Powierzchnia lasów w Polsce wynosi ponad 9,2 mln ha. Zdecydowana większość to lasy państwowe, z czego ok. 7,3 mln ha zarządzane jest przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Niespełna 2 mln ha zarządzają inne podmioty, w tym zarządy parków narodowych. Do grona „innych podmiotów” trzeba zaliczyć także rolników. 10 proc. powierzchni lasów w Polsce to lasy chłopskie. Blisko milion hektarów lesistej powierzchni naszego kraju należy do nich. Oczywiście, nic w tym złego, a powyższą statystykę przytoczyłem w związku z sondą publikowaną na farmer.pl. Zapytaliśmy w niej rolników, jakie decyzje podjęli w związku z rosnącymi cenami nośników energii? W jaki sposób będą ją pozyskiwali i czy ewentualnie planują zmienić źródło pozyskiwania energii? Połowa z nich wskazała na drewno jako podstawę pozyskiwania energii w zbliżającym się sezonie.

Spoglądając jeszcze raz na powyższe dane, widać, że jest co rąbać. Zresztą w rozmowach z rolnikami temat energii przewija się w zdecydowanej większości w jednym wymiarze. Gdy pytaliśmy ich, odpowiadali: „mam las, tej zimy dam radę”. Polska zaradność – mamy czym palić w piecach. Nie tylko potrafimy gospodarować na polach, gospodarka leśna też nie jest nam obca. Dlatego zamiast mówić „rąbiemy lasy”, lepiej jest używać sformułowania „pozyskujemy drewno”. Powracając do naszej sondy, z przykrością trzeba stwierdzić, że niewielu rolników (najniższe wskazanie) opowiedziało się za wymianą źródła pozyskiwania energii na odnawialne.        

W opinii rolników

Łukasz Lason, rolnik zajmujący się produkcją roślinną, gmina Nowosolna, woj. łódzkie

Mam trzy opcje ogrzewania w domu i gospodarstwie: kocioł na węgiel, na gaz i na drewno. Będę korzystał z nich w zależności od kosztów i dostępności opału. Póki co zgromadziłem zapasy na zimę i czuję się w miarę zabezpieczony. To nie znaczy jednak, że ceny węgla i gazu mnie nie przerażają. Mam również kawałek lasu, ale jeszcze nie zamierzam go rąbać. Te rezerwy to będzie ostateczność. Prędzej rozważałbym wykorzystanie resztek roślinnych z moich upraw nasiennych.

Marcin Woliński, prowadzi gospodarstwo rolne, Kiełczówka, woj. łódzkie

Szczerze mówiąc, „płaczę i płacę”. W tej chwili – po likwidacji chowu trzody chlewnej, gdzie pracowały promienniki dla loch – ogrzewany jest tylko dom. Mamy zainstalowany piec na ekogroszek. Roczne zużycie to ok. 5 t, przy ostrej zimie, jaka np. miała miejsce 2 lata temu, wychodzi ok. 6 t. Udało nam się zakupić 3 t ekogroszku po „normalnej” cenie 3100 zł/t, jest niewielki zapas ok. 800 kg. Potrzebujemy zatem jeszcze co najmniej 2-3 t. Może uda się go kupić z PGG. Niby jest po 1100-1200 zł, ale transport z kopalni dużo pochłonie i finalnie tona wyjdzie po ok. 2000 zł, ale to i tak lepiej niż 3000 zł/t. Na razie jednak ciężko to zarezerwować online, bo sprzedaż jest limitowana i trzeba się „wstrzelić”, mieć dobry internet…

W razie czego zabezpieczenie stanowi drewno. Piec ma ruszt – jest fabrycznie przygotowany do palenia drewnem. Mamy trochę swojego lasu, w tym roku nacięliśmy go więcej. Więc jeśli nie uda się zakup węgla, będziemy zużywać więcej drewna.