Zapytaliśmy rzeczniczkę prasową Grupy Azoty, czy spółka zamierza podjąć jakieś działania związane z obecnością oligarchy w akcjonariacie spółki i czy można cokolwiek w tej kwestii zrobić. Czekamy na odpowiedź.

Co wiemy o Acronie?

Wiemy bardzo dużo. Wiaczesław Kantor jest rosyjskim oligarchą, w którego rękach znajduje się rosyjski gigant chemiczny produkujący nawozy – firma Acron. To jeden z największych tego typów koncernów na świecie. We własnym prospekcie władze spółki wskazały, że znajdują się w pierwszej trójce największych tego typu zakładów w Europie. Siedziba firmy mieści się w Wielkim Novogorodzie, tam też jest potężny zakład, drugi zaś w Dorogobuzh. Firma jest światowym kooperatorem rynku nawozowego, a głównymi odbiorcami jej produktów są rolnicy z Ameryki Południowej. Właśnie na tamtejszy rynek trafia ponad 30% wyprodukowanych przez Acron nawozów. Na drugim miejscu plasują się europejscy producenci rolni (13% produkcji – blisko milion ton nawozów), na trzecim amerykańscy (11%).

Acorn osiągnął w 2020 r. przychód w wysokości 1,7 mld dolarów. Zatrudnia ponad 11 tys. pracowników. Produkuje przede wszystkim mocznik, ale także nawozy wieloskładnikowe. Z roku na rok podnosi produkcję, zresztą zgodnie z rosnącym światowym popytem na sztuczne nawozy.

Rosyjski oligarcha skupia 20% akcji polskiej Grupy Azoty. Kontroluje je za pośrednictwem takich firm jak: Norica Holding oraz zależnych od niej Opansa Enterprises Limited i Rainbee Holdings Limited. W strukturze akcjonariatu na stronie internetowej Grupy Azoty są widoczne te podmioty, a nie bezpośrednio Wiaczesław Kantor. Oligarcha jest drugim co do wielkości udziałowcem Grupy Azoty, pierwszą pozycję zajmuje Skarb Państwa, który skupia 33% udziałów. Ponad 7% ma TFI PZU S.A.

Skąd Acron wziął się Grupie Azoty?

Rosjanin 10 lat temu chciał przejąć kontrole nad produkcją nawozów mineralnych w Polsce. W 2012 r. rosyjska spółka Acron kupiła w wezwaniu ponad 7 mln akcji Zakładów Azotowych Tarnów poprzez wezwanie obsługiwane przez Dom Maklerski BZ WBK (ten bank przekształcił się później w Santander Bank). Wtedy, walory te stanowiły 12,03 proc. wszystkich akcji spółki.

Dom Maklerski informował 17 lipca 2012 r., że mimo nieziszczenia się warunków skuteczności wezwania (rosyjska spółka chciała mieć 66 proc. głosów na walnym zgromadzeniu ZA Tarnów) Acron zdecydował się kupić wszystkie zaoferowane mu w wezwaniu akcje polskiej spółki. Ówczesny kapitał zakładowy ZA Tarnów dzielił się na ponad 64 mln akcji. Rosyjski Acron oferował w wezwaniu 36 zł za jedną akcję Zakładów Azotowych Tarnów. W lipcu 2012 r. Acron podniósł cenę do 45 zł. Rosjanie chcieli kupić w wezwaniu 41 mln 550 tys. 37 akcji Tarnowa.

Minister skarbu Mikołaj Budzanowski mówił wtedy, że przyjęty plan działania skutecznie obronił Zakłady Azotowe Tarnów przed wrogim przejęciem. Pozycja akcjonariusza mniejszościowego w spółce publicznej, nie dała grupie Acron realnego wpływu na działalność operacyjną Azotów Tarnów. Skarb Państwa obronił więc swoją pozycję w spółce, a instytucje finansowe wsparły go w tym działaniu. Jednak kupione przez Acron akcje umożliwiły Rosjanom udział w planowanym wtedy procesie połączenia Tarnowa z Puławami.

