Jak podkreślają eksperci Da Vinci Green Energy, czerwiec był kolejnym miesiącem wzrostu cen energii na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Po bardzo wysokim wzroście cen w maju o 13,3 proc. w stosunku do kwietnia br. średnia miesięczna cena energii elektrycznej w czerwcu. zaliczyła nieprawdopodobny wzrost w stosunku do maja o 33,59 proc. z poziomu 662,24 zł/MWh do 884,68 zł/MWh. Tak znaczący wzrost cen spowodował, że wskaźnik zwrotu inwestycji w fotowoltaikę PVPI obliczony na podstawie cen majowych wyniósł 3,55 roku. 

– Sytuacja światowa, na którą składają się: wojna w Ukrainie, przerwane łańcuchy dostaw surowców, niedobory węgla i gazu, embargo nakładane na Rosję, pozwala przypuszczać, że ceny energii elektrycznej nadal będą znacznie rosły – przewiduje Krzysztof Lalik, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju biznesu w Da Vinci Green Energy. – Z jak poważną sytuacją mamy do czynienia, pokazuje rekord cen pobity na rynku bilansującym 4 lipca br. wieczorem, gdy cena energii wzrosła do najwyższego poziomu w historii − 2 487,24 zł/MWh, wzniecając gorące dyskusje: „co dalej”, „dokąd zmierzamy” i jaką drogą? 

Oznacza to, że jeżeli ceny energii za czerwiec utrzymałyby się na niezmienionym poziomie, instalacja fotowoltaiczna dla przeciętnej wielkości gospodarstwa domowego może zwrócić się w te 3,55 roku. Takiego rekordu opłacalności jeszcze nie było.

– Im większe wzrosty inflacji i cen surowców, tym większa opłacalność w inwestowanie w OZE. Posiadając oszczędności, lepiej postawić na fotowoltaikę czy pompę ciepła niż trzymać je na koncie lub w przysłowiowej skarpecie. Stopa zwrotu z fotowoltaiki jest obecnie na poziomie około 20 proc., to jedna z najlepszych inwestycji, jakie możemy podjąć, biorąc pod uwagę rosnącą inflację i ceny. Net-billing jest atrakcyjny i z naszej perspektywy wcale nie odstrasza. Po prostu jest to inny system rozliczania. Kluczowe jest poznanie tego rozwiązania i zrozumienie zasad działania – dodaje Adam Bartoszek, dyrektor sprzedaży i członek zarządu Vosti.

Jak działa konto prosumenckie w systemie net-billing?

Od 1 lipca br. konto prosumenckie rozliczane jest w cyklu miesięcznym i rocznym w ramach systemu net-billing. W przypadku rozliczania miesięcznego prosument ponosi koszty stałe, takie jak opłata stała wraz z opłatą dystrybucyjną oraz koszty zmienne za energię czynną pod warunkiem, że pobrał z sieci zewnętrznej energię za większą kwotę, niż w danym miesiącu ją wysłał do sieci z powodu braku środków w depozycie.

Na przykładzie rozpisano jak działa rozliczanie prądu wyprodukowanego z fotowoltaiki w systemie net-billing. Źródło: Polenergia
Na przykładzie rozpisano jak działa rozliczanie prądu wyprodukowanego z fotowoltaiki w systemie net-billing. Źródło: Polenergia

Warto tu nadmienić, że opłaty m.in. za dystrybucję są stałe i nie bilansują się w ramach depozytu. Wynika to z faktu, że oplata dystrybucyjna jest płacona co miesiąc za dostawę energii, a nie samą energię czynną. W naszym przypadku są to 2 osobne firmy. Bilansowanie energii objęte net-billingiem obsługuje np. Polenergia. Z kolei dystrybucję obsługuje zakład energetyczny, do którego podłączony jest klient, np. PGE czy Tauron. Warto nadmienić, że opłata dystrybucyjna będzie o ok. jedną trzecią mniejsza dzięki większej bezpośredniej autokonsumpcji prądu z fotowoltaiki.

Nadwyżki energii wyprodukowane z instalacji fotowoltaicznej (po przeliczeniu na konkretne kwoty według stawek) są dopisywane na depozycie prosumenckim. Prosument może konsumować te nadwyżki w miesiącach, gdy sprzedał do sieci energię za mniejszą kwotę niż pobrał ją z sieci, czyli ma ujemny bilans. Zazwyczaj mówimy tu o okresie od listopada do lutego br.

– Depozyt jest rozliczany w trzynastym miesiącu. Jeśli pozostały tam środki, zakład energetyczny ma obowiązek wypłacić je klientowi, ale z zastrzeżeniem, że kwota wypłaty nie może przekroczyć 20 proc. wartości energii sprzedanej przez klienta w konkretnym miesiącu, w którym ta nadwyżka powstała. Zatem nadwyżka z depozytu rozliczana jest w każdym miesiącu osobno – podkreśla Marcin Baliński, koordynator Działu Szkoleń Polenergii Fotowoltaika. Warto przeanalizować działanie depozytu producenckiego na konkretnym przykładzie.

