Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rolnicy o "piątce dla zwierząt": Czy tam ktoś myśli?

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 15-09-2020 13:16

Nie milką głosy rolników w sprawie projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Czują się rozgoryczeni i oszukani, a swoje opinie publikują w mediach społecznościowych. Pytają: kto powstrzyma to szaleństwo?

Z dnia na dzień przybywa wypowiedzi rolników, którzy negatywnie wypowiadają się o tzw. piątce dla zwierząt, czyli nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw. Projekt zakłada m.in. humanitarne traktowanie zwierząt, zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, kontrolę społeczną ochrony zwierząt, bezpieczne schroniska, koniec z łańcuchami dla psów oraz utworzenie rady ds. zwierząt przy MSWiA.

Rolnicy publikują w materiałach wideo swoje opinie na temat proponowanych zmian. Główne zarzuty dotyczą przede wszystkim propozycji likwidacji hodowli zwierząt futerkowych, większych uprawnień organizacji społecznych w zakresie możliwości przeprowadzenia interwencji w celu ochrony zwierząt, a także zakazu prowadzenia uboju religijnego w skali towarowej.

Mateusz Kulecki, rolnik i hodowca świń podkreśla, że trudno jest zrozumieć, gdy podczas ogólnopolskiego święta „Wdzięczni Polskiej Wsi” dziękuje się za ciężką i żmudną pracę rolnikom, a później podważa się ich wiedzę i umiejętności. Dając jednocześnie większe prawa w decydowaniu o prowadzonej przez rolników działalności, ludziom zrzeszonym w organizacjach prozwierzęcych, którzy nie mając doświadczenia i wykształcenia w tym zakresie, a jednocześnie o jakości i słuszności ich hodowli mają decydować.  - Z jednej strony w telewizji pokazuje się święto rolników. Dziękuje się za trud, za pracę, a z drugiej pluje nam się w twarz, chęcią wprowadzania przepisów, które podważają jakąkolwiek naszą fachowość w hodowli. Podważają też byt istnienia instytucji, które powinny się tym zajmować, czyli np. Inspekcji Weterynaryjnej. Jak to jest, że chce się dać prawo osobom, które nie mają przecież wiedzy z zakresu z hodowli, bo przecież nie muszą mieć. Nikt nie wymaga w organizacjach prozwierzęcych takiego wykształcenia. Jak to jest, że chce się pozwolić tym ludziom na ocenę czy my prawidłowo hodujemy, czy nie? Jak to jest, że ci ludzie mogą odebrać nam zwierzęta jeśli uznają, że robimy coś źle, na jakich zasadach to ma być? Nie ma na to zgody, żeby ktoś wchodził do naszych budynków na które braliśmy kredyty, pracujemy od pokoleń. Nie ma na to przyzwolenia, żeby ktoś wchodził na teren prywatny, na moje prywatne gospodarstwo. Od tego są odpowiednie państwowe instytucje, żeby kontrolowały, różnego rodzaju wykroczenia i błędy w hodowli. Te instytucje nie mogą sobie wejść ot tak, kiedy chcą. A tu się okazuje, że zwykli ludzie zapisani do organizacji będą mogli – mówi Mateusz Kulecki w swoim nagraniu.

Kategoryczny sprzeciw dla większości pomysłów w proponowanej nowelizacji, wyraża również Michał Nowacki. Podkreśla, że rolnictwo to system naczyń połączonych, a likwidacja poszczególnych gałęzi doprowadzi do rozmontowania całej, powiązanej układanki. Będąc jednocześnie wstępem do likwidacji innych hodowli.-  Sama ustawa, która ma być teraz przepchnięta, już jest zaczątkiem likwidacji hodowli. Kolejny, zakaz uboju rytualnego, też całkowicie nie do przyjęcia. Kiedyś już taki zapis był i stwierdzono, że jest on niekonstytucyjny. (…)Czy jest sens bawić się dalej w gospodarstwa rolne i rozwijać je? Wyjęcie jednego elementu z układanki nie wpłynie pozytywnie na rolnictwo. Rolnictwo to zbiór naczyń połączonych. Sztuczne wyrzucanie pewnej gałęzi gospodarki, rolnictwa jest po prostu złe. Gdyby nie było popytu na futra, branża futrzarska, by nie istniała. Za chwile komuś może się nie spodobać branża drobiarska, trzodziarska itd. Będą kolejne działania lobbystyczne, by daną branże zlikwidować. Kolejna sprawa, zwiększenie uprawnień dla organizacji prozwierzęcych. O tym, że dobrostan powinien być na jak najwyższym poziomie, myślę, że wszyscy się zgadzamy. O tym, że należy likwidować patologię, myślę że z większością też, ale żeby dawać większe prawo organizacjom prozwierzecym, które od lat niszczą polskie rolnictwo, manipulują opinia publiczną i przyczyniają się do tego, że na rolników patrzy się jak na barbarzyńców, a teraz się z nimi kumać? To jest po prostu nie do przyjęcia – mówi.

Z kolei Konrad Krupiński mówi: Nikt nie będzie nam zabraniał hodować zwierzat tak jak my chcemy. Nikt nie będzie właził na teren mojego gospodarstwa mówił mi i mojemu ojcu jak hodować zwierzęta, albo czy ta krowa jest za gruba czy za chuda. Co oni o tym wiedzą? My wiemy najlepiej, co jest dobre dla naszych zwierząt.

Łukasz Pergoł również zwraca uwagę na większy zakres działań, którymi mają być obdarowane organizacje społeczne – ktoś może nosić futro, ktoś może nie nosić futra. Jeśli ktoś nie chce, nie musi kupować. W tej ustawie przechodzą również zapisy odnośnie uboju religijnego, samowolki dla organizacji proekologicznych, prozwierzęcych, które mogą wchodzić na każde gospodarstwo w asyście policji, i to nawet nie lekarza weterynarii. (…) Dobrzy ludzie, dobrej woli opamiętajcie się troszeczkę, idziecie pięknym hasłem ochrony zwierząt, a gdzie ochrona ludzi. Ludzi, którzy mają kredyty majątki zbudowane z pokoleń i chcecie to zaprzepaścić?

- Mówią zdrada PiS. To nie jest zdrada, to jest sytuacja, w której komuś sufit na łeb spadł. (…) Ten sufit trzeba podnieść. Młody PiS się nie popisał. Likwidujecie branżę, uszkadzacie drugie, czy tam jest ktoś kto myśli? Liczę że ktoś powstrzyma to szaleństwo. Ubój rytualny zlikwidujecie w Polsce, i co? Nie będzie go? Ale ceny polecą. Dalej drób, czy wyobrażacie sobie, że można być światową potęgą w produkcji danego działu rolnego i mówić o likwidacji. Jak można ufać państwu, które do tego doprowadza, jak inwestować? -  Pyta w swojej wypowiedzi Emil Mieczaj, hodowca bydła z zachodniopomorskiego.

 

 

 

 

×