Przypomnijmy – 29 lutego 2016 roku w hotelu pod Warszawą Marian Zagórny został znaleziony martwy. Prokuratura nie ustaliła, jak wyglądały końcowe chwile życia Mariana Zagórnego, ale umorzyła śledztwo w sprawie jego śmierci.

Więcej: W śmierci Mariana Zagórnego nie można wykluczyć udziału osób trzecich

Niestety – jak się okazuje, prokuratura nadal nie wykazuje żadnego zainteresowania tą sprawą.

Od 17 stycznia czekamy na odpowiedź na pytania, kierowane do Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej: „czy Ministerstwo Sprawiedliwości ma wiedzę na temat śledztwa dotyczącego śmierci Mariana Zagórnego, prowadzonego w Prokuraturze Rejonowej w Pruszkowie? Czy w opinii MS śledztwo to było prowadzone prawidłowo, czy wyjaśniono okoliczności śmierci Mariana Zagórnego? Jaki jest tryb prowadzenia śledztw w sprawach dotyczących śmierci człowieka - czy do ich prawomocnego umorzenia wystarczy zaangażowanie (lub jego brak) dwóch osób? Czy takie postępowania są w szczególny sposób nadzorowane? Dlaczego w tym śledztwie uznano od razu na początku, że – wbrew stwierdzeniu ratownika - trzeba wykluczyć udział osób trzecich? Dlaczego nie przeprowadzono żadnych szczegółowych badań, dlaczego nie ustalono przebiegu wydarzeń?”

Pytania te najpierw „przerzucano” między prokuraturą a ministerstwem. Odpowiedź wypracowała tylko Prokuratura Okręgowa – oczywiście nie miała nic do powiedzenia: „Śledztwo zostało wszczęte i po przesłuchaniu świadków, wykonaniu innych czynności procesowych oraz uzyskaniu opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej, zostało zakończone decyzją o umorzeniu.”

Kłopot w tym, że nie powinno.

Czekamy zatem nadal na zainteresowanie prokuratury nadzorującej.

Naszym czytelnikom należy się jeszcze jedno wyjaśnienie związane z tą sprawą. Tu i ówdzie pojawia się informacja, że Marian Zagórny „był zarejestrowany i podjął współpracę jako TW Służby Bezpieczeństwa na początku lat osiemdziesiątych. Jako TW "ANDRZEJ" zarejestrowany jest pod nr IPN Wr 0015/838”.

Trzeba uspokoić: fakt, że ktoś „był zarejestrowany i podjął współpracę” nie oznacza jeszcze, że ją prowadził. Przekonali się o tym funkcjonariusze, którzy – jak im się wydawało – pozyskali „źródło sygnalizacyjne”. Zajmowali się kolportażem ulotek i tworzeniem nielegalnych struktur „Solidarności” w jednym z zakładów. Marian Zagórny rozczarował ich prędko – nie tylko nie dostarczył potrzebnych informacji, ale sam działał w tym zakresie, który właśnie rozpracowywali funkcjonariusze. Postanowili więc zrezygnować z kontaktu: „tw. nie udzielił żadnej informacji pomimo że obracał się w kręgu osób podejrzanych o kolportaż. Ponadto zaszła konieczność zatrzymania tw w areszcie na 48 godzin przez Wydział Śledczy gdyż zachodziło podejrzenie uczestnictwa tw w kolportażu. Po tym okresie ponowiono próbę nawiązania z tw. kontaktu lecz nie dało to żadnego efektu. Z uwagi na powyższe postanowiono wyeliminować tw ps. „Andrzej””.

Nie wszystko można więc powiedzieć nad tym grobem. Ale wyjaśnić okoliczności śmierci Mariana Zagórnego, przewodniczącego  Związku Zawodowego Rolników Rzeczpospolitej "SOLIDARNI" – z pewnością można. Nie takie tajemnice są dziś rozpracowywane. Czy prokuratura podejmie ten trud?