Rolnicy mimo gorącego okresu prac w swoich gospodarstwach przyjechali do Warszawy, by pokazać jak wiele naglących problemów ich bezpośrednio dotyka.

Postulaty protestujących sprowadzały się do lepszej ochrony krajowego rynku przed produktami, które są sprowadzane z krajów UE, jaki spoza Wspólnoty. Często, te towary są tańsze ale i gorszej jakości, nie trzymają norm, których przetwórcy wymagają od polskich rolników. Dlatego rolnicy nie mogą już dłużej godzić się na nierówną konkurencję.

Kolejny naglący problem to patowa sytuacja w zakresie ograniczania szerzenia jak i zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Tak naprawdę rolnicy z „terenów ASF” są dzisiaj na straconej pozycji. Często mają blokady stada trwające tygodniami, a nawet miesiącami. Później sprzedają swoje zwierzęta po zaniżonej cenie. To zagraża dalszemu funkcjonowaniu tych gospodarstw ale też eliminuje możliwość jakiegokolwiek rozwoju.

Na proteście pojawił się również temat budowy centralnego portu lotniczego. Rolnicy z gmin włączonych do tego projektu przedstawili swój sprzeciw. Nie godzą się na przenoszenie ich gospodarstw, które na tych terenach trwają od pokoleń.