To już trzeci raport przygotowany przez IUNG. W pierwszym, dość kontrowersyjnym dla rolników, nie stwierdzono problemu z suszą, ale już w kolejnym – owszem.

- W trzecim okresie raportowania tj. od 21 kwietnia do 20 czerwca 2015 roku, stwierdzamy zagrożenie wystąpienia suszy rolniczej na obszarze Polski. Wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW), na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, są ujemne na całym obszarze Polski – podał Instytut.

Problem występuje dla następujących upraw: zbóż ozimych i jarych, kukurydzy na ziarno i kiszonkę, rzepaku i rzepiku, ziemniaka, buraka cukrowego, chmielu, tytoniu, warzyw gruntowych, krzewów i drzew owocowych, truskawek oraz roślin strączkowych.

- W obecnym okresie sześciodekadowym zagrożenie suszą rolniczą notowane jest wśród upraw: zbóż jarych i roślin strączkowych. Największe jednak zagrożenie suszą w Polsce występuje dla zbóż jarych. Susza dla tej uprawy występuje na glebach: I kategorii (gleby bardzo lekkie); grupa granulometryczna: piasek luźny, piasek luźny pylasty, piasek słabo gliniasty, piasek słabo gliniasty pylasty. II kategorii (gleby lekkie), grupa granulometryczna: piasek gliniasty lekki, piasek gliniasty lekki pylasty, piasek gliniasty mocny, piasek gliniasty mocny pylasty – podaje IUNG.

- Susza dla zbóż jarych występuje w siedmiu województwach Polski w 412 gminach (13,4 gmin kraju) na 3,2 proc. gruntów ornych – czytamy w raporcie.

Największy problem z niedoborem wilgoci występuje w województwach: kujawsko-pomorskim, wielkopolskim, łódzkim i lubuskim. Dobrze nie jest pod tym względem na Mazowszu, Pomorzu i Warmii i Mazurach.

- Zagrożenie suszą rolniczą dla upraw roślin strączkowych występuje w rozpatrywanym okresie sześciodekadowym na glebach I kategorii. Występuje ona w 11 gminach Polski (w 0,4 proc. gmin kraju) na 0,1 proc. gruntów ornych, zwłaszcza w Wielkopolsce i Ziemi Łódzkiej – informuje prof. Doroszewski.

- Układ temperatury w pierwszej i drugiej dekadzie czerwca miał charakter równoleżnikowy. Najniższa temperatura wystąpiła na północy kraju a najwyższa na południu Polski. W pierwszej dekadzie czerwca na pobrzeżu Bałtyku oraz na Żuławach notowano poniżej 15°C. Natomiast w drugiej dekadzie czerwca było już zimniej, nawet poniżej 14°C. W południowej części Pojezierza Pomorskiego i na Pojezierzu Mazurskim, Nizinie Podlaskiej oraz w województwie Lubuskim temperatura powietrza wynosiła od 15°C do 17°C (w pierwszej dekadzie) oraz od 15°C do 16°C (w drugiej dekadzie). Temperaturę od 17°C do 19°C zanotowano na Wyżynach Polskich (w pierwszej dekadzie tego miesiąca), druga dekada była już zimniejsza 16°C do 17°C . Natomiast najwyższą temperaturę (powyżej 19°C) notowano w Kotlinie Sandomierskiej, Beskidzie Niskim oraz w okolicach Krakowa i Opola. Takie warunki termiczne notowano w pierwszej dekadzie czerwca, w drugiej dekadzie było już zimniej z temperaturą ok. 17,5°C – podaje IUNG.

Co z opadami? - Drugą dekadę czerwca charakteryzowało bardzo duże zróżnicowanie pod względem występowania opadów atmosferycznych. Stosunkowo wysokie opady występowały na dużej powierzchni Polski południowej a zwłaszcza południowo - zachodniej oraz w północnej części kraju, wynosiły od 20 do 50 mm a miejscami nawet powyżej 50 mm. Natomiast stosunkowo małe i bardzo małe opady notowano we wschodniej a zwłaszcza w północno-wschodniej części kraju oraz w pasie Nizin Środkowopolskich od 5 do 20 mm, miejscami odnotowano opady niższe nawet od 5 mm – czytamy w raporcie.