Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Ustawa „prozwierzęca” czy „proorganizacyjna”?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 14-09-2020 08:12

Grupa posłów PiS, których przedstawicielem jest poseł Grzegorz Puda, 11 września złożyła w Sejmie projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw, scharakteryzowany jako dotyczący „m.in. wzmocnienia ochrony prawnej zwierząt oraz poprawy ich szeroko rozumianego dobrostanu”. Co kryje się za tym "m.in."? Czy biznes "prozwierzęcy” będzie się teraz bardziej opłacał od hodowli zwierząt?

Organizacje prozwierzęce otrzymują w projekcie uprawnienia porównywalne z weterynarią. Wspólnie z nią będą np. kontrolować schroniska. Tak one, jak i inspekcja weterynaryjna mają mieć prawo wszczynania postępowania lub brania udziału w charakterze strony bądź pokrzywdzonego w toczącym się postępowaniu karnym, cywilnym, administracyjnym lub sądowoadministracyjnym, jeżeli zachodzi potrzeba ochrony zwierząt.

W wielekroć krytykowanym art. 7 ustawy o ochronie zwierząt (pozwala na odbieranie zwierząt właścicielom przez tzw. organizacje prozwierzęce) rozszerzono uprawnienia organizacji, przyjmując, że policja lub straż gminna ma „zapewniać asystę przy odbiorze zwierzęcia” – nie zdefiniowano jednak tego pojęcia, a o ewentualnej „asyście” weterynarii nie wspomniano tu w ogóle. Nie zlikwidowano dotychczasowych wątpliwości i nie doprecyzowano przepisów dotyczących wydawania przez gminy decyzji o odbiorze zwierząt. Nie zdefiniowano też nadal, co znaczy „upoważniony przedstawiciel organizacji” i tego, kto i komu miałby nadawać taki status. W uzasadnieniu tłumaczy się zmianę w art. 7 dokładnie tak: „W związku z powyższym, proponuje się dodanie w art. 7 nowego ust. 3a, przyznającego żądania przez upoważnionego przedstawiciela  organizacji społecznej, żądania przydzielenia asysty Policji lub straży gminnej przy odbiorze zwierzęcia. Przepis ten stanowić będzie zarazem obowiązek Policji i straży gminnej udzielania takiej asysty.”

Policjantowi, strażnikowi gminnemu lub przedstawicielowi organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, w asyście policjanta lub strażnika gminnego, przysługuje prawo wejścia na teren nieruchomości, na której przebywa zwierzę, bez zgody lub pomimo sprzeciwu jej właściciela – zapisano natomiast jasno.

Poza tym uniemożliwianie udziału przedstawicieli organizacji społecznych w czynnościach kontrolnych dokonywanych przez weterynarię będzie stanowiło wykroczenie, zagrożone karą grzywny.

Organizacje stają się głównym filarem powoływanej Rady do spraw zwierząt – ma działać przy ministrze właściwym do spraw administracji publicznej, a składać się z przedstawicieli stowarzyszeń ochrony zwierząt, schronisk dla zwierząt (prowadzonych przez organizacje tzw. prozwierzęce i gminy), stowarzyszeń działających w interesie zwierząt, instytucji naukowych, lekarzy weterynarii oraz hodowców. „Rada będzie zobligowana do publikacji co roku sprawozdania na temat dobrostanu zwierząt” – podano.

Schroniska dla bezdomnych zwierząt będą mogły prowadzić jedynie jednostki organizacyjne gmin oraz organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, działające nie dla zysku i posiadające status organizacji pożytku publicznego. Prawidłowość prowadzenia schronisk ma być zapewniona, gdyż prowadzące je osoby „muszą być pełnoletnie, cieszyć się nieposzlakowaną opinią oraz nie mogą być skazane prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo, którego przedmiotem było zwierzę, a także za umyślne przestępstwo popełnione z użyciem przemocy”.

Zabronione ma być wykorzystywanie zwierząt w celach rozrywkowych, a także prowadzenie chowu i hodowli zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królika), hodowanych w celu pozyskania z nich futer.

Uzasadniono to m.in. tak: „Obecnie warunki chowu i hodowli zwierząt futerkowych reguluje Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 28 czerwca 2010 r. w sprawie minimalnych warunków utrzymywania gatunków zwierząt gospodarskich innych niż te, dla których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej (Dz. U. z 2019 r. poz. 1966). Zwierzęta pozbawione są bodźców, stłoczenie na małej przestrzeni powoduje agresję, pogryzienia, akty kanibalizmu, a także stereotypię i apatię. Dominuje chów  klatkowy, bez stałego podłoża, na konstrukcji z metalowych krat. Uniemożliwia to prawidłowy rozwój kończyn u zwierząt, prowadzi do zwyrodnień, a w wielu przypadkach do śmierci młodych zwierząt uwięzionych w kratach”. Jak podano, zakaz hodowli zwierząt na futra "obowiązuje w Austrii, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, Bośni i Hercegowinie, Słowenii, Holandii. Częściowe zakazy – Dania, Niemcy (zakaz hodowli psowatych na futro). Ograniczenia w hodowli – Szwecja, Włochy oraz Szwajcaria (przepisy określają minimalną powierzchnię klatki na 40 m2 dla dwóch lisów polarnych”.

