Ostatnimi czasy na ulice wychodzi coraz więcej grup niezadowolonych z działań rządu, wprowadzanych regulacji i zmian. Czy jednak powinny się one łączyć? Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego, byłego ministra rolnictwa, nie zawsze jest to dobrym rozwiązaniem.

– Z ogromnym niepokojem i smutkiem odbieram informacje, że są podejmowane próby, by słuszny protest rolników w obronie miejsc pracy, dochodów, możliwości rozwoju rolnictwa poprzez eksport mięsa do odbiorców wymagających określonego uboju zwierząt, w obronie całego, powiązanego ze sobą rolnictwa, wykorzystać do innych celów. Protest rolników jest w niektórych miejscach Polski włączany przez organizatorów do protestów przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją zabijania nienarodzonych dzieci z powodów eugenicznych – podkreślał Ardanowski w swoim oświadczeniu opublikowanym na jednym z portali społecznościowych.

Następnie podkreślał różnice w formie i celach protestów rolników i tych wynikających z decyzji Trybunału Konstytucyjnego.

–  W wielu miastach zwolennicy aborcji, uważający, że zakaz aborcji eugenicznej, bo przecież prawo przerwania ciąży, jeżeli jest zagrożone życie matki, lub ciąża pochodzi z przestępstwa, w polskim prawie pozostaje, organizują agresywne protesty. Agresja przechodzi wszelkie granice. Wulgarne wyzwiska i obelgi w ustach kobiet, ataki na kościoły i modlących się tam ludzi, ataki na policję, to wszystko dzieje się na naszych oczach. Jednak nasza, rolnicza walka tego nie dotyczy. Domagamy się poszanowania polskiej wsi, uznania jej godności, szacunku do pracy rolnika, któremu wszyscy zawdzięczają dostatek żywności, a nie walczymy z rządem, czy Parlamentem o sprawy światopoglądowe – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

Zwrócił również uwagę na rozbieżne poglądy protestujących grup w kwestii ochrony zwierząt.

– Pragnę zwrócić Koleżanki i Koledzy Rolnicy Waszą uwagę, że wiele z tych osób, które nie widzą nic złego w zabijaniu nienarodzonych dzieci, deklaruje się jako obrońcy zwierząt, jako ludzie kochający zwierzęta i walczący o ich prawa. Czy może być większa hipokryzja? – pytał w swoim oświadczeniu.

– My rolnicy, musimy być tego świadomi. Nasza walka się nie kończy. Przed nami głosowania w Sejmie, veto Pana Prezydenta, czy odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Wiele się jeszcze wydarzy. Wierzę głęboko, że nasza determinacja przyniesie efekt i dobro zatriumfuje, bo dobrzy ludzie to ci, którzy wspierają wieś i rolników. Wierzę w rozsądek i opamiętanie polityków PiS. Proszę gorąco o to, by nie dać się zmanipulować przez działaczy proaborcyjnych. Nasz chłopski protest nie może być wykorzystany do niecnych celów – podsumował.