Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wyższe ceny ziemniaka dla rolnika z powodu koronawirusa?

Autor: Małgorzata Tyszka

Dodano: 26-03-2020 09:52

Z półek sklepów, ale i z targowisk, znika nie tylko mąka czy makraron , ale też i ziemniaki. Czy mamy ich wystarczającą ilość, aby zaspokoić rosnące potrzeby? Czy ceny dla samych producentów wzrosły?

W Polsce powierzchnia uprawy ziemniaków, według szacunków Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB i Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - PIB, w 2019 r. wyniosła ok. 304 tys. ha i była większa niż w roku poprzednim o ok. 2 proc.

- Plony szacuje się na 225 dt/ha, wobec 251 dt/ha w roku poprzednim i 234 dt/ha średnio w latach 2011-2015. Zbiory wyniosły 6,84 mln ton i były o 0,64 mln ton mniejsze niż w 2018 r. i o 1,10 mln t mniejsze od średnich w latach 2011-2015 – czytamy w najnowszym raporcie Rynek ziemniaka IERiGŻ PIB.

Ceny ziemniaka, z powodu spadku produkcji i niskiej podaży zadowalającej jakości są wysokie. Na przykład w okresie lipiec-październik 2019 r. ceny w obrocie targowiskowym były ponad dwukrotnie wyższe w porównaniu z analogicznym okresem wcześniejszego roku i znacząco przekraczały 200 zł/dt.

Trzeba jednak podkreślić, że w ostatnich latach obserwuje się spadek spożycia ziemniaka. Czy pandemia koronawirusa zmieniła te zależności pytamy specjalistę zajmującego się tą tematyką od lat.

- Tak, jak po wszystkie artykuły żywnościowe, ziemniaki nie są tutaj wyjątkiem, rodacy ruszyli od początku epidemii koronawirusa do sklepów i zwiększyli swoje zakupy. Przecież to podstawowe w naszym kraju warzywo i czego jak czego, ale w czasie zagrożenia, nie może go zabraknąć w naszej kuchni. Poczucie spokoju i zabezpieczenie żywnościowe jest w takich sytuacjach naturalne i zrozumiałe. Tym bardziej, że przebywanie w domu pozwala na gotowanie i pieczenie ziemniaków, bo mamy dużo czasu, a wiemy, że warzywo to trzeba obierać i samo gotowanie jest też długotrwałe. Idealnie nadaje się więc na czas przymusowego siedzenia w domu podczas świadczenia zdalnej pracy czy przetrwania okresu kwarantanny – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl dr Wojciech Nowacki z Zakładu Agronomii Ziemniaka, IHAR – PIB Oddział w Jadwisinie.

Jak podkreśla specjalista, ilość ziemniaka oferowanego w ostatnim czasie w sklepach była zazwyczaj wystarczająca, a jeśli nawet gdzieś odnotowano ich brak, to tylko była chwilowa przerwa i następnego dnia znów pojawiły się w sprzedaży na półkach.

- Hurtownie ziemniaka jadalnego pracowały na wysokich obrotach i starły się nadążyć z zaopatrzeniem w ten towar placówki sklepowe. Niektóre hurtownie odnotowały nawet 3-krotnie zwiększoną sprzedaż ziemniaka jadalnego. W tej chwili już wzmożone zakupy wygasają, bo ile można zrobić zapasów domowych potrzebnych konsumpcji bez ich późniejszego wyrzucenia – podkreśla ekspert.

Ceny detaliczne diametralnie nie zmieniły się podczas tego trudnego dla nas okresu, bo w tym samym czasie cena za ziemniaki sprzedawane hurtowo na bramie u rolnika spadała.

- Ziemniaki składowane i przechowywane w obiektach gospodarskich rolników przypominające mniej lub bardziej nowoczesne przechowalnie rozpoczęły intensywne kiełkowanie i trzeba było opróżniać zgromadzone zapasy. Niektórzy rolnicy, pomimo już bardzo wysokich cen uzyskiwanych za ziemniaki w całym sezonie liczyli jeszcze na wiosenne zwyżki cenowe, ale się niestety rozczarowali. Podaż zwiększona towaru obniżyła cenę sprzedaży. Najzwyklejsze prawo rynku. Jest to jednak także dowód, że zasoby krajowego ziemniaka w sezonie 2019/2020 były - wbrew niektórym głoszonym opiniom - wystarczające i zalewający import do naszego kraju w to warzywo w okresie zimy był w wielu przypadkach przesadny czy nieuzasadniony – tłumaczy dr Nowacki.

Poniżej zamieszczamy analizę zamieszczoną na Twitterze, a przygotowaną przez eksperta zajmującego się chińskim oraz międzynarodowym prawem żywnościowym i chiński rynkiem rolno-spożywczy, dotyczącym prognoz rozwoju epidemii koronawirusa.

 

×