Ustawa o biopaliwach będzie korzystna nie tylko dla rolników, lecz również dla producentów paliw i konsumentów. Ci pierwsi poznają wymogi dotyczące dodawania biokompotentów do paliw. Konsumenci będą jeździć na tańszym paliwie, które jest bardziej przyjazne dla środowiska. A wszyscy mogą osiągnąć większe korzyści.

W  październiku 2003 r. została uchwalona ustawa o biopaliwach. Jednak dotąd nie weszła w życie, gdyż w kwietniu 2004 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją zapisy nakazujące dodawanie biokomponentów do paliw w nieokreślonej ilości. Brak rozporządzenia określającego wymogi jakościowe dla biopaliwa ciekłego, zawierającego ponad 5 proc. biokompontentów, jest dla rynku paliwowego czynnikiem destrukcyjnym. Zapisy ustawy o biopaliwach trzeba też uzupełnić postanowieniami wynikającymi z Dyrektywy Unii Europejskiej, uwzględniając specyfikę naszego rynku i dostępność surowców. Dyrektywa ta zakłada 2 proc. udziału biopaliw w paliwach płynnych używanych w transporcie w krajach UE w 2005 r. i coroczny wzrost o 0,75 proc. tak, aby w roku 2010 osiągnąć poziom nie mniejszy niż 5,75 proc. Obecnie mamy więc zapisy regulujące zasady wytwarzania tego surowca, nie posiadamy zaś przepisów wprowadzania biokomponentów na rynek. W efekcie ustawa o biopaliwach jest martwym zapisem. 

Będzie nowelizacja
Jednak po niemal 2,5-rocznym okresie stagnacji na rynku biopaliw jest szansa na jego rozwój. Ministerstwo Gospodarki,  które od września ubiegłego roku przejęło koordynację prac nad wykorzystaniem biopaliw w Polsce, prowadzonych dotychczas przez resort rolnictwa, zapowiada nowelizację ustawy. Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego Ministerstwa Gospodarki twierdzi, że obecnie nie ma żadnych przeszkód prawnych, aby do paliw dodawać do 5 proc. biokomponentów. Resort gospodarki przygotował rozporządzenie, które umożliwi wprowadzenie do obrotu dwóch rodzajów biopaliw: czystego estru oraz benzyn i oleju napędowego zawierających 20 proc. Biokomponentów. Natomiast nowelizacja ustawy o biopaliwach przedłożona przez ministra gospodarki Komisji Europejskiej wejdzie w życie na przełomie pierwszego i drugiego półrocza. Ustawa będzie zawierała przepisy pozwalające na stosowanie biopaliw na własny użytek, a także obowiązek wprowadzania na rynek biokompontentów w ilości zalecanej przez Unię Europejską. Nowelizacja umożliwi też szersze wykorzystanie biopaliw w transporcie miejskim. Biokomponenty mają być zwolnione z podatku akcyzowego, a wysokość ulgi akcyzowej dla biopaliw określona zostanie w rozporządzeniu.

Ustawa o biopaliwach ma  swoich zwolenników i przeciwników. Pierwsi twierdzą, że przez jej martwe zapisy zmarnowaliśmy 2,5 roku. Rolnicy i producenci stracili dużo pieniędzy. Przeciwnicy podkreślają, że dobrze się stało, iż cała sprawa się przeciągnęła, gdyż dzięki temu społeczeństwo mogło dokładnie poznać dobre i złe strony biopaliw. Okazało się, wbrew sugestiom zwłaszcza koncernów samochodowych, że biokomponenty dodawane do paliw silnikowych nie wpływają negatywnie na pracę silnika. Biopaliwo utrzymuje kaloryczność, dzięki czemu nie spadają osiągi, a spalanie jest na poziomie zbliżonym do oleju napędowego. Generuje też o połowę mniej dwutlenku węgla niż olej. Zwolennicy i przeciwnicy ustawy zgodnie uważają, że teraz na biopaliwa jest najlepszy czas. Oby tylko nic się nie wydarzyło.