Przewidziano też zabronienie uboju bez ogłuszania zwierząt, za wyjątkiem uboju na potrzeby członków polskich gmin i związków wyznaniowych. „Celem zakazu ma być wyeliminowanie komercyjnego eksportu mięsa zabijanych w ten sposób zwierząt” – podano w uzasadnieniu, dodając, że „Wprowadzenie zakazu uboju bez ogłuszania opiera się na naukowo wiarygodnych danych dotyczących zasadniczej różnicy pod względem stopnia bólu i cierpień zwierząt, którym podrzynane są gardła bez uprzedniego ogłuszenia w porównaniu z innymi przyjętymi w krajach europejskich sposobami uboju (co jednocześnie nie oznacza, że ubój standardowy spełnia wszelkie warunki humanitarności)”.

Utrzymywanie zwierzęcia bez ochrony przed warunkami atmosferycznymi ma być traktowane jako znęcanie się nad zwierzętami. Odtąd „utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania” będzie polegało na utrzymywaniu zwierząt:

„1) bez zapewnienia pomieszczenia chroniącego przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi lub,

2) utrzymywaniu ich bez dostępu do światła dziennego lub

3) w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji”.

Nie zdefiniowano jednak nadal, co znaczy określenie utrzymywania jako będącego „w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa”.

Trzeba wskazać, że nie wyłączono z zakazu „utrzymywania bez zapewnienia pomieszczenia chroniącego przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi” zwierząt,  za zapewnienie którym „dobrostanu” w postaci pastwiska będzie się nawet dodatkowo płacić.

Więcej: 

Dobrostan wypasanych krów mlecznych może realizować się pod wiatą

Projekt zakłada wprowadzenie zakazu utrzymywania zwierząt na uwięzi w sposób stały, a tymczasowe trzymanie zwierząt domowych na uwięzi ma być dozwolone na uwięzi o długości minimalnej 6 m, przy zapewnieniu zwierzęciu korzystania z wybiegu o powierzchni co najmniej 20 m2 powierzchni.

Ponadto do celów tymczasowego trzymania zwierząt na uwięzi zabronione ma być używanie kolczatek.

Trzymanie zwierząt w kojcu ma być dozwolone pod warunkiem zapewnienia zwierzęciu odpowiedniej powierzchni, tj. np. zapewnieniu zwierzęciu o wysokości w kłębie do 50 cm powierzchni kojca wynoszącej nie mniej niż 9 m2, a powyżej 66 cm – powierzchni kojca wynoszącej nie mniej niż 15 m2.

Przepisy dotyczące zakazu chowu lub hodowli zwierząt futerkowych i zakazu uboju bez ogłuszania miałyby wejść w życie po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia projektowanej ustawy.

To już kolejne podejście do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt na futra i uboju rytualnego.

Więcej o poprzednim:  

O miłości do zwierząt słów kilka

Niestety to też kolejna próba uniknięcia wniosków z realizacji nadanego organizacjom w art. 7 ustawy prawa do odbierania zwierząt właścicielom.

Więcej: 

Kto może odebrać zwierzęta właścicielowi?

Zamiast weterynarii - organizacje społeczne? 

Czyżby ta kolejna inicjatywa ustawodawcza PiS miała potwierdzać bezsilność i bezradność ministra rolnictwa z jej rządu? To kolejne niepowodzenie ministra Ardanowskiego w  tym zakresie.  Niestety po poprzednim nie doszło do zwiększenia aktywności ministra w dążeniu do rozwiązania problemów.

Więcej:

Ardanowski przegrał z tzw. obrońcami zwierząt

Projekt młodzieżówki PiS poparł prezes ugrupowania, oprotestowały go natomiast organizacje rolnicze.

Czy „dobrzy ludzie” poprą projekt?

Prawdopodobne wydaje się, że ubój rytualny zostanie jednak utrzymany - PiS nie będzie dość silne, aby wejść w konflikt z nieuchronnie po wprowadzeniu zakazu uboju bez ogłuszania tracącymi rynki zbytu hodowcami bydła (80 proc. produkcji eksportujemy), natomiast hodowli zwierząt futerkowych, nawet po otoczeniu ministra Ardanowskiego przez lobby futerkowe, nie uda się obronić – co najwyżej odłożyć o kilka lat.

Jak będzie naprawdę? Zobaczymy pewnie szybko, niektóre ustawy przechodziły ostatnio przez Sejm w jedną noc, a zbyt długa i wnikliwa dyskusja nad tym projektem z pewnością z punktu widzenia jego autorów nie byłaby pożądana.

Projekt w załączniku.

×