Bilansowanie energii w nowym systemie net-billing

Przyjrzyjmy się prosumentowi, który wybrał instalację o mocy 5 kW i rozlicza się już w net-billingu. W ciągu roku wyprodukował ok. 5200 kWh. Nadwyżkę wyprodukowanej energii w postaci 3640 kWh sprzedaje do Zakładu Energetyki po cenie ok. 0,65 zł za 1 kWh. Zysk zsumowany w wysokości 2366 zł ze sprzedanej energii trafia do wirtualnego depozytu, czyli na konto prosumenta. To z niego będzie on mógł kupić energię w okresie, gdy jej zabraknie. Przyjmujemy też, że w jego gospodarstwie domowym autokonsumpcja roczna energii wynosi ok. 1560 kWh, a związana jest z ogrzaniem dobrze docieplonego domu oraz zasileniem mediów w domu. Obecnie stawka za zużycie 1 kW wynosi już 0,85 zł. Oznacza to, że prąd przeznaczony z OZE pozwolił mu zaoszczędzić nawet 1326 zł (1560 kWh x 0,85 zł = 1326 zł), które wykorzystał w swoim domu. Patrząc na twarde dane, widać, że klient sprzedaje całość energii, czyli 3 640 kWh, w przeciwieństwie do net-metteringu nikt tej energii mu „nie zabiera”. Tę energię sprzedaje po 0,65 zł (średnia z ostatnich miesięcy ogłoszona 11 lipca br. przez Polskie Sieci Energetyczne), oszczędzając na sprzedaży 2366 zł. Oczywiście nie może jej otrzymać w całości, gdyż zgodnie z zasadami net-billingu kwota wypłaty nie może przekroczyć 20 proc. wartości energii sprzedanej przez klienta z każdego miesiąca. Im bardziej zwiększy on autokonsumpcję w swoim domu, tym lepiej spożytkuje 3640 kWh (sprzedane po 0,65 zł/kWh za 2366 zł), zanim trafi na konto prosumenckie. Kwotę tę może wykorzystać do zbilansowania pobranego z sieci prądu w miesiącach od listopada do końca lutego, gdy produkcja energii  z fotowoltaiki jest obniżona. 

Dopłacamy czy nie dopłacamy do zakupu prądu w net-billingu?

W net-billingu bilansowana jest wartość energii oddawanej do sieci oraz pobieranej z niej. Oczywiście, określenie wartości tej energii odbywa się po określonym kursie, czyli cenie za wyprodukowane lub pobrane 1 kWh. Tylko odbierając prąd, płacimy zarówno za samą energię czynną, jak i dodatkowo ponosimy koszty za jej dystrybucję (opłata przesyłowa stała oraz opłata przesyłowa zmienna). Wielu ekspertów wskazywało, że cena, za którą sprzedajemy (oddajemy do depozytu konsumenckiego) energię, będzie zawsze niższa od ceny, po której kupujemy prąd z sieci. Wielu z nich wskazywało też, że fotowoltaika w net-billingu będzie nadal opłacalna, ale będzie to wymagało zgromadzenia na koncie prosumenckim odpowiedniej ilości środków finansowych, tak aby bilansować niedobór i pobieraną energię z sieci wraz z dodatkowymi kosztami dystrybucji w listopadzie, grudniu, styczniu, lutym i częściowo w marcu. Innymi słowy w miesiącach, w których fotowoltaika nie produkuje dostatecznej ilości prądu. Czy rzeczywiście tak jest?

Otóż Polskie Sieci Elektroenergetyczne opublikowały cenę, która służy do obliczenia wartości depozytu prosumenckiego dla nadwyżek energii. Jest to kwota 659,29 zł/MWh, czyli ok. 0,65 zł/kWh. Sprawdźmy, jak można to przełożyć na realne dane. Nasz właściciel instalacji fotowoltaicznej zaoszczędził 3640 kWh (nadwyżka), dzięki czemu zgromadził na koncie 2366 zł. Oczywiście w rozliczeniu miesięcznym kwota za energię zgromadzoną na koncie bilansuje się z kwotą wydaną za zużycie prądu. Okazuje się, że prosument po dzisiejszych cenach energii kupi ją za ok. 0,5039 zł/kWh. Oznacza to, że przy wyprodukowaniu 3640 kWh (zamienieniu na kwotę 2366 zł) może zakupić ok. 4,6 kWh, wliczając w to opłaty dystrybucyjne. Przy tak kształtujących się cenach prądu prosument w net-billingu więcej oszczędza nawet niż przy net-metteringu. Jednak jak będzie się kształtować stosunek ceny sprzedaży prądu z fotowoltaiki do zakupu prądu z sieci za rok lub w 2024 r.? Tego nikt nie potrafi przewidzieć i może okazać się, że za kilka lat net-mettering nie będzie tak opłacalny jak teraz. 

Zdaniem eksperta Marcin Baliński, koordynator Działu Szkoleń w Polenergia Fotowoltaika Najważniejsza zasada bilansowania prądu w systemie net-billing

W przypadku, gdy klient nie ma zgromadzonej nadwyżki w depozycie prosumenckim (nie ma pieniędzy w depozycie), wówczas z kolejnym miesiącem otrzyma fakturę uwzględniającą pobraną energię z zakładu energetycznego, będącą niedoborem produkcji. Natomiast w przypadku, gdy klient zgromadził już nadwyżkę w depozycie (ma kwotę do wykorzystania), a w danym miesiącu pobrał energii za większa kwotę, niż sprzedał, wówczas brakująca suma pobierana jest z depozytu, chronologicznie od pierwszego miesiąca nadwyżki. Jedyny koszt, jaki ponosi klient, to różnica między ceną zakupu a ceną sprzedaży (tak jak to działa np. w kantorach walutowych).