Portal e- petrol.pl zwrócił uwagę w piątek, że rekordowo wysokie ceny paliw mogą zniechęcać w tym roku do dalekich wakacyjnych podróży. Kierowcy, którzy zdecydują się jednak na wyjazd, muszą się liczyć z tym, że za zatankowanie 50-litrowego baku będą musieli zapłacić blisko 400 złotych.

"Na stacjach paliw olej napędowy goni benzynę i po mocnym wzroście cen w tym tygodniu tankowanie diesla jest najdroższe w historii notowań e-petrol.pl. Biorąc pod uwagę sytuację na hurtowym rynku paliw można zakładać, że na początku wakacji ceny oleju napędowego przeskoczą notowania benzyny 95-oktanowej i zbliżą się do poziomu ośmiu złotych za litr paliwa, szczególnie że prognoza e-petrol.pl na ostatni tydzień czerwca przewiduje przyspieszenie przeceny obserwowanej na rynku benzyn. Szacowane przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw wyglądają następująco: 7,79-7,91 zł/l dla benzyny 95-oktanowej, 7,89-8,01 zł/l dla oleju napędowego i 3,41-3,52 zł/l autogazu" - zwrócili uwagę analitycy portalu.

Dodali, że w mijającym tygodniu na hurtowym rynku paliw obserwowali dalszy spadek średnich cen benzyny, które w czwartek ustanowiły nowe czerwcowe minima na poziomie 7111,80 zł/ metr sześć. Dzisiaj 95-oktanowa odmiana tego paliwa w oficjalnych cennikach rodzimych producentów kosztuje 7153,80 zł/metr sześc. i jest o 145,40 zł tańsza niż przed długim czerwcowym weekendem. Olej napędowy od poprzedniego czwartku potaniał o 70,40 zł i aktualnie w rafineriach jest średnio wyceniany na 7288,40 zł/metr sześcienny.

Analitycy e-petrol.pl zwrócili uwagę, że w mijającym tygodniu dość wyraźnie dała się odczuć tendencja spadkowa na rynku surowcowym.

"Przecenę napędzały obawy o wpływ zacieśniania polityki monetarnej przez banki centralne wielu gospodarczych potęg, na popyt na paliwa i ogólnie na światową koniunkturę. Jest to kontynuacja dużych spadków, jakie widzieliśmy już w końcówce ubiegłego tygodnia. Od czerwcowych szczytów ropa na giełdzie londyńskiej potaniała już o ponad 13 dol. Niższe ceny mogą także wynikać z osłabiania się obaw o globalny deficyt surowca wskutek ciągłej obecności na rynkach produktu pochodzenia rosyjskiego, który łatwo znajduje odbiorców np. w krajach azjatyckich" - stwierdzili analitycy.

Dodali, że w kolejnych miesiącach nie zobaczymy ponadplanowej wzrostu wydobycia surowcowa. Analitycy przypomnieli też, że kraje OPEC+ na początku czerwca ustaliły zwiększenie miesięcznej produkcji o 648 tys. do września i zapewne lipcowe spotkanie grupy nie spowoduje zmiany w tym zakresie - zaznaczyli.

Ich zdaniem do spadków przyczyniać się mogły także pośrednio naciski prezydenta USA Joe Bidena, który sugerował, żeby największe firmy energetyczne zredukowały swoje zyski i wpłynęły tym samym na gwałtownie rosnące ceny paliwa. Takie sugestie spotkały się z niechętnym przyjęciem przez koncerny - prezes Chevron, Michael Wirth miał m.in. deklarować, że krytykowanie przemysłu naftowego nie jest sposobem na obniżenie cen paliw - zwrócił uwagę e-petrol.pl.

Według analityków e-petrol.pl "dość nietypową sytuacją" jest brak informacji rządowej agendy Energy Information Administration, która z powodu problemu technicznego z systemem informacyjnym nie podała w zaplanowanym terminie odczytu o zapasach ropy i paliw gotowych.

"Zapewne publikacja taka ogłoszona zostanie dopiero w przyszłym tygodniu. Dla surowca i benzyn analitycy prognozują niewielkie spadki, a w przypadku rezerw dieslowskich możliwe jest niewielkie zwiększenie zapasów - poinformował e-petrol.pl w cotygodniowym komentarzu.