Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Omacnicy mniej – nie rezygnujmy jednak z walki mechanicznej

Autor:

Dodano:

Chłodne i deszczowe miesiące nie sprzyjały rozwojowi ciepłolubnej omacnicy prosowianki. Dlatego w tym sezonie notowaną niższą liczebność głównie nalatujących na plantacje kukurydzy motyli. Czy oznacza to, że szkodliwość tego gatunku w tym sezonie będzie niższa niż zazwyczaj?

Zapytaliśmy o to prof.  Pawła Beresia z Instytutu Ochrony Roślin –PIB, TSD w Rzeszowie.

Farmer: Czy w tym roku presja omacnicy prosowianki była wysoka?

- Odnośnie omacnicy prosowianki, to w 2020 roku, IOR ale i współpracujący z nami doradcy w większości przypadków (ponad 90%) zauważyli znaczący spadek liczebności motyli omacnicy prosowianki w pułapkach świetlnych, ale także przesunięcie się okresu licznego lotu szkodnika na trzecią dekadę lipca. Główną przyczyną był bardzo chłodny cały maj, w połowie którego wystąpiły przymrozki - to miało wpływ na szkodnika. Poza tym czerwiec również nie należał do wyjątkowo ciepłych, jak to miało miejsce choćby rok temu. Wylot omacnicy z poczwarek uległ zaburzeniu, podobnie jak jej nalot. Tu też trzeba dodać, że w okresie czerwca na południu Polski wystąpiły bardzo silne opady deszczu i lokalne podtopienia - to także miało swoje odbicie w nalotach szkodnika na rośliny kukurydzy. Z perspektywy obserwacji tylko IOR w Rzeszowie wskazać można, że motyli było o co najmniej 30% mniej niż choćby w ubiegłych dwóch latach – relacjonuje naukowiec.

Farmer: Czy oznacza to, że szkodliwość omacnicy będzie niższa?

- Ciekawym jednak zjawiskiem i potwierdzającym się już od kilku lat w wielu miejscowościach jest to, że to samice są płcią dominującą, zatem nie zawsze mniejsza liczba motyli oznacza jednoczesny spadek szkodliwości gatunku. Samice są płodne, więc łatwo odbudowują populację. W 2020 roku na większości plantacji przeszkodziły im warunki pogodowe, stąd obserwuje się spadek szkodliwości gatunku. Na części pól zwykle chronionych czy to chemicznie czy biologicznie zrezygnowano z ochrony z powodu mniejszej liczebności szkodnika. Teraz okazuje się, że w wielu przypadkach słusznie postąpiono, acz nie wszędzie tak było. Na lokalnych uprawach omacnica pojawiła się licznie i już można obserwować złomy łodyg, czy też ich żerowanie w kolbach. Ta duża zmienność powoduje, że nie można wydać jednoznacznego stanowiska, że wszędzie spadła szkodliwość omacnicy, bo tak nie było - dużo zależało od regionu kraju, systemu uprawy, podatności odmiany, rodzaju kukurydzy (cukrowa była silniej uszkadzana) ale także od zastosowanej ochrony roślin.  

Farmer: Jak można ocenić tegoroczną skuteczność przeprowadzonej ochrony skierowanej przeciwko temu szkodnikowi?

- Biorąc pod uwagę skuteczność zwalczania omacnicy prosowianki prawdą jest, że im mniej jest motyli, a następnie jaj i gąsienic, tym zwykle lepszą się uzyskuje skuteczność jej zwalczania czy to biologicznego czy chemicznego. Tak też powinno być i w 2020 roku, bo widać to choćby w doświadczeniach IOR. Jest tylko jedno ale - nie wszędzie pogoda sprzyjała skuteczności zabiegów, w tym nie wszędzie udało się dobrać termin zwalczania omacnicy precyzyjnie. Przykładowo, biopreparaty na bazie Bacillus thuringiensis niekoniecznie działają dobrze w warunkach suszy i silnego promieniowania UV. Kruszynek nie zawojuje omacnicy, jeżeli okres składania jaj nie pokryje się z jego obecnością w uprawie, a dodatkowo susza, silne wiatry, intensywne deszcze zakłócą pasożytowanie jaj. Preparaty chemiczne z kolei słabiej zadziałają jak rośliny wskutek suszy pokryją się warstwą wosku, skręcą się ich liście (mniejsza powierzchnia kontaktu z substancją czynną), albo temperatury nie będą optymalne dla zadziałania danej substancji czynnej, głównie pyretroidu (który należy stosować poniżej 20 st.C). Na ten moment trudno jest powiedzieć jak będzie się kształtowała skuteczność walki biologicznej lub chemicznej z omacnicą, bo należałoby wiedzieć jakie było jej nasilenie na danym polu. Czasami jesteśmy jako IOR proszeni do weryfikacji skuteczności zwalczania szkodnika jakimś preparatem, ale gdy widzimy, że całe pole jest chronione i nie ma żadnego odnośnika w postaci choć skrawka tej samej odmiany bez ochrony to trudno jest cokolwiek weryfikować. Nie da się ocenić skuteczności preparatu bez posiadania kontroli, na której się gatunku nie zwalcza. Myślę, że dopiero końcówka sezonu pokaże jak to wszystko wygląda w 2020 roku, gdy zaczną się zbiory plonów. Wówczas z pozycji kombajnu widać ile było złomów łodyg, opadłych kolb, a potem można ocenić plon w danym roku. W badaniach IOR Rzeszów w tym roku można wskazać, że z powodu niskiej liczebności omacnicy większość badanych u nas preparatów miała dobrą lub bardzo dobrą skuteczność, ale były też niestety i takie, które wskutek suszy kiepsko sobie poradziły. 

Farmer: Czy w związku z tym można  zrezygnować także z mechanicznych metod zwalczania szkodnika?

Bez względu jednak na to czy zwalczanie omacnicy było uzasadnione czy też nie w 2020 roku, to po zbiorze plonu warto wdrożyć mulczery. Profilaktyka to podstawa w zwalczaniu szkodnika, a im mniej zimujących gąsienic tym lepiej. 

 

×