieście tylko 8%. 

Szacunki ekspertów mówią, że około 900 tysięcy osób, będących członkami rodzin użytkujących gospodarstwo rolne, jest z ekonomicznego punktu widzenia pracownikami zbędnymi. Na trudną sytuację polskiej wsi ma wpływ też kondycja gospodarstw rolnych. Jeśli określi się ją unijną miarą, zwaną wielkością ekonomiczną gospodarstwa, czyli ESU, okazuje się, że około 800 tysięcy polskich gospodarstw rolnych (66%) nie przekracza wartości ekonomicznej 2 ESU. W Unii Europejskiej do grupy gospodarstw bardzo małych zalicza się gospodarstwa, których wielkość ekonomiczna nie przekracza 4 ESU. Oznacza to, że do najsłabszej (według unijnych standardów) grupy gospodarstw bardzo małych nie należy zaledwie 368 tysięcy polskich gospodarstw na 1 mln 623 tysięcy zarejestrowanych w systemie IACS. Nic zatem dziwnego, że polska bieda to głównie bieda wiejska. Jest ona bezpieczniejsza niż miejska, bo ziemia i własny dom dają minimalne szanse przetrwania. Jest jednak trwała i nierzadko dziedziczona z pokolenia na pokolenie. 

W tej sytuacji trudno mówić, że proces demarginalizacji społeczności wiejskiej już się rozpoczął. Rolnicy jednak odczuli, ze jest ktoś, kto dostrzega problemy rolnictwa i stara się pomóc w ich rozwiązywaniu. Nie jest to, niestety, rodzima władza, ale to już u nas tradycja. Pańszczyznę w Polsce też znieśli dopiero zaborcy. 

Ważne
Według socjologów marginalizacja jest procesem, w którym okoliczności niezależne od członków danej społeczności stają się decydującym źródłem biedy i wykluczenia, co oznacza zablokowanie możliwości zaspokajania własnych potrzeb i uczestnictwa w życiu społecznym i gospodarczym. Socjologowie sytuację polskiej wsi wiążą bardziej z nieudolną polityką rolną PRL i III RP niż mentalnością rolników, wyrażającą się tradycyjną niechęcią do zmian.  Konferencję „Proces demarginalizacji polskiej wsi. Programy pomocowe, liderzy, elity i organizacje pozarządowe” zorganizował Instytut Spraw Publicznych. Podstawą do dyskusji był raport sporządzony przez ekspertów Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk na podstawie badań przeprowadzonych w siedmiu gminach, położonych na wschodzie Polski, tj. w województwie lubelskim i podlaskim. Pierwsze z nich wybrano dlatego, że jest to w tej chwili najbiedniejszy region w całej Unii Europejskiej. Z kolei w woj. podlaskim jest najwięcej osób, dla których rolnictwo stanowi główne źródło utrzymania.  

Źródło: "Farmer" 20/2005

×