Fuzja była obroną przed wrogim przejęciem

13 lipca 2012 r. ZA Tarnów wezwały do sprzedaży 6 mln 116 tys. 800 akcji Puław po 110 zł za sztukę. W wezwaniu podano, że w przypadku jego dojścia do skutku Tarnów planuje zaoferować akcjonariuszom Puław akcje nowej emisji, w wyniku czego będzie mógł zwiększyć udział w akcjonariacie Puław do 100 proc. głosów na WZ.

Planowane połączenie ZA Tarnów z ZA Puławy dobrze ocenili akcjonariusze obu spółek. Strategia Azotów została zaakceptowana przez rynek, co skutkowało pozytywną decyzją 86 proc. akcjonariuszy dla emisji kapitału i konsolidacji w sektorze. To był istotny sygnał zaufania rynku do planowanej fuzji.

Dekadę temu liczono się z tym, że przejęcie przez Rosjan Azotów Tarnów pozostawało realnym scenariuszem zwłaszcza w sytuacji, gdyby połączenie Tarnowa z Puławami napotkało na jakieś przeszkody. Stałoby się to, także wtedy, gdyby zakładane scenariusze uzyskania synergii z fuzji nie były oczywiste.

Jeżeli w wyniku wezwania Acron kupiłby akcje dające ponad 33 proc. ogólnej liczby głosów na WZ, to zgodnie z prawem nie musiałby ponawiać wezwania na 66 proc. W takim scenariuszu Acron poważnie liczyłby się w rozgrywce o przejęcie kontroli nad spółką.

Pod koniec lipca 2012 r. resort skarbu wsparł plany konsolidacji Zakładów Azotowych w Tarnowie z Zakładami Azotowymi w Puławach. Pomysł konsolidacji pozwolił mu na osiągnięcie kilku celów jednocześnie. Po pierwsze umożliwił on zwiększenie wartości spółki dla akcjonariuszy i przede wszystkim skonsolidowanie całej grupy chemicznej.

Azoty Tarnów były wtedy największym w Polsce zakładem chemicznym, kontrolowanym przez Skarb Państwa, który miał nieco ponad 32 proc. udziałów. Ponad 10 proc. Akcji znajdowało się wtedy w rękach Grupa PZU (w tym OFE PZU).

Fuzja Tarnowa i Puław była krytykowana

Nie wszystkim wówczas w Polsce podobało się połączenie Tarnowa z Puławami. Ministerstwo Skarbu Państwa tłumaczyło wówczas, że konsolidację wywołali i przyspieszyli inwestorzy.