To się opłaci
Co przyciąga  inwestorów do działalności w sektorze biopaliw? Po pierwsze, przekonanie o możliwości osiągnięcia dużego sukcesu ekonomicznego. Szacuje się, że wartość rynku biodiesla wynosi 1,5–2 mld zł, co stanowi 5–8 proc. zużycia oleju napędowego w Polsce. Po drugie, wszystkie kraje Unii Europejskiej muszą produkować biopaliwa, co znacznie rozszerza rynki zbytu. W wielu krajach uruchomiono mechanizmy powodujące opłacalność produkcji biodiesla. Te czynniki sprawiają, że obserwuje się duże ożywienie wśród polskich producentów paliw. Siedem firm zapowiedziało budowę instalacji wytwarzających estry rzepakowe do produkcji biodiesla. Są to:  Rafineria Trzebinia, Skotan, Grupa Lotos, Elstar Oils, Polmos Wrocław, Solvent Dwory i J&S Energy. Z ich planów inwestycyjnych wynika, że do końca 2007 r. będzie działało 10 instalacji o zdolności produkcyjnej ponad 1 mln ton estrów rocznie. Aby zaspokoić ich potrzeby, areał uprawy rzepaku musi wynieść ponad 1 mln hektarów.

Obecnie na rynku biodiesla liczy się tylko Rafineria Trzebinia, należąca do PKN Orlen, która już od ponad roku wytwarza estry. Produkuje ona biodiesel 20 – naturalny olej napędowy zmieszany z rzepa-kowym w proporcji 1:5. Instalacja warta 120 mln zł zwróci się po trzech latach. –30 stycznia rada nadzorcza spółki zaakceptowała decyzję zarządu o zwiększeniu zdolności produkcyjnych biodiesla ze 100 do 150 tys. ton rocznie. Prace nad przystosowaniem istniejącej instalacji zakończymy w czwartym kwartale. Planujemy też budowę nowej, a jej roczne możliwości produkcyjne szacujemy na około 200 tys. ton.  Łącznie więc będziemy produkować 350 tys. ton estrów rocznie – informuje Milan Kuncir, prezes Rafinerii Trzebinia.  Głównym odbiorcą biodiesla z Rafinerii Trzebinia są Niemcy.

Inwestycję w dwie instalacje zapowiedziała giełdowa spółka Skotan. Firma ta zajmująca się do tej pory garbowaniem skór, zamierza zmienić profil działalności na paliwowy oraz nazwę – na Oleochemia. Spółka chce ruszyć z produkcją estrów w 2007 r. Moce produkcyjne szacuje na 250 tys. ton rocznie. Inwestycje nadzoruje Grzegorz Ślak, od niedawna prezes Skotanu, który wcześniej uruchamiał na tym stanowisku produkcję biodiesla w Trzebinii.

Także dwie instalacje do produkcji biokomponentu o wydajności 300 tys. ton rocznie zamierza wybudować spółka J&S Energy, należąca do międzynarodowego holdingu specjalizującego się w handlu ropą i petrochemikaliami J&S Group. W planach holdingu jest zbudowanie w Europie pięciu takich instalacji o łącznej wydajności 750 tys. ton rocznie. W Polsce powstaną fabryki w Brzegu na Opolszczyźnie i w pobliżu Szczecina. Spółka zakłada uruchomienie produkcji w 2007 r., ale już w bieżącym zamierza zawierać umowy z polskimi producentami rzepaku.

Około 100 mln zł chce zainwestować w estry oleju rzepakowego Kompania Spirytusowa Wratislavia Polmos Wrocław, wchodząca w skład grupy kapitałowej Brasco SA, należącej do Bartimpeksu. Uruchomienie produkcji – 150 tys. ton estrów rocznie – ma nastąpić na przełomie września i października. Nowa inwestycja da około 40 miejsc pracy bezpośrednio przy produkcji estrów.

Grupa Lotos, drugi krajowy producent paliw, zapowiedziała, że należąca do niej śląska rafineria w Czechowicach kończy przerób ropy naftowej i zacznie wytwarzać estry. Koncern chce uruchomić w połowie 2007 r. produkcję około 100 tys. ton rocznie, inwestując w to przedsięwzięcie 75 mln zł.

