Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na lipiec kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 116,88 USD, niżej o 0,60 proc. i po wzroście o 2 proc. na zakończenie czwartkowego handlu.

Ropa Brent na ICE w Londynie w dostawach na sierpień jest wyceniana po 119,21 USD za baryłkę, w dół o 0,50 proc.

W środę amerykańska Rezerwa Federalna podniosła główną stopę procentową w USA o 75 pb do przedziału 1,50-1,75 proc. Była to najmocniejsza podwyżka stóp procentowych w USA od 1994 r.

Prezes Fed Jerome Powell po raz pierwszy otwarcie poparł podwyżkę stóp procentowych do poziomu restrykcyjnego - w celu schłodzenia rynku pracy, a taka strategia w przeszłości często skutkowała spowolnieniem gospodarczym.

- Mamy Fed w stylu Volckera (Paul Volcker - 12. prezes Fed w latach 1979-1987, "pogromca" inflacji w USA w latach 70. i 80. - PAP)  - mówi Diane Swonk, główna ekonomistka w Grant Thornton LLP.

- Oznacza to, że Rezerwa Federalna gotowa jest na wzrost bezrobocia i recesję w gospodarce. Wstrząsy podażowe same się nie naprawią, więc Fed musi zmniejszyć popyt, aby sprostać, gdy świat stoi w obliczu ograniczonej podaży  - dodaje.

Agencja Bloomberg zauważa, że polityka Fed niesie ze sobą zagrożenia nie tylko dla gospodarki USA, ale także dla rynków finansowych i administracji prezydenta Joe Bidena, którego popularność spadła wraz ze wzrostem inflacji.

Rosyjska inwazja na Ukrainę pod koniec lutego podsyciła presję cenową i wpłynęła na wzrost kosztów wszystkiego - od żywności po paliwa.

- Ropa z pewnością wpadła w "pułapkę wyprzedażową" wywołaną obawami o inflację - wskazuje Daniel Hynes, starszy strateg ds. rynków surowcowych w Australia & New Zealand Banking Group Ltd.

-Jednakże ograniczona podaż ropy może utrzymać spadki jej notowań w wąskim przedziale - dodaje.

Ropa w USA staniała od początku tego tygodnia o ok. 3 proc.