Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Dlaczego warto zainwestować w stół do rzepaku?

Autor: Tomasz Kuchta

Dodano: 05-06-2020 09:29

Rzepak ozimy już praktycznie wszędzie skończył kwitnąć – to niezawodny znak, że zbiory tej rośliny zbliżają się wielkimi krokami. Jest to zatem ostatni moment na ewentualny zakup stołu do rzepaku. Nawet przy kilkuhektarowym areale koszenie bez specjalistycznej przystawki jest nieopłacalne.

Stół do rzepaku ułatwi jego zbiór, ograniczy ilość samosiewów, a przede wszystkim obniży starty nasion, generując przy tym dodatkowy zysk dla rolnika.

Wyższe zbiory

Badania pokazują, iż podczas koszenia łanu rzepaku plonującego na poziomie 4 t/ha zastosowanie stołu pozwoli zaoszczędzić nawet ok. 300 kg nasion na ha. Przy założeniu, że średnia cena skupu w czasie żniw nie przekracza 1700 zł brutto za tonę, daje to dodatkową kwotę niemal 500 zł/ha!

Biorąc pod uwagę fakt, iż najtańsze nowe stoły do rzepaku o szerokości około 4 m i wyposażone w dwie, napędzane mechaniczne kosy boczne kosztują niespełna 10 tys. zł brutto, taka inwestycja zwróci się już po skoszeniu zaledwie kilkunastu ha. Również poniżej 10 tys. zł znajdziemy używane przystawki do rzepaku, często renomowanych producentów.

Za nowe stoły do rzepaku wyprodukowane przez uznanych polskich producentów i o podobnych parametrach technicznych przyjdzie nam zapłacić 18-22 tys. zł brutto.

Pozostałe korzyści

Oprócz aspektu ekonomicznego, użycie przystawki do rzepaku generuje również liczne dodatkowe korzyści. Po pierwsze, mniejsze straty nasion, to mniejsza ilość samosiewów, a więc łatwiejsze ich zwalczanie oraz niższe zużycie wody przez kiełkujące nasiona.

Stół do rzepaku z kosami bocznymi w sposób zdecydowany ułatwia jego zbiór. Szczególnie odczuwa się to przy dobrze plonującym łanie, którego łuszczyny intensywnie się ze sobą zazębiają. Brak kosy bocznej powoduje zatem dodatkowe straty na bokach hederu, gdzie nieodcięte w płaszczyźnie pionowej rośliny „ciągną” się za kosą, generując dodatkowe osypywanie się nasion.

Zdaniem praktyka

Przeprowadziliśmy rozmowę z rolnikiem z województwa podkarpackiego, który od lat uprawia rzepak, ale dopiero w ostatnim sezonie zakupił stół do rzepaku wraz z dwiema kosami bocznymi.

– Wcześniej nie decydowałem się na zakup przystawki, gdyż areał uprawy rzepaku był niewielki. Dopiero w zeszłym roku, gdy tą rośliną obsiałem 30 ha stwierdziłem iż jest to odpowiedni moment na inwestycję – zaznacza pan Tadeusz.

Przy średniej wielkości gospodarstwa rolnik postawił na budżetową przystawkę marki Ewrol o szerokości roboczej 3,9 m, którą nabył za niespełna 10 tys. zł brutto. To właśnie aspekt ekonomiczny przekonał gospodarza do zakupu – prosty rachunek wskazał, że taka inwestycja zwróci mi się już w trakcie pierwszego sezonu. W dzisiejszym świecie ciężko o taką stopę zwrotu.

- Zauważalna jest także mniejsza ilość samosiewów. Z perspektywy rolnika, który co roku zasiewa ok. 20 ha rzepaku zdecydowanie warto taki zakup przeprowadzić, a mój przykład pokazuje, że nawet najtańsza przystawka warta jest rozważenia – podsumowuje rolnik.

 A może usługa?

Przy założeniu, że dodatkowe 300 kg nasion sprzedamy za 480 zł okaże się, iż bardziej opłaci nam się wynająć usługę zbioru kombajnem ze stołem do rzepaku, aniżeli przeprowadzić zbiór własną maszyną bez przystawki. Taka praktyka jest zatem szczególnie polecana mniejszym gospodarstwom, w których areał rzepaku jest niewielki, a co za tym idzie opłacalność zakupu stołu jest odpowiednio niższa.

×