Biopaliwa będzie produkować także firma Elstar Oils. W tym celu, w ubiegłym roku, w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej powołała spółkę Biopaliwa. Instalacja warta 35 mln zł będzie produkować rocznie 50 tys. ton estrów. Także 50 tys. ton estrów rocznie zamierza produkować firma Solvent Dwory, która już stawia instalację.

Produkcją estrów zainteresowały się Zakłady Azotowe Puławy, które już znalazły firmę do finansowania wspólnego przedsięwzięcia, oraz amerykańska firma Bunge. Jednak ich plany inwestycyjne nie są jeszcze do końca sprecyzowane.

W kolejce po rzepak
Te siedem firm, wymienionych wyżej, będzie potrzebowało na realizację swojej produkcji biodiesla ponad 1 mln ton oleju rzepakowego. A przecież plany dotyczące produkcji biodiesla mają także inne przedsiębiorstwa. Eksperci z kręgów paliwowych szacują, że w ciągu najbliższych dwóch lat zapotrzebowanie na rzepak wzrośnie do 2,5 mln ton rocznie. To ponad 1 mln ton więcej niż wyniosły zbiory w 2005 r. Uważają, że nasi rolnicy nie są w stanie wyprodukować takich ilości rzepaku, które zaspokajałyby potrzeby rynku. A przecież rzepak jest także niezbędny w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Należy więc przypuszczać, że ustawią się długie kolejki po rzepak i że dla wszystkich go nie wystarczy. Z taką opinią, nie zgadza się Edward Warych, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku. Twierdzi on, że w Polsce są jeszcze duże rezerwy zwiększenia areału uprawy rzepaku. Obecnie stanowi on zaledwie 3,7 proc. w strukturze zasiewów. W 2005 r. zebrano 1,5 mln ton rzepaku z nieco ponad 550 tys. ha. Zdaniem specjalistów, w naszym kraju rzepak może zajmować co najmniej 1,2 mln ha. W Niemczech np. produkcja rzepaku wynosi 5 mln ton rocznie, a powierzchnia uprawy jest ponad 2 razy większa niż w Polsce.

Biorąc pod uwagę stanowiska nakreślone przez producentów paliw i rolników w odniesieniu do tego surowca, rysują się trzy scenariusze. Pierwszy zakłada, że rolnicy wyprodukują potrzebną ilość rzepaku. Oczekują tylko takich cen, jakie otrzymują farmerzy z krajów byłej Piętnastki oraz zawierania wieloletnich umów kontraktacyjnych zapewniających stały odbiór rzepaku (po unijnych cenach). Podkreślają przy tym, że dla przetwórców byłoby to także korzystne rozwiązanie, gdyż gwarantowałoby im ciągłość dostaw i tańszy surowiec z uwagi na niższe koszty transportu.

Drugi scenariusz zakłada, że rolnicy nie wyprodukują potrzebnej ilości rzepaku, dlatego wielu producentów biopaliw splajtuje. Konieczna będzie konsolidacja w tym sektorze. Trzeci scenariusz mówi o tym, że koszt wsadu, tj. oleju, stanowi 83 proc. kosztów produkcji estrów.

Walka o surowiec spowoduje wzrost jego cen, co sprawi, że proporcje kosztów będą jeszcze bardziej niekorzystne. Producenci zaczną poszukiwać do produkcji estrów innych surowców: oleju wytwarzanego z kwasów tłuszczowych, zużytych olejów roślinnych, oleju palmowego i sojowego. Te oleje są tańsze – kosztują około 400 euro/t, ale ich jakość jest o wiele gorsza. Poza tym koncerny paliwowe nie akceptują wytwarzanych z nich estrów. Trzeba więc czekać, aż na ratunek przyjdzie nauka i opracuje technologię, pozwalającą uzyskać z innych olejów jakość estrów zbliżoną do otrzymywanych z oleju rzepakowego. Na takie rozwiązanie może jednak zabraknąć czasu.

Olej rzepakowy w domu
Coraz więcej rolników uprawia rzepak na własne potrzeby. Przetwarzają rzepak na paliwo do silników diesla. Otrzymany tą drogą biodiesel nie spełnia wymogów jakościowych stawianych producentom masowym, ale jest wystarczający do napędzania maszyn rolniczych czy nawet samochodów. Ważne jest też, że dla uruchomienia takiej produkcji nie wymagana jest koncesja.

