Jak podała agencja informacyjna IANS, Wysoki Sąd w południowoindyjskiej Kerali zezwolił N. Prakashowi na wizytę w lokalnym szpitalu dla zwierząt, aby kupić karmę dla swoich kotów. W Indiach trwa 21-dniowa ogólnonarodowa kwarantanna, podczas której obowiązuje nakaz pozostania w domu.

Mieszkanie można opuścić tylko w nagłych przypadkach lub wychodząc po niezbędne artykuły żywnościowe. Policji w keralskim Koczinie wyprawa Prakasha po karmę dla zwierząt wydała się fanaberią.

56-latek nie poddał się tak łatwo, ponieważ szybko kończyły się zapasy karmy dla ośmioletniej Karpi i jej dwóch miesięcznych kociąt, a także dla pięcioletniego Mukki i młodszego kotka Kunju Karpi. "Moje koty nie jedzą ryżu. Karmiłem je karmą trzy razy dziennie. Teraz muszę dawać im jeść raz dziennie" - mówił przed wyrokiem lokalnemu dziennikowi "Onmanorama" Prakash.

Po dwukrotnej odmowie ze strony policji Prakash, emerytowany pracownik wysokiego sądu, złożył sprawę do sądu. Powołał się na regulacje z Ustawy o przeciwdziałaniu okrucieństwu wobec zwierząt. Podczas rozprawy odbywającej się przez łącza internetowe Prakash powiedział, że jest wegetarianinem i nie może gotować mięsa w domu. Oprócz tego koty przez lata przyzwyczaiły się do karmy.

Sąd uznał, że karma dla zwierząt jest niezbędnym artykułem w czasie epidemii i nakazał wydanie przepustki. "Jesteśmy pewni, że nasze wskazówki (dla policji - PAP) pozwolą uniknąć +kociej katastrofy+ w domu powoda" - cytuje sędziów dziennik "Mint".