Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

ASF coraz bliżej Niemiec – co to oznacza dla polskiego sektora świń?

Autor:

Dodano:

Dziś o tym mówi się mniej. Wszyscy żyjemy innymi wydarzeniami ale i pod nowymi rygorami wyznaczanymi ze względu na pandemię koronawirusa, co nie znaczy, że problem ASF znika, wręcz przeciwnie. Zagrożeniem pozostaje nie tylko szerzenie się wirusa na terenie Polski, ale i jego ewentualne wystąpienie w populacji dzików na obszarze Niemiec.

Od początku 2020 r., notowane są powszechnie występujące przypadki afrykańskiego pomoru świń (ASF) w populacji dzików na terenie Polski, a zwierzęta licznie są znajdowane w zachodniej Polsce, w trzech województwach: lubuskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Niestety, wysoka presja wirusa w środowisku nie wróży dobrze gospodarstwom trzody chlewnej zlokalizowanym w tamtym regionie, o czym już 20 marca przekonała się cała branża mięsna, gdy w woj. lubuskim potwierdzono ognisko ASF w stadzie liczącym blisko 24 tys. świń, które były utrzymywane na bardzo dobrze bioasekurowanej fermie.  

ASF i COVID-19

Cały sektor krajowej produkcji świń zaczyna być już nie tylko w potrzasku epidemii ASF, ale i pandemii koronawirusa. Obecne zagrożenie zdrowia i życia ludzi komplikuje sytuację w dostępności osób do pracy czy spraw logistyki. To samo dotyczy zwalczania ASF. Wcześniej zaplanowane odstrzały dzików, dziś nie wiadomo czy się odbędą, pojawia się też problem z chętnymi do przeczesywania lasów i lokalizowania padłych dzików, co jest niezwykle ważne w skutecznym zwalczaniu choroby.

W ostatnim czasie, Krajowy Związek Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej POLPIG, apelował do rządu, by niezwłocznie zostały określone warunki wykonywania odstrzałów sanitarnych dzików w czasie obowiązywania zasad bezpieczeństwa w związku z koronawirusem.

Rozluźnienie rygorów walki z ASF zaprzepaściłoby dotychczasową pracę służb weterynaryjnych, myśliwych ale i hodowców. Stworzyłoby to szansę, dla niczym niezakłóconego dalszego szerzenia się ASF i to na znacznie większą skalę niż dotychczas.

Niepewność ze względu na ASF

Do tych problemów dochodzi również ryzyko przeniesienia choroby na teren Niemiec, czyli drugiego po Hiszpanii eksportera wieprzowiny na rynki trzecie. Analitycy, są zgodni, w tej sytuacji unijny sektor będzie musiał się zmierzyć z poważnymi spadkami cen skupu żywca wieprzowego. Niemiecki eksport stanowi ok. 20% łącznej sprzedaży nieprzetworzonej wieprzowiny poza UE. Co ważne, ponad 80% wolumenu sprzedanego z Niemiec poza Unię w 2019 r., trafiło na rynki trzech krajów, które nie uznają regionalizacji pod względem występowania ASF, czyli: Chin, Korei Płd. i Japonii. 

Jak wyjaśnia Grzegorz Rykaczewski analityk sektora rolno-spożywczego Santander Bank Polska - dziś trudno analizować jakiekolwiek zjawisko gospodarcze bez patrzenia przez pryzmat koronawirusa. Dotyczy to również rynków rolnych, w tym rynku wieprzowiny. A jeśli chodzi o sam rynek wieprzowiny, to niepewność na nim była wysoka już przed problemami z koronawirusem. Dziś o tym się mówi mniej, ale ważnym problemem pozostaje ASF - zarówno ten w Polsce, jak i możliwe stwierdzenie wirusa ASF w Niemczech. Po stronie polskiej strefa czerwona styka się z granicą polsko-niemiecką na długości już ok. 50 km. Jest duża szansa, że wcześniej czy później ASF będzie stwierdzony u dzików w Niemczech.

Problemy niemieckiego sektora wieprzowego nigdy nie pozostają obojętne dla unijnego, ale i polskiego sektora trzody chlewnej. - W ostatnim roku (XII 2018-XI 2019) Niemcy wyeksportowały poza Unię 530 tys. t mięsa wieprzowego (z czego 55% do Chin). Stanowiło to 20% unijnego eksportu (licząc  z należącą wówczas do UE Wlk. Brytanią). Prawdopodobne restrykcje handlowe związane z ewentualnym pojawieniem się ASF w Niemczech byłyby zagrożeniem dla ok. 470 tys. t eksportowanego mięsa, które musiałoby zostać zagospodarowane na rynku unijnym. Taki wolumen stanowiłoby ok. 2% produkcji mięsa wieprzowego w UE i aż 9% produkcji niemieckiej – wyjaśnia dr Mariusz Dziwulski analityk sektora rolno-spożywczego PKO Banku Polskiego.

