Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

„Podatek od deszczu” czy od wstrzymania jego odpływu?

Autor:

Dodano:

Przedstawiona przez ministra gospodarki morskiej 17 sierpnia projektowana ustawa o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy zmienia zasady opłaty „za usługi wodne za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej”.

Czy rolnik zapłaci podatek „od deszczu”? Co podano w projekcie?

W projekcie zaproponowano zmianę art. 34 pkt.4 prawa wodnego – za „szczególne korzystanie z wód” byłoby uznane „wykonywanie na nieruchomości o powierzchni powyżej 600 m2 robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 50% powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej, zwane dalej „zmniejszeniem naturalnej retencji terenowej””.

Obecnie zapis ten uznaje za szczególne korzystanie z wód: „wykonywanie na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 m2 robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie naturalnej retencji terenowej przez wyłączenie więcej niż 70% powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji otwartej lub zamkniętej”.

To właśnie dotyczy tego „podatku od deszczu” – zapłacą go ci, którzy zabudowali (czyli zabetonowali, ograniczyli retencję) mniejszą powierzchnię, niż dotychczas (już 600 m kw. nieruchomości i 50 proc. powierzchni, a nie 3500 i 70 proc., jak dotąd).

„Wysokość opłaty za usługi wodne za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej zależy odpowiednio od wielkości powierzchni uszczelnionej, rozumianej jako powierzchnia zabudowana wyłączona z powierzchni biologicznie czynnej oraz zastosowania kompensacji retencyjnej” – podano w projekcie i zapowiedziano wyższe opłaty właśnie z tego tytułu (bez urządzeń do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem - 1,50 zł za 1 m2 na 1 rok, z nimi – 0,90 i 0,45 za 1 m2 na 1 rok. Wpływy z tego tytułu mają stanowić w 75% przychód Wód Polskich, a w 25% dochód budżetu właściwej gminy, przy czym co najmniej 80% tego przychodu gmina przeznaczy na rozwój retencji wód opadowych w zlewni obejmującej obszar gminy).

Z punktu widzenia rolników bardziej istotna jest projektowana zmiana w pkt. 12 tego samego 34 artykułu prawa wodnego.

Obecnie szczególnym korzystaniem z wód jest m.in.: „korzystanie z wód do nawadniania gruntów lub upraw, a także na potrzeby działalności rolniczej w rozumieniu art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym (Dz. U. z 2019 r. poz. 1256 i 1309), w ilości większej niż średniorocznie 5 m3 na dobę;”;  a w projekcie założono: „korzystanie z wód do nawadniania gruntów lub upraw, a także na potrzeby działalności rolniczej w rozumieniu art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym (Dz.U. z 2019 r. poz. 1256 i 1309), w ilości większej niż średniorocznie 5 m3 na dobę, z wyjątkiem korzystania z wód o którym mowa w art. 33 ust. 4 pkt 1a;”

Cóż jest zatem w tym pkt 1a z art. 33?

Otóż jeszcze nic, ale będzie.

Obecny zapis art. 33 – definiującego z kolei nie "szczególne", ale „zwykłe korzystanie z wód” – w ust. 4 głosi:

Zwykłe korzystanie z wód obejmuje:

1) pobór wód podziemnych lub wód powierzchniowych w ilości średniorocznie nieprzekraczającej 5 m3 na dobę;

2) wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi w ilości nieprzekraczającej łącznie 5 m3 na dobę.”

W projekcie zaproponowano dodanie pkt 1a o treści: „pobór wody znajdującej się w rowie oraz stawie, który nie jest napełniany w ramach usług wodnych, ale wyłącznie wodami opadowymi lub roztopowymi lub wodami gruntowymi, znajdującej się w granicach nieruchomości gruntowej stanowiącej własność właściciela, o ile pobór nie narusza interesu osób trzecich”.

Zatem po przyjęciu projektu ustawy pobór wody opadowej w rowie czy stawie na własnym gruncie (o ile nie narusza to interesu osób trzecich!) byłby zwykłym korzystaniem z wód.

W uzasadnieniu zmianę tę wytłumaczono tak:

„Woda w rowie oraz woda w stawie, który nie jest napełniany w ramach usług wodnych, ale wyłącznie wodami opadowymi lub roztopowymi lub wodami gruntowymi, stanowi, co do zasady, wodę stojącą. Oznacza to, że właściciel danego terenu, który posiada staw albo rów, który jest zasilany wodami opadowymi lub roztopowymi, może korzystać z tej wody do celów prowadzenia m.in. działalności rolniczej w ramach zwykłego korzystania z wód bez limitowania ilości tej wody przeznaczonej do wykorzystania.

Zmiana w art. 34 pkt. 12 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne polega na tym, że ze szczególnego korzystania z wód używanych do nawodnień wyłącza się korzystanie, o którym mowa w art. 33 ust. 4 pkt 1a (wody w stawach lub rowach napełniane wyłącznie wodami opadowymi lub roztopowymi lub wodami gruntowymi).

Celem projektowanej zmiany jest m. in. uproszczenie przepisów w zakresie gospodarowania zasobami wodnymi w rolnictwie, w tym dotyczących retencji wody, jak i zatrzymywania jej odpływu na terenach rolnych, w szczególności w urządzeniach melioracji wodnych. Woda stanowi jeden z istotniejszych czynników warunkujących poziom produkcji, dlatego producenci rolni powinni móc ją wykorzystywać w sposób efektywny, przy zapewnieniu spełniania wymogów środowiskowych.”

Zatem ten zapis z projektu jest korzystny dla rolników, bo pozwala im bez limitu wykorzystać do nawadniania deszczówkę – o ile nie narusza to interesu osób trzecich, co może okazać się trudne do wykazania, choć wszędzie tam, gdzie sytuacja jest bezkonfliktowa z pewnością taki zapis w ustawie pomoże rolnikom-właścicielom stawów czy rowów.

Odrębną kwestią jest projektowana zmiana w utrzymaniu urządzeń melioracji – ale o tym napiszemy osobno.

 

×