W apelu związkowców czytamy o „opracowanym w porozumieniu z OPZZRIOR i branża rolno-spożywczą systemie informacyjnym, opartym o technologie detekcji zwierząt z użyciem bezzałogowych statków powietrznych, termowizji radiometrycznej i konwolucyjnych sieci neuronowych”. „Dzięki tym rozwiązaniom możliwa będzie precyzyjna inwentaryzacja zwierząt i właściwy monitoring wyznaczonego terenu pod katem występowania dzików. System oparty na uczeniu głębokim pozwala bardzo precyzyjnie określić ilości dzików, wykryć potencjalnie chore zwierzęta, czy monitorować ich położenie w czasie rzeczywistym np. w obwodzie łowieckim czy parku narodowym.” – przekonują autorzy listu adresowanego do szefa rządu.

Związkowcy wyrażają przekonanie, że to jedyny sposób, by walka z ASF wreszcie zaczęła przynosić oczekiwane przez rolników efekty. Opisywane rozwiązania techniczne mają zapewniać skuteczność na poziomie 98%. Bezzałogowe statki latające mają od razu przesyłać informacje bezpośrednio do powiatowych lekarzy weterynarii lub kół łowieckich, podając współrzędne GPS, gdzie „wytropione” zostały dziki.

„Panie Premierze, jeśli Polska nie zastosuje najnowszych technologii w zwalczaniu tego wirusa, to grozi nam katastrofa ekonomiczna i zaprzestanie produkcji trzody chlewnej na terenie całego kraju. Metody stosowane przez ministra Jurgiela powodują skutek ujemny, co widać gołym okiem. Rolnicy liczą już tylko na Pana, jako ostatnią nadzieję na uratowanie sytuacji” – czytamy w zakończeniu pisma OPZZ.

Systemy detekcji z wykorzystaniem dronów, o których mowa w piśmie do premiera, faktycznie istnieją. Podobne rozwiązania wojsko wykorzystuje do śledzenia ruchów przeciwnika w nocy lub na zasłoniętym terenie, albo np. wykrywania zamaskowanych czołgów. W ubiegłym roku możliwości tej technologii były prezentowane na Mazowszu, w trakcie II Festiwalu „Z gruntu Polska”, pod patronatem Prezydenta RP. Brali w nim udział zarówno działacze OPZZRIOR, jak i przedstawiciele rządu.

Trudno więc orzec, czy OPZZ apeluje „na serio”, czy jest to raczej forma krytyki nieudolności rządu, okraszona „czarnym humorem”. Faktem natomiast jest, iż list związkowców jest trafną ripostą na argumenty wiceministra rolnictwa Rafała Romanowskiego. Gdy rolnicy skarżą się mu na nikłe postępy w redukcji dzików, on odpiera zarzuty tłumacząc, że „ przecież dzik nie przywiązuje się do drzewa i na myśliwych nie czeka”. Z użyciem dronów i supertechnologii tak resortowi, jak i myśliwym nic już na przeszkodzie chyba nie stanie…