Dzisiaj naprawdę warto postawić na OZE. Do trzech razy sztuka – przekonywał prof. Jerzy Buzek podczas konferencji "Unia Europejska. Wspólnota problemów czy szans?" zorganizowanej w sobotę w Jasionce przez Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.

- Nie bardzo wyszło z biopaliwami, nie bardzo wyszło z biomasą, jestem przekonany, że z energetyką rozproszoną, prosumencką, z mikrogenerowaniem prądu, a być może również ciepła, na tych obszarach wiejskich naprawdę może wyjść – mówił prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w Parlamencie Europejskim. – To robią Brytyjczycy, to robią Niemcy (…). Trzeba się za to zabrać, a to ogromna szansa dla polskiego rolnictwa, nie tylko dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Pamiętajmy, żeby te rodzime źródła energii wykorzystać.

Problem ma dwa aspekty: chodzi o zmniejszenie szkodliwej emisji CO2 i zarazem o uniezależnienie od importu gazu. Prąd i ciepło ze słońca i biogazu to zatem bezpieczeństwo, a jednocześnie ochrona środowiska. I szansa dla rolnictwa.

- Dla rolników to może być źródło biznesu – przekonywał profesor. – Produkujemy prąd, można go sprzedawać do sieci jak mamy za dużo (…). Mamy za mało – to pobieramy z sieci, bilansujemy.

Do 2020 roku musimy mieć w kraju 20 proc. energii ze źródeł odnawialnych. Czas nagli. Za tymi działaniami idą jednak koszty. W PROW-ie nie ma na ten cel pieniędzy – mówił senator Ireneusz Niewiarowski. - W Polityce Spójności jest 1 mld 200 mln euro, dużo - ale wszystko wskazuje na to, że pójdzie to na duże inwestycje.

Jak przewiduje senator, nie skorzysta na tym wieś. W Regionalnych Programach Operacyjnych jest na te cele jeszcze więcej, bo 2 mld 600 mln euro – ale z 16 RPO tylko w lubelskim jest podział środków na tereny wiejskie i miejskie. – W pozostałych tego nie ma, więc łatwo się domyślić, że również pójdzie to na duże inwestycje, które mają szybki zwrot, które pozwolą łatwo wypełnić te wskaźniki, o które nam chodzi.

Zatem co stoi na przeszkodzie w rozwoju energetyki odnawialnej na wsi?

– Stoi rachunek  ekonomiczny krótkotrwały – to podkreślę – i pożądane skutki, o których mówią wskaźniki – mówił senator. - Czy to jest rachunek ciągniony? Mam obawy, że nie. To jest rachunek, który nie uwzględnia innych celów, poza polityką energetyczną, ekologiczną. Mam tu na myśli rozwój obszarów wiejskich, szukania nowych źródeł dochodów dla rolników, oszczędności, zagospodarowania niektórych nieużytków na rośliny energetyczne. Myślę, że my powinniśmy w sytuacji, kiedy środków nam brakuje, myśleć nie w kategoriach pięciu-sześciu lat, ale pięćdziesięciu. I wówczas może się okazać – a jestem pewny, że się okaże – że te źródła, o których tu mówimy, czyste, są również bardzo ekonomiczne. I tego chyba nam brakuje. Wszyscy wiemy, że wieś powinna być poddana kolejnej elektryfikacji, że potrzeba około 60 mld, żeby zmodernizować zużywającą się sieć przesyłową.  Potrzeba od 7 do 10 mld na inteligentne sieci, na inteligentne liczniki, a pewnie więcej na modernizację bloków i budowę nowych elektrowni.  I trzeba powiedzieć tak: tym bardziej w takiej sytuacji, kiedy na wszystko nam środków nie starczy, trzeba uwzględnić w tym bilansie czystą energię.

Zdaniem senatora, ustawa o OZE odpowiada na te zapotrzebowania. Pieniądze na potrzebne inwestycje znajdą się w większości w cenie za energię, płaconej przez odbiorców indywidualnych Ustawa wycofuje się z certyfikatów, na które popyt sztucznie tworzyło państwo, a wsparcie było uniezależnione od ceny rynkowej energii.

- Dzisiaj wchodzimy w system aukcyjny: określa się ilość tej energii, którą będzie można na aukcji zakupić, aby ją wyprodukować. Aukcję wygrają instalacje, które wyprodukują energię najmniejszym kosztem. Występuje tu konkurencja między technologiami, ale też uczestnikami, w związku z tym mniejszym kosztem osiąga się potrzebne cele, a wysokość wsparcia uzależniona jest od rynkowej ceny energii.

Rozwojem energetyki prosumenckiej są zainteresowani mieszkańcy wsi i rolnicy oraz gminy, powinny być też zainteresowane LGD. Dlatego – jak podkreślił senator – możemy być zadowoleni, że mamy ustawę, która otwiera drogę.