Jak odnajduje się sektor biogazowni rolniczych po spadku cen zielonych certyfikatów i wygaśnięciu systemu wsparcia wysokosprawnej kogeneracji gazowej?

- Spadek cen zielonych certyfikatów i wygaśnięcie systemu wsparcia kogeneracji mają istotny negatywny wpływ na wyniki ekonomiczne biogazowni rolniczych. Te, które mogły zmniejszały produkcję ,a te które były związane umowami zakupu substratów i sprzedaży energii elektrycznej nie bardzo mogły to zrobić i wiadomo mi, że niektóre generują obecnie straty.

W zależności od konkretnego przypadku biogazownie rolnicze są w sytuacji złej lub bardzo złej. Obiecując nam wyższe wsparcie w praktyce mydlono nam oczy różnymi współczynnikami korekcyjnymi przez dwa lata. Z rynkowego punktu widzenia biogazownie rolnicze są w gorszym położeniu niż dwa lata temu, a jeśli chodzi o uwarunkowania systemowe to w tym samym. Przez dwa lata nic nie zostało zrobione i aż się nie chce wierzyć, że to tylko opieszałość urzędnicza.

Hasło o biogazowni w każdej gminie pozostaje już tylko zapominanym hasłem, czy może mimo wszystko nie?

- Docierają do nas informacje, że nieliczne biogazownie rolnicze są nadal otwierane, ale należy wziąć pod uwagę, że proces realizacji tych inwestycji jest długotrwały. Jak już ktoś zaciągnął kredyt, podpisał kontrakty na dostawę substratów i zaczął budowę to trudno z dnia na dzień wycofać się. Dużo się mówiło i mówi o tym jak pożyteczne są biogazownie , ale pozytywnych efektów nie ma żadnych.

Można mieć oczywiście zastrzeżenia, że wspieranie inwestycji, które są dosyć drogie jak biogazownie nie jest właściwym kierunkiem. Niemniej warto pamiętać, że biogazownie nie tylko produkują energię elektryczną, ale też utylizują odpady, czy produkty uboczne i wytwarzają ciepło. Dają więcej miejsc pracy niż wiatraki, czy fotowoltaika. Przykładanie do oceny efektywności biogazowni miary wyłącznie w postaci kosztu wytworzenia MWh jest błędem. Biogazownia daje znacznie więcej niż tylko prąd elektryczny.

Jakie perspektywy rysują się przed biogazowniami rolniczymi w świetle pokazanych we wrześniu br. założeń nowego systemu wsparcia OZE?

- Taka ocena będzie możliwa, gdy te propozycje pojawią co najmniej w postaci projektu ustawy o OZE. Teraz nie ma sensu o tym mówić. To byłoby wyłącznie teoretyzowanie. Założeń ustawy o OZE było już wiele, a nawet były projekty ustaw i nic z tego nie wynikło. Gdybym miał teraz podejmować decyzje to na pewno nie zainwestowałbym w biogazownię, bo tak naprawdę nie wiadomo co nas czeka. Inwestorzy zarówno polscy jak i zagraniczni z dużą dozą nieufności podchodzą do poczynań naszych urzędników i parlamentarzystów w zakresie regulacji OZE.

Będziecie w stanie zawalczyć o swoje interesy, czy raczej rynek biogazowni rolniczych skarleje, a dotychczasowi inwestorzy będą starali się ich pozbywać ?

- Docierają do mnie informacje, że projekty biogazowni rolniczych na różnym etapie rozwoju i już ukończone biogazownie rolnicze są wystawiane na sprzedaż. W niektórych przypadkach to sytuacja naturalna, bo niektóre inwestycje powstawały z myślą o sprzedaży, ale generalnie ruch na rynku akwizycji po stronie podaży wydaje się być większy niż w przeszłości.

Natomiast jeśli chodzi o naszą siłę przebicia to podobnie jak rynek biogazowni jesteśmy małą organizacją. Trudno nam będzie walczyć skutecznie o interesy sektora, a to widać po tym jakie regulacje obecnie obowiązują. Nie wchodząc w szczegóły one nie sprzyjają rozwojowi biogazowni, a naszych propozycji nie byliśmy dotąd w stanie przeforsować. Nadzieja w tym, że w końcu decydenci zrozumieją, że jak już powiedziałem biogazownia to nie tylko produkcja prądu, skądinąd stabilna i wreszcie spłodzą regulacje pozwalające na rozwój biogazowni. Mimo wszystko liczę, że to jeszcze możliwe.