W środę w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. Podczas debaty PiS oraz opozycja m.in. złożyli poprawki do projektu. W związku z tym ponownie trafi on pod obrady komisji.

Jak tłumaczył wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska poprawki PiS zmierzają do tego, by pozostawić poziom Narodowego Celu Wskaźnikowego z roku 2022 r., czyli w wysokości 80 proc. Dodał, że druga poprawka dotyczy skreślenia jednego z artykułów projektu, który pozwala nie naliczać kar za nieosiągnięcie Narodowego Celu Wskaźnikowego w roku 2022 r. - Sytuacja się na tyle zmieniła, te ryzyka zostały zmitygowane, że ten cel wskaźnikowy zostanie osiągnięty - zapewnił.

Zyska przypomniał, że z końcem roku 2022 r. wygasa wysokość współczynnika redukcyjnego na poziomie 0,82 proc., który zobowiązuje przetwórców m.in. rzepaku w kontekście produkcji biopaliw do tego, żeby kupować go od polskich producentów.

Jeśli ten współczynnik by nie wszedł od 1 stycznia 2023 r., nie zostałoby przedłużone jego obowiązywanie, producenci tacy jak chociażby Orlen, producenci paliw, mieliby wolną rękę w zakresie zakupu tych produktów rolnych na rynkach międzynarodowych, generalnie, tam gdzie taniej mogliby to kupić, na giełdach międzynarodowych. Stąd też konieczność tej ustawy wynika z tego, aby zabezpieczyć interes polskich producentów rolnych, polskich rolników - przekonywał wiceminister.

Zyska podkreślił, że polski rząd dba o całą gospodarkę, o wszystkich uczestników rynku.

W tym przypadku o producentów rolnych, którzy zasiewają swoje pola uprawne rzepakiem m.in. na cele produkcji biopaliw. Ale też musi dbać o rynek konsumentów, tych którzy kupują paliwa - powiedział.

Projekt wzbudził liczne kontrowersje wśród polityków oraz producentów rzepaku, ponieważ znacznie obniżał poziom NCW (do 60 proc.). Po pracach w komisji ten współczynnik określono na poziomie 75 proc. Protesty wywołał także inny przepis projektu, który pozwalałby odejść od kar za brak realizacji NCW w 2022 r.

W trakcie środowej debaty, jeszcze przed wyjaśnieniami Zyski dotyczącymi złożonych przez PiS poprawek, Sławomir Neumann (KO) ocenił, że projekt ustawy "jest bez sensu od samego początku do samego końca".

- Nie wiem, jakim cudem on wczoraj wieczorem trafiła na obrady Sejmu. Tłumaczenie wojną na Ukrainie jest absurdalne - powiedział. Jak mówił, nie ma żadnego zagrożenia z dostawą rzepaku, a uchwalenie ustawy w proponowanym kształcie (czyli przed wniesieniem poprawek) uderzy w rolników uprawiających rzepak.

Także według Beaty Maciejewskiej (Lewica) rządowy projekt byłby szkodliwy dla rolników. - To jest projekt, który tak naprawdę wyrzuca pracę rolników, którzy zajmowali się na zlecenie państwa produkowaniem rzepaku i mówi im się teraz: "nie, my już teraz tego nie potrzebujemy - przekonywała.

W podobnym tonie wypowiadał się Mieczysław Kasprzak (Koalicja Polska), który podkreślił, że jego klub jest za tym, aby "pozostawić na dotychczasowych warunkach, to co funkcjonuje w tej chwili, aby utrzymać ten poziom produkcji rzepaku i kukurydzy przez polskich rolników".

Również Mirosław Suchoń (Polska 2050) ocenił, że projekt szkodzi rolnikom. - Wprowadzenie tych przepisów w tym brzemieniu, które są dziś w projekcie ustawy, spowoduje ograniczenie produkcji rzepaku o 1/3 - zaznaczył. Złożył również poprawkę, która zakłada pozostawienia NCW na poziomie 80 proc. - czyli tak, jak do tej pory.

Procedowany projekt noweli o biokomponentach i biopaliwach zakłada również wydłużenie możliwości korzystania ze współczynnika redukcyjnego na poziomie 0,82 o kolejny rok. Rząd tłumaczył wcześniej, że współczynnik redukcyjny jest elementem mechanizmu, powodującym istotny wzrost wykorzystania krajowych mocy wytwórczych biokomponentów. Przekłada się to wprost na stabilność wskaźników opłacalności działalności krajowych wytwórców biokomponentów, ale też generuje stabilne zapotrzebowanie na lokalne surowce do wytwarzania biokomponentów dostarczane przez krajowych producentów rolnych.