Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rolnik ukarany mandatem za prace polowe po 22.00. Broni go komisarz Wojciechowski

Autor:

Dodano:

Problem hałasów i nieprzyjemnych zapachów na wsi powraca jak bumerang. Policja coraz częściej zostaje wezwana do rolników, którzy wykonując pracę w polu, zaburzają mir innych mieszkańców wsi.

Dolnośląska Izba Rolnicza już dwa lata temu rozpoczęła kampanię obrony rolników, których normalna praca coraz częściej przeszkadza innym mieszkańcom wsi. W sprawę w ostatnim czasie włączył się m.in. Janusz Wojciechowski. 

„Słyszę, że policja ukarała mandatem rolnika, który pod pretekstem żniw kosił zboże kombajnem po 22-giej i zakłócał wiejską ciszę działkowiczce z miasta. Nie do wytrzymania ci rolnicy, od świtu do północy kręcą się po tych swoich polach i zagrodach, hałasują, kurzą...” – pisał na Twitterze z ironią unijny komisarz ds. rolnictwa.

Zapachy z obory, kurz na drodze podczas zwózki plonów albo hałasy po godzinie 22.00, gdy rolnicy koszą zboża, trawę lub wykonują opryski to najczęstsze powody skarg składanych na policję. Funkcjonariusze przyjmują zgłoszenia i reagują, powołując się na art. 51 §1 Kodeku wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem, lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. I ten właśnie przepis wykorzystuje część, szczególnie nowych mieszkańców wsi, traktując działalność rolniczą jak wybryk”.

W dyskusji, która rozgorzała pod postem Janusza Wojciechowskiego pojawiały się głosy, że na mocy obowiązującego prawa działania policji są uzasadnione. Jednak w opinii komisarza, hałas przy pracach polowych to wyższa konieczność: "Mandat został wystawiony wbrew obowiązującemu prawu, który uchyla odpowiedzialność za czyn w stanie wyższej konieczności. Tak jak kierowca pogotowia nie odpowiada za wycie syreny, tak rolnik nie odpowiada za to, że kombajn huczy podczas żniw. I nie trzeba zmiany prawa" - argumentuje komisarz.

Ten argument nie trafił jednak do wszystkich. Niektórzy internauci zaczęli się zastanawiać, czy żniwa faktycznie są stanem wyższej konieczności, skoro są to coroczne prace wykonywane w podobnym czasie i możliwe do zaplanowania. W sukurs Wojciechowskiemu przyszli rolnicy, którzy zaznaczali, że praca po 22.00 wynika z konieczności: „Odrealnienie to zbyt delikatne słowo. Zapraszam na żniwa, wytłumaczę, że Rolnik nie robi tego z przyjemności o tej porze a z konieczności.

W dyskusję włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, zaznaczają, że we Francji sąd orzekł na korzyść właścicielki koguta, który intensywnie zakłócał poranki mieszkańcom wsi przybyłym z miasta i polecał rolnikowi ukaranemu mandatem odwołać się od decyzji policji. 

 

Niektórzy internauci zaznaczali, że pianie koguta, a umyślna praca człowieka po 22.00 to nie to samo:. "Szanowny Panie, jest subtelna różnica między samowolnie piejącym kogutem a człowiekiem ignorującym przepisy dotyczące ciszy nocnej. Pochodzenie z miasta czy nie miasta skarżących się również nie ma tu nic do rzeczy" - pisze jedna z internautek". 

Niestety, wciąż wśród wielu osób pokutuje przekonanie, że wieś, położona z dala od miejskiego zgiełku, zagwarantuje przyjezdnym błogi spokój i ciszę. Łatwo zapomina się, że wieś to prawdziwy poligon pracy, zwłaszcza w okresie żniw. Praca ta wykonywana jest niejednokrotnie w trudnych warunkach atmosferycznych (obecnie fala upałów), czasem do późnych godzin nocnych. 

×