W zeszłym tygodniu były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski oraz poseł Lech Kołakowski zostali w przywróceni w prawach członków Prawa i Sprawiedliwości. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych Jan Krzysztof Ardanowski, który po zawieszeniu w prawach członka partii był zdecydowany opuścić PiS, postanowił odnieść się do tego zdarzenia i podzielić się szczegółami rozmowy z prezesem Kaczyńskim.

– Różne osoby dopytują mnie, czym zostało spowodowane moje przywrócenie do Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie po buńczucznych wypowiedziach niektórych osób z otoczenia Prezesa Jarosława Kaczyńskiego (…). Nie ukrywam, że moje wystąpienie z Klubu Parlamentarnego PiS, choć byłem na nie już zdecydowany, zostało wstrzymane po długiej rozmowie z Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, do której doszło z Jego inicjatywy – informuje Ardanowski. – Choć absolutnie nie podzielam poglądów Pana Prezesa w sprawie likwidacji hodowli zwierząt futerkowych oraz zakazu uboju rytualnego, które On traktuje jako wręcz miarę człowieczeństwa, czy stanu ludzkich sumień, to mogę zrozumieć, że ma inną wrażliwość wobec zwierząt i dla Niego są to sprawy ważne. To, że w swoim życiu miał nikły kontakt ze zwierzętami gospodarskimi, zapewne ukształtowało Jego ocenę relacji człowiek – zwierzę. To w jakiś sposób determinuje inne do nich podejście, niż nasze, rolnicze, wynikające z codziennego przebywania i pracy wśród zwierząt – tłumaczy.

Rozmowę z prezesem PiS określił jako „otwartą i szczerą” oraz podkreślił, że w jej czasie wyjaśnił, dlaczego „posłowie i senatorowie związani z wsią, pomimo ostrzeżeń i gróźb, wykazując się odwagą, nie mogli poprzeć Piątki dla zwierząt”.

– Wyjaśniłem, że część informacji, na których Prezes Kaczyński zbudował swoje przekonanie o znikomym wpływie zakazów na polskie rolnictwo jest nieprawdziwa i ktoś Go wprowadza w błąd. Nie czas, by przytaczać wszystkie moje argumenty. Wyjaśniłem m.in., że zakaz określonego sposobu uboju bydła dotknie 350-400 tys. gospodarstw, przede wszystkim rodzinnych, a nie tylko niewielkiej ich grupy. Wskazałem, że nie ma możliwości stosowania masywnych, wiele lat trwających odszkodowań za wygaszoną produkcję – wymienia Ardanowski. – Rozwiałem też przekonanie, oparte na supozycjach m.in. Komisarza Wojciechowskiego, że rynek UE „wchłonie” nadmiar wołowiny pochodzącej z uboju „tradycyjnego” z Polski. Obecna hodowla bydła mięsnego jest/była na znacznie większym, wzrostowym poziomie, niż w przytaczanym 2013 roku, a na dodatek poprzednia Komisja Europejska podpisała bardzo złą dla rolnictwa europejskiego umowę o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej (Mercosur), która doprowadzi do zalania UE wołowiną z Argentyny i drobiem z Brazylii. Pozostaje eksport mięsa „halal” na rynki, które takiego właśnie potrzebują. Zapytałem także, czy poza subiektywnym odczuciem, Pan Prezes zna jakieś metody, narzędzia pomiarowe, które pozwalają ocenić ból zwierząt w zależności od sposobu uboju – dodaje.

Zaznaczył również, że problemem jest zarówno przekonanie prezesa Kaczyńskiego, ale i to, że jego opinię „kształtują lub wzmacniają informacje preparowane, nieprawdziwe, życzeniowe, dostarczane przez Jego doradców”. Ardanowski podkreślił, że nadal będzie „tłumaczył wszystkim o szkodliwości „piątki dla zwierząt” i konieczności zaprzestania prac nad tą ustawą, lub zawężenia prac do warunków utrzymania zwierząt domowych oraz zwierząt w cyrkach, w schroniskach, poprawy dobrostanu zwierząt gospodarskich i wyeliminowania bolszewickiego prawa zabierania zwierząt przez pseudoekologów”.

