Dr Marek Sawicki, poseł na Sejm i były Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przemawiał podczas Agrowelconomy, panelu poświęconemu rolnictwu podczas XXIX Welconomy.

Bezpieczeństwo żywnościowe

– Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, będzie odmawiane bardzo gorliwie nie przez miliony, a przez miliardy ludzi. Tego chleba będzie brakowało. Zepsuty bogaty świat części euroatlantyckiej może produkować więcej żywności, ale przez dziesięciolecia nie wypracował żadnego mechanizmu redystrybucji tej żywności w inne części świata. Dzisiaj mamy sytuację, kiedy chętnie pomagamy Ukrainie, również w kwestii eksportu pszenicy, kukurydzy, słonecznika. Sposobem na rozwiązanie tego problemu nie jest wcale otwarcie naszej wschodniej granicy i uruchomienie transportu wewnętrznego, bo żywności w Europie i w Polsce jeszcze przez wiele lat nie będzie brakowało, ale głodni mieszkańcy Afryki ponownie wejdą na tratwy – mówił Marek Sawicki.

Wyjaśnił, że Polska powinna wspomóc Ukrainę w eksporcie płodów rolnych, ale wyłącznie jako kraj tranzytowy. Podkreślał, że Polska nie może być krajem ostatecznego rozładunku, gdyż wojna na Ukrainie nie jest powodem dla odebrania dochodu polskim rolnikom.

Produkcja zero emisyjna w rolnictwie

– Rolnictwo przez wiele środowisk zostało oskarżonego jako ta dziedzina gospodarki, która niszczy klimat. Otóż rolnictwo jest obok leśnictwa tym miejscem, gdzie nie tylko możemy kumulować ogromne ilości dwutlenku węgla, ale także produkujemy tlen. Więc teraz mówmy, że włączamy się aktywnie w ochronę klimatu i chcemy godnej zapłaty za kumulację dwutlenku węgla i za produkcję tlenu. I zapewniam Was, że jesteście w stanie produkować w systemie zero emisyjnym, a jeśli dobrze policzymy to także w systemie emisji ujemnej – mówił Marek Sawicki.

Wyjaśnił, że kiedyś rolnictwo było całkowicie samowystarczalne energetycznie, a dzisiejsze technologie pozwolą do tego stanu powrócić. Sposobem na uniezależnienie się od rosyjskiej ropy i gazu autonomia energetyczna, którą powinniśmy zacząć od każdego gospodarstwa rolnego, poprzez gminę czy powiat.

 

Biopaliwa przyszłością

– Pamiętacie z lat 90-tych wojnę o kwestię biopaliw. To już nie są te czasy, produkcja energii nie może konkurować z produkcją żywności. Dziś mamy takie technologie, że energię możemy produkować w każdym gospodarstwie. Przeszkodą w rozwoju takich źródeł energii jest monopol na przesyłanie energii elektrycznej czy gazu. Najważniejszym zadaniem dla Sejmu jest teraz demonopolizacja przesyłu gazu i energii elektrycznej. Samorządy powinny mieć możliwość budowy własnych wewnętrznych pierścieni energetycznych. Żeby gmina była samowystarczalna energetycznie to jej wystarczą dwie biogazownie, 4 wiatraki i fotowoltaika – mówił Marek Sawicki.

Podkreślał jednocześnie, że energia z biogazu wbrew pozorom nie jest tania, ale jednak tańsza niż obecnie gaz ziemny. Gaz produkowany w biogazowniach rolniczych mógłby być dystrybuowany za pomocą sieci gazowniczej, gdyby tylko wprowadzić odpowiednie rozwiązania prawne. Były Minister Rolnictwa przytaczał wyniki badań, wg których tylko z wykorzystaniem produktów ubocznych i odpadów można wytworzyć w polskich biogazowniach tyle gazu, ile obecnie importujemy, a to oznacza, że moglibyśmy być całkowicie niezależni od zagranicznych dostawców tego paliwa.

Zadbać o glebę

– Najlepszym regulatorem odczynu gleby, chcemy czy nie chcemy, jest próchnica. Gleby próchniczne w najlepszym stopniu wykorzystują zarówno składniki mineralne. Biogazownie to nie tylko gaz, ale i cenny nawóz, jakim jest poferment. Dlatego nowe chlewnie, kurniki czy obory, które będziemy budować, powinny być związane z biogazownią. Żeby gnojówka, gnojowica czy obornik nie były pryzmowane, tylko żeby przerobione na biogaz i energię. I to można zrobić. To też będzie dodatkowy zarobek dla gospodarstw– mówił Marek Sawicki.

Zaznaczył jednak, że dla osiągnięcia tych celów konieczna jest demonopolizacja przesyłu energii, ale sieci energetyczne muszą być własnością samorządów, rolników i lokalnych przedsiębiorców. Wyliczał, że przynajmniej dwie biogazownie o mocy 1 MW w każdej gminie to nie tylko niezależność energetyczna, ale też liczone w miliardach złotych oszczędności z tytułu opłat emisyjnych.