Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Dwa światy walki z ASF, czyli PZŁ o powstrzymaniu pomoru

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 06-09-2020 11:04

Pod koniec sierpnia br., w jednym z portali internetowych opublikowano materiał partnerski Polskiego Związku Łowieckiego, w którym to Minister Środowiska Michał Woś jednoznacznie podkreśla, że w odniesieniu do walki z ASF „przyszłość wygląda optymistycznie”.

Materiał dotyczący konieczności zwalczania afrykańskiego pomoru świń, przestrzegania zasad bioasekuracji, zarówno w gospodarstwach utrzymujących świnie, jak i przez myśliwych, Polski Związek Łowiecki, opublikował jako materiał partnerski i zapewne jako odpłatny, bo oznaczony logotypem PZŁ.

Z tekstu dowiemy się m.in. o monitoringu lasów, w których znaleziono już ponad 3 tys. padłych dzików zarażonych ASF, o zbudowaniu 360 km płotu, wokół stwierdzonych przypadków, a także o zaangażowaniu ponad 100 tys. osób w działania związane z ograniczaniem szerzenia się i zwalczania wirusa ASF. Te stwierdzenia są oczywiście prawdziwe, ale czy świadczą o sukcesie, do którego przekonuje pan minister?

„Za wcześnie na otwieranie szampana, ale przyszłość wygląda optymistycznie – podsumowuje walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF – z angielskiego: african swine fever) minister środowiska Michał Woś. (…) Niestety, wiele państw walkę z wirusem przegrywa i załamują się tam rynki hodowców i przetwórców. Dlatego w Polsce walka z ASF od razu stała się priorytetem Ministerstwa Środowiska. Dzięki naszym błyskawicznym działaniom nie tylko powstrzymaliśmy wirusa, ale dane wskazują, że mamy poważne szanse na jego pokonanie„ - wyjaśnia na łamach se.pl minister Woś.

Zatem, może powiedzmy wprost - do pokonania wirusa jeszcze bardzo długa droga, która z roku na rok staje się coraz bardziej kręta. Dzisiaj, po sześciu latach walki z ASF pomór występuje u dzików na terenie 10 województw, a zasięg czerwonych stref ASF ciągle się poszerza. Mimo, że na tych terenach choroba występuje u dzikiej zwierzyny, to wiąże się to z utrudnieniami przemieszczania świń i dystrybucji mięsa z tych obszarów przez zakłady mięsne. To w ostateczności przekłada się na gorszą cenę dla hodowców. Jeszcze większe obostrzenia i straty dla całej branży od hodowcy po zakład mięsny, dotyczą stref niebieskich, gdzie choroba notowana jest u świń. Województw, z takimi strefami, jest już osiem.

Poza tym w połowie br. padł rekord dzików zakażonych ASF. Nic nie wskazuje na to, by choroba ustępowała w tej populacji, z tygodnia na tydzień są raportowane nowe przypadki, a służby weterynaryjne wskazują, że w pewnych regionach Polski ta populacja jest poważnie niedoszacowana. Na tego typu sytuacje wskazywano na Lubelszczyźnie, gdzie w tym roku występują liczne skupiska ognisk ASF. Małe stada świń pozostają bez szans, gdy presja wirusa w środowisku jest znacząca.

Ciągle nie kończy się także tegoroczny „sezon ognisk ASF”. Warto przypomnieć, że to już kolejny miesiąc, gdy zwierzęta intensywnie chorują, a stada są likwidowane. W 82 ogniskach padło lub z powodu choroby zostało zlikwidowanych ponad 53 tys. świń.

Można się zastanawiać dlaczego tego typu materiały prasowe, podkreślające sukces, którego w praktyce nie ma, są w ogóle publikowane? Nie przybliżają społeczeństwu, ani problemu, ani jego skutków gospodarczych, ani też trudności z jakimi zmaga się ten dział rolnictwa, weterynaria, a także i myśliwi. Materiał sugerujący rozwiązanie problemu ASF w mediach ogólnopolskich, gdzie nie każdy czytelnik jest zaznajomiony z tematami rolniczymi może budować przeświadczenie, że Polska już praktycznie poradziła sobie z problemem ASF, a przynajmniej, że wszystko jest pod kontrolą.

×