Rolnicy mogą jeszcze więcej zaoszczędzić, jeśli jako paliwo do swoich diesli użyją oleju rzepakowego, którego litr kosztuje 2,30 zł i jest o 1,50 zł tańszy niż litr oleju napędowego. Na razie robią to jednak nielegalnie, gdyż olej roślinny używany jako paliwo jest obłożony akcyzą, która wynosi 1882 zł za 1000 litrów – tyle, ile na paliwo lotnicze. Po zapłaceniu akcyzy używanie oleju roślinnego przestaje się opłacać, bo litr kosztowałby 3,80 zł. Mimo to rolnicy ryzykują –  przerabiają silniki diesla, tłoczą w swoich gospodarstwach oleje roślinne lub kupują je jako produkt spożywczy (a więc bez akcyzy) i wlewają do baku. Nie mogą się tylko dać złapać na tym procederze, gdyż grozi im postępowanie karno-skarbowe, a w konsekwencji zapłata akcyzy i grzywna. Całe szczęście, że ten zapis dotyczący wysokości akcyzy na olej roślinny zniknie w momencie wejścia w życie nowelizacji ustawy o biopaliwach.

Wart postawic na etanol
W Polsce zużywa się około 5 mln mszesc benzyn. Wymagany dodatek 5 proc. etanolu stanowiłby zapotrzebowanie około 250 tys. mszesc. Obecnie zużycie bioetanolu jest 5-krotnie mniejsze i w ostatnich latach ulega dalszemu zmniejszeniu. Bioetanol, jako dodatek do benzyn, wytwarzany jest z buraków, kukurydzy, ziemniaków, pszenicy, żyta i sorga cukrowego. Najwyższa wydajność produkcji etanolu z hektara uzyskiwana jest z buraków. Najbardziej jednak ekonomiczna jest produkcja z kukurydzy. Ponadto może być ona uprawiana na glebach lekkich, co umożliwia pełne wykorzystanie posiadanego areału gleb. Właśnie kukurydza będzie w Polsce rośliną uprawianą z przeznaczeniem do produkcji etanolu. Inne uprawy będą wykorzystywane tylko w przypadkach nadwyżek albo nadpsucia uniemożliwiającego wykorzystanie do celów konsumpcyjnych lub paszowych.

Obecnie w Polsce około 1000 przestarzałych gorzelni wytwarza blisko 250 tys. mszesc. etanolu. Aby zacząć produkować bioetanol na dużą skalę, trzeba wybudować nowoczesną fabrykę, a wcześniej urzędowo rozwiązać problem finansowania i dystrybucji biopaliw. Nie ulega wątpliwości, że produkcja bioetanolu stwarza szansę dla rolnictwa. Od lat należymy do światowej czołówki producentów spirytusu. Przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych można uzyskać wysokie profity z produkcji bioetanolu tak na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Pod warunkiem, że jego produkcji nie zdominuje tani spirytus wyrabiany z trzciny w krajach Ameryki Południowej.

Korzysci dla rolników

  • poprawa struktury zasiewów – wzrost areału uprawy rzepaku spowoduje ograniczenie powierzchni zajętej przez zboża (korzystne działanie przedplonu rzepaku na plony zbóż uprawianych następczo, ograniczenie chorób podstawy źdźbła porażających zboża),
  • możliwość wykorzystania odłogów,
    poprawa samowystarczalności w zaopatrzeniu w białko roślinne,
  • poprawa opłacalności hodowli i produkcji mleka poprzez obniżenie ceny białka paszowego.

Korzyści dla kraju

  • obniżka cen paliw,
  • nowe miejsca pracy (wg badań niemieckich 1 tys. t estrów to 16 miejsc pracy),
  • poprawa stanu środowiska naturalnego (mniejsza emisja m.in. siarki, dwutlenku węgla),
    poprawa niezależności energetycznej kraju,
  • wykorzystanie słomy rzepakowej do opalania, produkcji płyt ociepleniowych.

Źródło:"Farmer" 04/2006