3 dni obrad, 100 debat, 700 prelegentów i tysiące słuchaczy – zakończył się VII Europejski Kongres Gospodarczy. Wczoraj znalazły na nim miejsce sprawy rolnictwa.

Czy rolnictwo może być innowacyjne? Jak działać, aby takie było? I jak finansować te działania?

Nad tymi problemami zastanawiali się uczestnicy debaty „Innowacyjne rolnictwo”, prowadzonej przez redaktora naczelnego „Farmera” Wojciecha Denisiuka: prof. Cezary Możeński – dyrektor Instytutu Nowych Syntez Chemicznych, Mirosław Leszczyński – prezes zarządu John Deere Polska Sp. z o.o. i prof. dr hab. Antoni Faber – Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, Państwowy Instytut Badawczy, członek Komitetu Sterującego Programu BIOSTRATEG.  

Wzrost liczby ludności i przewidywany w związku z tym wzrost zapotrzebowania na żywność o 40-60 proc. oznaczają dla rolnictwa konieczność sprostania nowym wymaganiom. Jak rozwijać innowacyjność w rolnictwie?

- Innowacyjność to umiejętność stosowania nowych technik i technologii z optymalnym wykorzystaniem zasobów dla jak najlepszego osiągnięcia celów  - przypomniał prof. Cezary Możeński i dodał, że definicja ta ma zastosowanie także w rolnictwie. Rośnie populacja ludności i maleją zasoby ziemi i w związku z tym możliwości prostego zwiększenia produkcji. – Bez innowacyjności, bez zastosowania nowoczesnych technik, bez zastosowania nowoczesnych technik zarówno w uprawie, jak i w przetwórstwie, i w przechowalnictwie, i w dystrybucji żywności nie będzie możliwe zaspokojenie tak przecież podstawowych potrzeb ludzkości, jak żywność.

Liderem w produkcji żywności są dziś kraje północy – w Polsce i w Europie nadwyżka żywności to 30 proc. Nowoczesna uprawa, nawożenie, zapewnienie dostatku wilgoci, ale również nowoczesne odmiany roślin, przetwórstwo tracące jak najmniej wartości z surowca, ale również jakość żywności ,zdolność do przechowywania i nowoczesna dystrybucja – chłodzenie, rozwinięta sieć sklepów – jak mówił profesor, w każdym z ogniw łańcucha jest miejsce na poprawę. W krajach północy najwięcej zmian będzie w nawożeniu, natomiast w pozostałych krajach trzeba spodziewać się prób powielenia rozwiązań z krajów północy.

Mirosław Leszczyński zachęcił do patrzenia na rolnictwo jak na gałąź ekonomii, biznes. Zwiększenie wydajności produkcji rolniczej to jeden aspekt, kolejnym jest zmiana potrzeb żywieniowym: chcemy dobrze jeść, potrzeba więc zdrowej żywności. Potrzebne jest podniesienie poziomu edukacji rolników, tak aby mogli oni nadążać za tempem rozwoju nawozów, środków ochrony i maszyn. – W tej chwili nasi rolnicy to są przedsiębiorcy, którzy posługują się tymi samymi wskaźnikami ekonomicznymi, co każdy biznesmen – mówił prezes John Deera. Jak dodał, nie każdy rolnik ma potrzebną wiedzę ekonomiczną, np. nie liczy swojego czasu pracy w koszcie tego, co wypracował. Na zachodzie rolnicy traktują siebie jak najemną siłę roboczą, która ileś kosztuje. Odbiorcy oczekują dziś informacji o tym, jak dany produkt powstawał. – Innowacyjność rolnictwa polega na tym, żeby spróbować wyprodukować więcej właściwie w tej samej jednostce czasu. Efektywność musi być inna.

Obecnie stosowane technologie pozwalają wydłużyć dzień pracy. Prowadzą też do lepszego zarządzania maszynami na odległość.

Prof. Antoni Faber podkreślił rolę twórczego podejścia do innowacyjności. – Innowacja twórcza to jest taka, która nosi znamiona nowości, wnosi zupełnie nowe kierunki.

Nowości są rzadkością. – Drogą, która pozwala czasami uzyskiwać mniejszy postęp, ale również istotny, są innowacje odtwórcze.

Polegają na dostosowywaniu do specyficznych warunków poszczególnych krajów.

Jak mówił prof. Faber, mamy gospodarstwa socjalne i produkujące na rynek – te drugie są tu najważniejsze, przyjmą innowacje odtwórcze i twórcze.

Prof. Możeński zgodził się z tym podziałem gospodarstw – potrzebują różnego podejścia. Wiedza wymaga transferu do gospodarstw – ale wykorzystanie chemii i aplikacja jej są drogie, więc dotyczą przede wszystkim gospodarstw towarowych. Pozostałe nie będą w stanie sprostać wymogom i będą rezygnować z rolnictwa – przewidywał.

Producenci przejęli ster edukowania swoich klientów – zauważył Mirosław Leszczyński. Ale trzeba mieć wiedzę ogólną, aby przyjąć specjalistyczną – potrzeba chociażby umiejętności poruszania się w Internecie. Często rolnik nie jest w stanie wykorzystać wszystkich możliwości zakupionej skomplikowanej maszyny. – Powiem trochę przekornie, może przeciwko branży, którą reprezentuję, że w pewnym momencie te dotacje unijne trochę przeszkadzają. Rolnicy bardzo często przeinwestowują się, kupują maszynę, która jest im niepotrzebna, która może dużo więcej niż on potrzebuje. Może te środki mógłby przeznaczyć na coś innego.
Jak stwierdził, John Deer stara się być partnerem rolnika w trzech aspektach: wydajności, zmniejszenia kosztów oraz wydajnej i długiej pracy maszyny, do której jest zdalny dostęp. Są już potrzebne rozwiązania.
- Powinniśmy się skupić nie tylko na technologii, ale na transferze wiedzy – podkreślił dodając, że należy zatrzymywać na wsi wykształconych młodych ludzi. Rozdrobnienie gospodarstw w Polsce to duży problem. – Tylko nie próbujmy problemu społecznego rozwiązywać koniecznymi inwestycjami w edukację potrzebną gospodarstwom produkcyjnym – przestrzegł.