Tomasz Kuchta: Panie Profesorze, czy czuje się Pan Polakiem, pomimo że jest Pan kolejnym pokoleniem urodzonym w Teksasie?

Jim Mazurkiewicz: Tak, oczywiście. Uwielbiam mówić po Polsku, a w Polsce bywam średnio dwa razy w roku, bo na tyle pozwala mi mój napięty grafik.

Pańska miłość do Polski znajduje odzwierciedlenie m.in. w Programie Wymiany Młodych Rolników Polska-Teksas. Czy to był Pana autorski pomysł?

Sam pomysł zrodził się wiele lat temu. Jego autorem był Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych. Początkowo obawiałem się, że ze względu na brak czasu, nie uda się go zrealizować. Jednak z pomocą polskiej strony obecnie trwa 7 sezon. To było dla mnie bardzo ważne, gdyż czułem ogromną potrzebę przekazania wiedzy i doświadczeń teksańskich farmerów dla ich polskich odpowiedników.

Ilu uczestników do tej pory miało okazję z niego skorzystać?

70 Polaków odwiedziło Teksas i około 65 rolników z Teksasu odbyło wizytę w Polsce. W początkowych latach trwania Programu nie udało się obsadzić wszystkich miejsc wśród Amerykanów, a to ze względu na to, że mają oni do dyspozycji 112 innych krajów, gdzie mogą wyjechać i zdobywać wiedzę. Obecnie po obu stronach listy uczestników są pełne, gdyż wiedzą oni, jak wiele mogą skorzystać na takiej wymianie. 

Myślę, że bardzo lubi Pan nieść pomoc innym ludziom.

Sam, gdy byłem dzieckiem otrzymałem ogromną pomoc od innych, dlatego teraz czuję się zobowiązany do niesienia pomocy potrzebującym. Pomaganie innym sprawia mi olbrzymią satysfakcję. Czasem myślę sobie, gdyby każda osoba, której pomogłem, pomogła kolejnej… Taka reakcja łańcuchowa rozprzestrzeniłaby się na cały świat.

Jakie są największe problemy, z którymi Teksańscy farmerzy muszą się mierzyć na co dzień?

Zdecydowanie największym problemem jest woda, a właściwie jej brak. Kiepskim przykładem jest obecny rok, gdyż paradoksalnie w tym roku wody nie brakuje, ale dane historyczne pokazują, że panuje tutaj stały niedobór wody. W dodatku, wszelkie prognozy wskazują, że będzie jeszcze gorzej. Drugim problemem jest średni wiek farmerów w Teksasie – obecnie wynosi około 60 lat. Jako trzeci problem, wskazałbym bardzo szybko namnażającą się populację dzików – obecnie ich pogłowie wynosi ponad 3 miliony sztuk i stale rośnie.

Jak farmerzy radzą sobie z tymi problemami?

Jeśli chodzi o niedobory wody, to rolnicy często stosują technologie strip till oraz no till. Pozwalają one na maksymalne wykorzystanie dostępnej wody. Ponadto część rolników decyduje się na nawadnianie swoich plantacji. Ze względu na koszty, nie jest to jednak powszechna praktyka. Aby obniżyć przeciętny wiek rolników, w ramach mojej uczelni – Texas A&M University proponujemy wiele kierunków, przygotowujących do bycia dobrym farmerem. Powszechny dostęp do broni i brak jakichkolwiek ograniczeń w stosunku do odstrzału dzików powinien przyczynić się do rozwiązania trzeciego problemu.

Jak duże znaczenie dla gospodarki Teksasu ma rolnictwo?

PKB Teksasu jest większe niż PKB Rosji, duża w tym zasługa rolnictwa. Powiedziałbym nawet, że obok energii (wydobycie paliw, farmy solarne, elektrownie wiatrowe), rolnictwo jest drugim najważniejszym działem naszej gospodarki (100 mln $ wpływu). 86 % ziemi w Teksasie służy celom rolniczym.

W Collage Station właściwie każdy samochód ma naklejkę Texas A&M, jak to możliwe, że prawie całe miasto, jest zaangażowane w życie uniwersyteckie i utożsamia się z Uniwersytetem?

W Texas A&M studiuje obecnie około 69 000 studentów, oznacza to, że jesteśmy jednym z największych uniwersytetów w USA pod tym względem. Zainteresowanie podjęciem studiów jest ogromne – średnio na jedno miejsce przypada 4 zainteresowanych. Wśród najbardziej obleganych kierunków jest weterynaria, rolnictwo i inżynieria paliwowa, po skończeniu której, absolwenci mogą liczyć na zarobki rzędu 100 000 dolarów rocznie. Posiadamy swoje lotnisko, a same kampusy zajmują prawie 2500 ha gruntów. Myślę, że kluczowa jest jakość kształcenia i wpajanie zasad, którymi kieruje się Uniwersytet.

Mówiąc o Pana sukcesach, nie sposób nie wspomnieć o obiekcie hodowlano-eventowym Brazos County Expo.

Tak, to zdecydowanie jeden z moich najważniejszych projektów. Generuje około 18 mln dolarów zysku rocznie, przy obsłudze 1000 sztuk bydła pracuje 16 osób, a dodatkowo mamy tutaj trzy sale weselne. Obiekt ten został oddany do użytku w 2009 roku i jestem z niego bardzo dumny, tym bardziej, że wiele osób twierdziło, iż ten projekt nie może się udać. Dla mnie „niemożliwe” nie istnieje.

Drugim sztandarowym programem, skierowanym tym razem do Teksańczyków jest program TALL – Texas Agricultural Lifetime Leadership, program w którym edukuje Pan przyszłych liderów sektora rolnego.

To program skierowany do farmerów i przedstawicieli biznesu okołorolniczego. Ważne by potencjalni kandydaci posiadali wiedzę i doświadczenie, którym mogą i chcą podzielić się z resztą uczestników. Projekt obejmuje ponad 470 godzin intensywnego szkolenia, zatem jest to więcej niż wymaga się do uzyskania tytułu magistra na akredytowanych uczelniach. Ogromna część uczestników po jego zakończeniu obejmuje kluczowe stanowiska w sektorze rolniczym, bądź z powodzeniem prowadzi działalność rolniczą. Program trwa dwa lata i w tym czasie odbywamy wiele podróży, zarówno krajowych jak i zagranicznych. Sieć zbudowanych kontaktów służy uczestnikom przez całe życie. Niedawno w ramach programu otrzymałem 5 milionów dolarów podarunku od dzieci gubernatora Dolpha Briscoe Jr., który był naszym pierwszym przewodniczącym rady. Dlatego też zmieniliśmy nazwę programu na The Governor Dolph Briscoe Jr., Texas Agricultural Lifetime Leadership (TALL). Bez wsparcia gubernatora Briscoe nasz program nigdy by nie powstał.

 >>> Czytaj poprzedni wpis: Farmer w Teksasie – wprowadzenie