Jak wynika z badania "Postrzeganie rolnictwa regeneracyjnego w Polsce", które na zlecenie Banku BNP Paribas przeprowadziła firma badawcza Martin & Jacob, 38 proc. rolników biorących udział w badaniu nie wiedziało czym jest rolnictwo regeneracyjne, ale - jak zaznacza Bank - podobna liczba badanych prawidłowo kojarzy je z ochroną środowiska, poprawą właściwości gleby oraz redukcją gazów cieplarnianych.

Rolnictwo regeneracyjne - to taki model produkcji rolnej, który podnosi żywotność gleby i zwiększa jej potencjał do wychwytywania z atmosfery CO2, poprawia ilość i jakość plonów, pozwalając oszczędzać wydatki na nawozy i środki ochrony roślin.

Według banku BNP Paribas już niedługo producenci rolni w Polsce będą mogli na większą skalę czerpać z takiego rolnictwa dodatkową korzyść tj. uzyskiwać przychody ze sprzedaży tzw. kredytów węglowych czyli prawa do sprzedaży 1 tony pochłoniętego przez glebę CO2. Jednak na razie wiedza o tych kredytach jest znikoma. Z badania wynika, że aż 57 proc. badanych nigdy nie zetknęło się z tym pojęciem, a jedynie 8 proc. deklaruje, że wie, co ono oznacza. Badanie zostało przeprowadzone na próbie 595 rolników w styczniu-lutym br.

- Trudno o powszechną wiedzę na temat rolnictwa regeneracyjnego i kredytów węglowych, skoro w Polsce brakuje źródeł wiedzy na ten temat (...) Brak informacji, to podstawowa bariera dla upowszechniania się praktyk regeneracyjnych, którą chcemy jako bank zniwelować poprzez nasze projekty edukacyjne - skomentował dyrektor Departamentu Międzynarodowy Food & Agri Hub BNP Paribas Michał Siwek.

Badanie pokazało jednocześnie, że choć polscy producenci nie mają pogłębionej wiedzy na temat rolnictwa regeneracyjnego, to zgodne z nim sposoby uprawy są im dobrze znane. Jak się okazuje, aż 7 z 14 wymienianych przez Komisję Europejską praktyk regeneracyjnych jest stosowanych przez więcej niż 1/3 z nich. Najczęściej spotykany jest płodozmian, który stosuje aż 64 proc. respondentów. Inne częste praktyki to: wapnowanie gleby, zagospodarowanie resztek pożniwnych, utrzymanie stałych użytków zielonych, racjonalna gospodarka nawozami, szybkie przyorywanie nawozów naturalnych oraz utrzymanie pokrywy roślinnej i międzyplonu.

Aby rolnicy mogli czerpać większe korzyści z rolnictwa regeneracyjnego, najpierw muszą zacząć badać zawartość materii organicznej w swojej glebie i poznać jej zdolność do wiązania dwutlenku węla - wskazuje Bank. Z badania wynika, że 39 proc. rolników w ogóle nie bada gleby.

"Dziś są już dostępne rozwiązania, które ułatwiają prowadzenie prób glebowych, np. na bieżąco analizując tzw. masę zieloną w roślinach i glebie na podstawie zdjęć satelitarnych i inteligentnie wyznaczając miejsca, gdzie przeprowadzenie próby glebowej wydaje się konieczne" - przekonuje Siwek.

Jego zdaniem, rozwiązaniem tego typu dostępnym w Polsce jest np. SatAgro - satelitarny monitoring pól, z którego mogą korzystać rolnicy - klienci Banku BNP Paribas. SatAgro pobiera wyniki prób glebowych do systemu, który automatycznie dopasowuje właściwą ilość nawozów i środków ochrony roślin dla danego miejsca na polu i na tej podstawie przygotowuje instrukcje dla maszyn rolnictwa precyzyjnego.

Eksperci Banku BNP Paribas zwracają uwagę, że rolnictwo regeneracyjne warto postrzegać jako inwestycję, bo ono się opłaca. Wyliczenia ekspertów wskazują, że koszty, które trzeba ponieść na początku w związku z wdrożeniem praktyk regeneracyjnych zwracają się po 2 latach. Główne korzyści w średnim terminie - to większe i lepszej jakości plony oraz oszczędności na nawozach i środkach ochrony roślin - zaznaczył Siwek.

Jeśli rolnik potwierdzi odpowiednim certyfikatem, że ziemia, którą uprawia, ma zdolność wiązania CO2, będzie mógł go sprzedać w postaci papieru wartościowego nazwanego kredytem węglowym. Nabywcami będą podmioty szukające sposobu na obniżenie generowanego przez siebie śladu węglowego. Jak poinformował Bank, obecnie w Polsce dostępny jest jeden system certyfikacji ujemnych emisji powstających w glebach, administrowany przez Fundację Terra Nostra.