Technologia XXI wieku

Tak podczas uroczystego otwarcia zebrani przedstawiciele Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu oraz lokalnego samorządu określili system, którego zadaniem jest "domknięcie" cyklu produkcyjnego bydła z korzyściami dla okolicznych mieszkańców.

Do produkcji biogazu w Przybrodzie może służyć niemal każdy rodzaj substratów organicznych z wyjątkiem drewna. Cały proces zaczyna się w kontenerze, napełnianym raz dziennie. W zależności od rodzaju substratu co godzinę system "zaciąga" 0,5-1 t substratu, miesza z pulpą pofermentacyjną i transportuje do hydrolizera. Cały proces jest w pełni zautomatyzowany i można nim sterować z poziomu smartfona.

- Obornik, jak i wiele odpadów z przetwórstwa rolno-spożywczego, jest materiałem energetycznym. W zamkniętych komorach fermentacyjnych w temperaturze ok. 38-40ºC bakterie fermentacyjne rozkładają ten materiał do biogazu, czyli mieszaniny metanu i dwutlenku węgla oraz powstaje poferment, który w zawiera wiele soli mineralnych. Ten biogaz jest następnie oczyszczany z siarkowodoru, a potem spalany w silniku kogeneracyjnym. Z tego silnika wychodzi oś, na której osadzona jest prądnica. Prądnica, obracając się, produkuje energię elektryczną, natomiast silnik musimy chłodzić. To ciepło z chłodzenia silnika możemy dostarczyć do mieszkańców. Drugim rodzajem ciepła jest ciepło z wymiennika spalin, które również możemy odzyskać - tłumaczył redakcji portalu farmer.pl prof. dr hab. inż. Jacek Dach z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Na tym jednak innowacyjne pomysły UP w Poznaniu się nie kończą. Instalacja przygotowana jest do pracy jako biogazownia szczytowa, co oznacza, że energia elektryczna z biogazu ma być produkowana w tzw. szczycie, czyli wtedy, kiedy energia w sieci jest najbardziej potrzebna. Jednym z projektów na przyszłość jest przetwarzanie w okresie wiosenno-letnim ciepła z biogazowni na chłód, który będzie mógł zostać wykorzystany w chłodniach owoców. Taka technologia określana jest jako trigeneracja.

Zielone ciepło

 Prof. Jacek Dach zaznaczył, że biogazownia w Przybrodzie pozwala wyprodukować tyle ciepła, co ponad 800 ton dobrej jakości węgla. Przekonało się o tym już 58 mieszkańców trzech budynków, sąsiadujących z gospodarstwem Uniwersytetu. Docelowo ogrzewana ciepłem z biogazowni będzie cała wieś Przybroda.

- Do tej pory te trzy bloki zużywały blisko 50 ton węgla rocznie. Obecnie, dzięki biogazowni, potrafimy przekształcić materiały, które były w tej miejscowości od zawsze, w energię - mówił redakcji wójt gminy Rokietnica Bartosz Derech.

Trzeba przyznać, że widok kotłowni w Przybrodzie jest dość wyjątkowy. Kotłownia jest czysta, a piec pusty - choć wskazuje temperaturę prawie 70ºC. Na próżno szukać w niej zapasu opału, a duży komin przed blokiem przestał być potrzebny. Przedstawiciel samorządu na spotkaniu podkreślił, że dzięki nowej technologii miejscowość będzie nie tylko zeroemisyjna, ale nadmiar energii będzie mogła przekazywać dalej.

Podczas dyskusji na spotkaniu eksperci doszli do wniosku, że już niedługo biogazownia może stać się obowiązkowym elementem infrastruktury niemal wszystkich gospodarstw rolnych. Można bowiem przypuszczać, że w przyszłości Komisja Europejska zdecyduje o objęciu rolnictwa opłatami za emisję gazów cieplarnianych z płyt gnojowych. Rozwiązaniem stanie się wówczas albo przeniesienie produkcji zwierzęcej do krajów, których takie przepisy nie obowiązują, albo budowa biogazowni rolniczych.

Zdaniem specjalistów, technologia wykorzystywana w Przybrodzie to idealna odpowiedź nie tylko na wysokie koszty energii elektrycznej i ogrzewania, ale również ceny nawozów.

- Poferment jest to nawóz pełny, bogaty w masa makro- i mikroelementy w formie chelatów, najlepiej przyswajalnych przez korzenie roślin. Z punktu widzenia prawa nie można go jeszcze nazwać nawozem, ale pracujemy nad tym, by poferment traktowany był podobnie jak obornik czy gnojowica  - mówił prof. Jacek Dach.