Ogrodnicy - z dnia na dzień - zostali pozbawieni możliwości sprzedaży swojej produkcji.

 O tym problemie sygnalizują nam też czytelnicy farmer.pl:

- Giełda kwiatowa praktycznie nie funkcjonuje. Lokalne ryneczki (bazary) i kwiaciarnie są zamknięte. Dostawy kwiatów okolicznościowych (wesela) oraz do kościołów są znikome. Mali producenci rzodkiewki, sałaty czy nowalijek nie mają rynku zbytu. Producenci rozsad drżą, ponieważ ze względu na brak popytu towar zaczyna ,,przerastać''. Brak odbioru rozsad odbije się na ilości i cenie w sezonie letnim. Główni odbiorcy wewnętrzni oraz z Czech i Słowacji z powodu epidemii nie przyjeżdżają. Wiodąca produkcja w naszym regionie jaką są kwiaty (tulipany, żonkile, bratki, primule, itd.) niszczy się i przynosi straty. Przebranżowienie się w krótkim czasie jest trudne, dlatego liczymy na pomoc państwa polskiego w przedmiotowej sprawie, ze względu na niemożność regulowania zobowiązań i brak płynności finansowej - napisał także do redakcji farmer.pl Tadeusz Staniowski, Prezes Regionalnego Związku Ogrodniczego w Częstochowie.

Bogdan Biadała, prezes Polskiego Związku Ogrodniczego zapowiedział dwa dni temu w rozmowie z farmer.pl, że będzie się starał o uzyskanie pomocy dla krajowych producentów kwiatów. Dziś organizacja wystosowała apel do ministra rolnictwa w tej sprawie, jak również - za pośrednictwem Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych - do Komisji Europejskiej.

- Nasze produkty –kwiaty, w tym doniczkowe rośliny ozdobne, były dotychczas sprzedawane na giełdach ogrodniczych, przygranicznych targowiskach oraz w centrach ogrodniczych i handlowych, kwiaciarniach na terenie kraju. Ograniczenie ruchu na granicy skutkuje całkowitym zablokowaniem sprzedaży naszych produktów w pasie przygranicznym. Również ograniczenie handlu na terenie kraju do najpotrzebniejszych artykułów oraz konieczność pozostawania w domach powoduje wstrzymanie sprzedaży roślin ozdobnych - informuje w piśmie do ministra rolnictwa prezes Biadała. I dodaje: - Z dnia na dzień całkowicie załamał się rynek sprzedaży roślin ozdobnych, które nie mogą być magazynowane i sprzedane w terminie późniejszym. Cykl produkcji roślin ozdobnych jest długi i aby przygotować produkt do sprzedaży na wiosnę 2020 r., musieliśmy ponieść wysokie koszty już wcześniej. Wyżej wymienione okoliczności spowodują wysokie straty materialne i wielki spadek dochodów.

- Z tym wszystkim związany jest brak płynności w zobowiązaniach finansowych – płatnościach ZUS, KRUS, spłatach kredytów oraz w dalszej konsekwencji konieczność zwolnień pracowników zatrudnionych w naszej branży oraz upadek tego sektora rolnictwa budowanego przez kilka pokoleń ogrodników - kontynuuje w piśmie do ministra prezes Biadała.  I podkreśla:  - Branża kwiaciarska jak dotychczas była wyłączona z pomocy finansowej krajowej w tym unijnej. Apelujemy o podjęcie decyzji, które pomogą naszej branży w przetrwaniu czasu braku wystarczających dochodów i umożliwią wznowienie działalności po ustąpieniu niezależnych od nas wszystkich okoliczności!