– Jaki jest rzeczywisty cel stworzenia azotowego KGHM? Czy przypadkiem nie chodzi o to, aby potem sprzedać jeden podmiot inwestorowi, który będzie dyktował cenę na nawozy polskim rolnikom, wpływając tym samym na wzrost cen żywności? Czy nie powinno być rodzimej dywersyfikacji produktu, jakim są nawozy dla rolnictwa, po to, aby na wypadek kłopotu jednego podmiotu można było zwiększyć produkcję w innym i uniezależnić się od dyktatu zagranicznych koncernów? Dlaczego Puławy jako silniejsza firma ma być przejęta przez słabszą, gdzie udział Skarbu Państwa stanowi zaledwie 32 proc. wobec 51 proc. w Puławach i nawet po przejęciu Puław będzie mniejszościowy, tym bardziej że Acron skupił tam 12 proc. akcji i trudno liczyć na to, że powstrzyma się przed dalszą próbą przejęcia kolejnych akcji? Częstą praktyką na rynkach finansowych jest to, że podmioty na ciche zlecenia skupują akcje danej firmy, by je odsprzedać ogłaszającemu wezwanie - nie przekraczając 5 proc., nie muszą się ujawniać. Czy organy bezpieczeństwa państwa wiedzą, kto w ostatnich 6 miesiącach nabył akcje Tarnowa i nie odsprzedał ich, czyli je posiada, by ewentualnie odpowiedzieć na kolejne wezwania? Panie ministrze, czy minister skarbu ma awaryjny plan na wypadek właśnie wrogiego przejęcia skonsolidowanego podmiotu przez koncern zagraniczny? Czy minister rolnictwa ma awaryjny plan B na wypadek dyktowania cen nawozów, bo to jest jego celem, po przejęciu koncernu? Jeśli nie ma jasnych odpowiedzi w tej sprawie, należy zrobić wszystko, by powstrzymać proces zmian właścicielskich, bo może się okazać, że kolejna kluczowa gałąź gospodarki znajdzie się w obcych rękach. W czyim imieniu panowie działacie? W przekonaniu mieszkańców Puław i Lubelszczyzny jest to działanie czysto polityczne, bez uzasadnienia ekonomicznego. Jeżeli macie jeszcze jakikolwiek sentyment do Polski, to koniecznie trzeba ten proces wstrzymać dla zbadania kompleksowego i wnikliwego całej tej operacji - aż tyle pytań w ramach pytania bieżącego postawiła w 2012 r. poseł Gabriela Masłowska przed ministrem skarbu państwa.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Paweł Tamborski podkreślał, że obie spółki, czyli Tarnów i Puławy, znajdują się w tej chwili w obrocie giełdowym i podlegają mechanizmom rynkowym. Konsolidację wywołali inwestorzy. Po dekadzie, można obecnie śmiało stwierdzić, że podjęty wtedy działania uchroniły Zakłady Azotowe w Tarnowie przed wrogim rosyjskim przejęciem i dały podwaliny do powstania Grupy Azoty, w której skład wchodzą nie tylko wspomniane zakłady, ale także te z Polic i Kędzierzyna-Koźla.

Skarb Państwa efektywnie zaangażował się w przygotowanie i realizację strategii obrony, ponieważ inwestor, czyli rosyjski Acron składając ofertę na zakup akcji Tarnowa, mimo polskich deklaracji, że nie zamierzamy na nią pozytywnie odpowiedzieć, kontynuował proces tego wezwania, a na koniec zdecydował się na istotne podniesienie ceny. Na rynkach kapitałowych tego typu działania traktuje się jako działania wrogie i w taki sposób od samego początku te działania były w Polsce szeroko komentowane.

W efekcie polskich działań Komisja Europejska zgodziła się na połączenie Azotów Tarnów i Zakładów Azotowych Puławy. W styczniu 2013 r.  Komisja Europejska wydała decyzję o niezgłoszeniu sprzeciwu wobec zgłoszonej koncentracji w postaci przejęcia przez spółkę (Azoty Tarnów) kontroli nad spółką Zakłady Azotowe Puławy SA i stwierdzeniu jej zgodności ze wspólnym rynkiem, co oznaczało bezwarunkową zgodę na dokonanie koncentracji.

Świat wrogo patrzy na rosyjskiego agresora

Po napaści Rosji na Ukrainę, świat zachodni nałożył na putinowską Rosję sankcje gospodarcze. Organizacje konsumenckie i handlowe, a także same firmy zaczęły bojkotować rosyjskie produkty, zawieszając także jakąkolwiek współpracę nie tylko gospodarczą z Rosją. 

Dlatego w tej sytuacji zasadne jest pytanie, czy można trwale przepędzić rosyjski kapitał z europejskiego rynku? Czy można zmusić Wiaczesława Kantora do sprzedaży posiadanych przez niego 20% akcji polskiego giganta chemicznego? Wiadomo, że dzięki pieniądzom rosyjskich oligarchów Putin finansuje agresje na niepodległą Ukrainę i zbroi swoje wojsko. Wiele firm, za pośrednictwem których rosyjscy oligarchowie kontrolują europejskie i światowe firmy jest zarejestrowanych m.in. w Luksemburgu (Norica Holding - akcjonariusz Grupy Azoty) i na Cyprze. Nie trudno się domyśleć, dlaczego Cypr był przeciwny sankcjom nakładanym przez UE wobec Rosji.