– Pan Prezes, choć ma swoje zdanie, inne niż moje, uznał, że każdy ma prawo pozostać przy swoim i nie będę w tych sprawach nagabywany, czy, nie daj Boże, zmuszany, podobnie, jak inni posłowie i senatorowie – informuje były minister rolnictwa. – Nie zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim w ocenie wpływu Jego propozycji na kondycję, dochody i stabilność polskiego rolnictwa, i uczynię wszystko, by ta szkodliwa ustawa, z godzącymi w polski interes narodowy zapisami, nie weszła w życie. Jednak, czując się ściśle związany z polskimi rolnikami, jako jeden z nich, odpowiadając przez ponad dwa lata, choć nie bez błędów, za rozwiązywanie najtrudniejszych ich problemów, chcę, by dalej można było realizować program rolny PiS, w uzgodnieniu z organizacjami reprezentującymi polską wieś. Klucz do odzyskania zaufania rolników jest w rękach Jarosława Kaczyńskiego – dodaje.

Odniósł się również do kwestii planów opuszczenia PiS.

– Inną kwestią jest moje opuszczenie Klubu PiS i partii. Przez kilka tygodni od mojego wystąpienia, złożony przebytym COVID-em, a na domiar złego potwornym bólem, spowodowanym wypadnięciem dysku, obserwowałem jak wielu wrogów prawicy zacierało ręce i budowało nadzieje, że Zjednoczona Prawica straci większość w Sejmie. Ilu polityków z opozycji, w tym różnych działaczy chłopskich, dla których niezadowoleni rolnicy są pomostem do polityki, marzyło o wystąpieniu z PiS grupy posłów i przedterminowych wyborach. Ci wszyscy działacze mogą czuć się wściekli, bo nic z tego, ku ich zmartwieniu, nie wyszło – informuje Ardanowski. – W sytuacji, gdy lewicowi politycy UE chcą pozbawić Polskę suwerenności, gdy rozchwianiem społecznym i podsycaniem protestów na ulicach opozycja chce przejąć władzę i wprowadzić lewacką rewolucję, gdy przypuszczono zmasowany atak na Kościół Katolicki, na rodzinę i polską tradycję, oświadczam, że nie przyłożę ręki do upadku rządów prawicowych w Polsce – zaznacza.

Były minister rolnictwa informuje o fali hejtu, którą się spotyka w związku z członkostwem w PiS. „Takie epitety, jak zdrajcy, sprzedawczyki, kupieni za jakieś korzyści, są najłagodniejsze” jak stwierdza dodając, że osoby insynuujące innym uleganie pod wpływem przekupstwa „oceniają po sobie i po tym, jak sami by postąpili”.

– Walczmy dalej przeciwko złym rozwiązaniom dla polskiej wsi. Zachowujmy trzeźwą ocenę sytuacji i nie dajmy się manipulować tym, którym nie chodzi o polską wieś, tylko o swoje, partykularne interesy. Polska wieś odzyskuje swoją godność i należny szacunek. Niech się nikt nie łudzi, że można w naszym kraju wygrać wybory bez głosów pełnoprawnych obywateli ojczyzny, jakimi są mieszkańcy wsi. O te głosy trzeba zabiegać mądrymi działaniami. Dziękuję jeszcze raz wszystkim rolnikom, którzy pokazali swoją determinację i troskę o nasz wspólny chłopski i narodowy interes. Choć czas jest trudny, przyszłość rolnictwa europejskiego niepewna, a skutki pandemii dotykają całe społeczeństwo, w tym także nas rolników, to „razem damy radę” – podsumowuje Ardanowski.