Wicepremier Henryk Kowalczyk odniósł się do sytuacji na krajowym rynku nawozów, zwracając uwagę na konieczność utrzymania produkcji w krajowych zakładach.  - Polska jest właściwie samowystarczalnym producentem nawozów. Problemem są ceny gazu. Wielkim dylematem jest teraz to, jak wesprzeć rolników i zakłady produkujące nawozy. Ta cena nie wróci teraz do czasu sprzed wojny, czy z ubiegłego roku, ale chcemy żeby była chociaż na jakimś stabilnym poziomie. To zadanie teraz przed nami stoi, aby też nasze zakłady azotowe nie zaprzestały produkcji i mimo tych drogich cen ta produkcja przebiegała sprawnie. Nie możemy już liczyć na import z Rosji i z Białorusi. Musimy liczyć na własną produkcję.

Jednocześnie wicepremier dodaje, że aby utrzymać wystarczające ilości zaopatrzenia Polski w nawozy, ta produkcja nie może mieć przestojów.   

Czy Anwil wstrzyma produkcję nawozów?

Pojawiają się sygnały, że Anwil może wstrzymać produkcję ze względu na horrendalne ceny gazu i związane z tym koszty wytworzenia nawozów. Takie wieści obiegły branżę rolniczą tuż po tym, jak na początku tygodnia wszyscy ujrzeli nowy cennik Anwilu z ofertą 6100 zł/t saletry amonowej.

- Anwil się zastanawia, ale jestem po rozmowie z panią prezes Anwilu i myślę, że nie dojdzie do zaprzestania produkcji. Teraz jest przerwa technologiczna, która jest robiona co roku, ale generalnie jest determinacja do tego, żeby tej produkcji nie zaprzestawać. Tym bardziej, że mamy niedobór nawozów. Wiele zakładów azotowych w Europie Zachodniej zaprzestało produkcji w listopadzie i grudniu ubiegłego roku. Wtedy, gdy była pierwsza fala wzrostu cen gazu. Nasze zakłady wówczas nie zaprzestały tej produkcji, więc tym bardziej powinniśmy tę produkcję podtrzymywać.

Brak jasnego komunikatu KE w sprawie dopłat do nawozów

Polska nie doczekała się też konkretnej odpowiedzi w zakresie zgody na uruchomienie pomocy w zakresie dopłat do nawozów, o co wnioskowano jeszcze na początku stycznia 2022 r. Decyzja była najpierw odłożona z 2 na 8 marca, ze względu na nową sytuację jaką jest agresja Rosji na Ukrainę. Następnie, gdy 8 marca br.  poznaliśmy treść komunikatu okazało się, że rolnicy będą objęci pomocą, ale dalszych konkretów i przykładów wdrożenia  działań przez państwa członkowskie, jasno nie wskazano.

- Komunikat KE, najpierw miał być 2 marca, później został przełożony na 8 marca. No i niestety, jak to Komisja, komunikat jest „na okrągło”, czyli nie daje jasnych dyspozycji czy możemy to robić, czy nie możemy. Komunikat mówi o wsparciu energii odnawialnych, o jakichś środkach pomocowych, nie są to jasno sformułowane działania. My musimy bardzo precyzyjnie te pytania sformułować i uzyskać notyfikację. Takim trybem to się odbywa. Gdyby komunikat był jasny: „tak, proszę dopłacać do nawozów”, to mielibyśmy jasność. Niestety, z komunikatu tak to wprost nie wynika – zaznacza Kowalczyk.

Co dalej z dopłatami do nawozów?

Przypomnijmy, że na poziomie krajowym planowano wdrożyć dopłaty do nawozów zakupionych od września 2021 do maja 2022 r. A sposób dopłat miałby być podobny jak w przypadku paliwa rolniczego, tj. na podstawie faktury, czyli różnicy ceny zakupu, z limitem liczonym na hektar. Jak we wcześniejszych wypowiedziach deklarował premier, dopłata prawdopodobnie wyniosłaby 500 zł/ha przy gruntach ornych i 250 zł/ha przy użytkach trwałych zielonych. Co dalej? Czy ta forma pomocy zostanie przez Polskę zaniechana?

- Wobec tego, chcemy wysłać gotowy projekt rozporządzenia, pokazującego konkretne pomysły. Jeśli Komisja nie wniesie sprzeciwu, czyli notyfikuje nam ten mechanizm. Dzisiaj jadę jeszcze do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i będziemy te wszystkie rzeczy ustalać.

 

Czy eksport zbóż z Polski powinien być wstrzymany?

- Jeśli chodzi o zboża, to myślę że niepotrzebna panika była wzniecana. Tym bardziej, że w tej chwili nie ma eksportu zboża z Polski. Pragnę tu oficjalnie zakomunikować. Nie ma eksportu, żaden statek nie stoi, nie jest załadowywany, wiemy to na podstawie świadectw fitosanitarnych i na podstawie transportu, więc tu nie ma żadnych ruchów w tym zakresie. Rolnicy zboże trzymają, licząc jeszcze na wzrost cen, być może słusznie. Natomiast, jeśli byłyby wzmożone próby wywozu zbóż, to wtedy będziemy zastanawiać się nad ograniczeniem. Na razie, w ogóle tego eksportu nie ma poza Unię. Dla porównania podam, że w ubiegłym roku o tej porze było wyeksportowane ok. 1 mln t zbóż, w tym roku, do tej pory wyeksportowano 74 tys. t., i to głównie na początku stycznia br.

Co z eksportem nawozów z Polski w obliczu wojny w Ukrainie?

- Ja uważam, że nawozy powinniśmy zatrzymać w kraju i o tym będziemy mówić z premierem. Tylko, żeby je zatrzymać, trzeba najpierw zabezpieczyć odbiór z zakładów nawozowych, aby nie magazynować w zakładach, bo jest to niemożliwe, ze względu na bezpieczeństwo, ale też zapewnić finansowanie. To jest ten dylemat. Z kolei rolnikom będzie teraz ciężko kupić nawozy po 4,5 tys. zł. To jest ten element, który chcemy rozwiązać. Nie chciałbym aby produkcja była zatrzymywana i nie chciałbym, aby nawozy były eksportowane – powiedział wicepremier Kowalczyk.