Utrata rynków krajów trzecich

Jeśli więc dojdzie do stwierdzenia przypadków ASF u dzików w Niemczech, a najważniejsze kraje azjatyckie nie zmienią swojego podejścia do regionalizacji, można spodziewać się znacznego wzrostu podaży wieprzowiny na rynku unijnym.

Przedstawiciel belgijskiej branży mięsnej, Joris Coenen, szef Belgian Meat Office, w rozmowie z farmer.pl wspomina, że Belgia w momencie wystąpienia ASF u dzików w 2018 r. utraciła 22 rynki eksportowe, w tym takie jak Chiny, Korea Płd., Japonia. Ten stan rzeczy praktycznie trwa do dzisiaj. Coenen podkreśla, że w ostatnich miesiącach takie kraje jak Niemcy, Francja ale i Belgia prowadziły negocjacje z Chinami, które odbywały się na wielu poziomach -  w tym na bardzo wysokim poziomie, w celu liberalizacji handlu na podstawie uznania regionalizacji przez Chiny. Jak dotąd żaden kraj nie doszedł do porozumienia – zaznacza Joris Coenen.

Dlatego, w przypadku wystąpienia ASF w Niemczech spory wolumen wieprzowiny pozostanie na terenie UE. - Niemcy ulokują więcej mięsa w UE, czyli zduplikują rozwiązanie, które w 2014 r. zastosowały firmy działające w Polsce, a w 2018 r. firmy z Belgii. Mogłoby to oznaczać wzrost podaży do poziomów notowanych w latach 2017-2018, czyli w efekcie istotny spadek cen na unijnym rynku wieprzowiny – wyjaśnia Grzegorz Rykaczewski.

Dr hab. Benedykt Pepliński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ocenia, że załamanie cen na unijnym rynku wieprzowiny będzie nieuniknione, a poziom tego spadku będzie zależał od tego jak zachowają się zakłady mięsne. Te, dzisiaj również nie są w komfortowej sytuacji, ze względu na zmienną rzeczywistość związaną z koronawirusem. Nowe zagrożenie powoduje nowe utrudnienia, jak chociażby ciągłość utrzymania produkcji, ze względu na powrót do miejsca swojego zamieszkania cudzoziemców, którzy wcześniej pracowali w zakładach, do tego pojawia się też ryzyko objęcia kwarantanną pracowników.

Nie tak łatwo zrekompensować niemiecki eksport

Biorąc pod uwagę skalę zapotrzebowania na rynkach zewnętrznych, zwłaszcza w Chinach wynikające ze zdziesiątkowania tamtejszego pogłowia świń przez afrykański pomór świń, spadek niemieckiego eksportu prawdopodobnie przełożyłby się na istotny wzrost popytu na mięso z Hiszpanii, Danii czy też Holandii. - Można jednak oceniać, że zwiększone wysyłki z tych krajów nie zrównoważyłyby w pełni spadku niemieckiego eksportu, co negatywnie odbiłoby się na całości unijnej sprzedaży.  Z uwagi na skalę, osiągnięcie względnej stabilizacji na rynku nie byłoby możliwe krótkim czasie. Z tego powodu prawdopodobnie obserwowalibyśmy, przejściowo nawet istotne, spadki cen trzody, zwłaszcza na rynku niemieckim. Ze względu na dość duże powiązanie z rynkiem polskim m.in. w zakresie wymiany handlowej, znaczące obniżki cen mogłoby być widoczne także w naszym kraju. Negatywne skutki ASF w Niemczech byłyby zdecydowanie bardziej dotkliwe niż w przypadku ASF w Polsce oraz w Belgii – tłumaczy dr Mariusz Dziwulski.

Co z cenami warchlaków?

Co wówczas stałoby się z cenami warchlaków, których w UE ostatnio po prostu brakuje, a przez to ich zakup jest bardzo kosztowny? W normalnych warunkach razem z cenami żywca spadłyby ceny warchlaków, jednak obecnie ta korelacja mogłaby być nieco słabsza. Wszystko za sprawą odbudowy pogłowia w Chinach i zwiększonego zapotrzebowania na materiał genetyczny do hodowli ale i warchlaków. - W 2019 r. Chiny mocno zwiększyły zakupy warchlaków z Europy, głównie z Danii - obniżając przy tym podaż w Unii. Przy utrzymującym się wysokim zapotrzebowaniu na europejskie warchlaki ze strony państw azjatyckich mogłoby się okazać, że ceny warchlaków w UE będą spadały znacznie wolniej niż ceny żywca, co dodatkowo negatywnie odbiłoby się na rentowności tuczu – wyjaśnia Grzegorz Rykaczewski.

Na koniec jeszcze raz podkreśla, że na wydarzenia trzeba dziś patrzeć przez pryzmat koronawirusa.

- Dzisiaj jest to tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy. W dodatku przez problemy z koronawirusem, cały czas powstają nowe. Liczba niewiadomych rośnie z dnia na dzień, co sprawia, że trudno mówić o dziś o jakichkolwiek konkretnych prognozach – podkreśla ekspert Santander Bank Polska.

 

 

×